1 / 2

Na czwartkowej sesji, stołeczni radni mieli dyskutować o uznaniu falenickiej sosny za pomnik przyrody. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wydała jednak odmowną decyzję w tej sprawie. Miasto zapowiada odwołanie.

Podczas czwartkowej sesji stołeczni radni mieli dyskutować o uznaniu charakterystycznie wygiętej sosny za pomnik przyrody. W ten sposób będące symbolem Falenicy drzewo nie mogłoby zostać wycięte podczas modernizacji pobliskiej linii kolejowej.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie wydała jednak decyzję odmowną, argumentując ją niejednoznaczną opinią PKP PLK.

Decyzja mogła uratować drzewo przed wycinką

Charakterystyczne drzewo wygięte nad ulicą Patriotów jest symbolem Falenicy. W 2018 roku okazało się, że sosna musi zostać wycięta z powodu rozbudowy pobliskiej linii kolejowej. W obronę sosny zaangażowali się mieszkańcy i urzędnicy. Szansę na ocalenie, dawałoby uznanie jej za pomnik przyrody.

– Sosnę poznał cały kraj, gdy została zgłoszona w konkursie na drzewo roku. Zostały przeprowadzone pomiary i ekspertyzy, które potwierdziły jej dobry stan. Udało się w rozmowach z kolejarzami sprawić, że zmienili projekt, tak by nie wycinać sosny. Powstała wreszcie uchwała, która miała być poddana pod głosowanie na najbliższej sesji rady miasta. Niestety na ostatniej prostej została zanegowana przez RDOŚ – powiedział PAP Jacek Wiśnicki, były zastępca burmistrza Wawra, który walczy o uratowanie sosny.

RDOŚ odmówiła uznania sosny za pomnik przyrody 10 maja. W uzasadnieniu decyzji napisano, że “z punktu widzenia ochrony przyrody, biorąc pod uwagę obecna ocenę stanu zdrowotnego, przedmiotowe drzewo spełnia kryteria uznania za pomnik przyrody”, jednak “należy wskazać na niejednoznaczność opinii PKP PLK S.A. w tej sprawie”.

RDOŚ wskazuje też, że nie można pomijać “aspektów zapewnienia bezpieczeństwa powszechnego, a biorąc pod uwagę położenie przedmiotowego drzewa w bezpośrednim sąsiedztwie infrastruktury kolejowej, drogowej i energetycznej, należy podkreślić, że drzewo zlokalizowanie jest w strefie ryzyka wysokiego, strefie wymagającej prowadzenia pielęgnacji prewencyjnej, stałego monitoringu i ciągłej oceny zagrożenia złamaniem lub upadkiem”.

Słynna sosna kontra tory PKP

Na te argumenty odpowiada Jacek Wiśnicki, jeden z pierwszych obrońców falenickiej sosny. “Każdy, kto widział sosnę – a zakładam że ktoś w RDOŚ ją kojarzy – musi parskać śmiechem na argument, że sosna może spaść na tory. Tzn. mogłaby, gdyby nagle się wyprostowała, czym zaprzeczyłaby prawom biologii i wywróciła w przeciwnym kierunku niż pracuje na nią przyciąganie ziemskie – czyli zaprzeczyła prawom fizyki” – napisał na Facebooku.

W swojej decyzji RDOŚ zwraca również uwagę, że “ochronie podlega nie tylko sam pomnik przyrody, ale również teren wokół niego, co może oznaczać ograniczenia w korzystaniu z terenu”.

– Wokół pomnika przyrody ustanawiana jest strefa ochrony w promieniu 15 metrów od pnia i na roboty w jej zasięgu wymagana jest zgoda organu ustanawiającego pomnik, czyli prezydenta miasta. To oznacza, potrzebę pytania prezydenta o układanie torów. A to kolejny kłopot przy budowie, bo jak wiadomo każde drzewo to potencjalny kłopot – wyjaśnił Wiśnicki możliwą przyczynę odmowy.

Będzie zażalenie do GDOŚ

Na postanowienie RDOŚ można złożyć zażalenie do instytucji nadrzędnej – Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Tak też chce zrobić stołeczny ratusz.

– Zdumienie budzi fakt, że drzewo tak charakterystyczne i ważne dla mieszkańców – co zostało potwierdzone drugim miejscem w konkursie na drzewo roku 2020 – nie zasługuje na ochronę. W Warszawie jest wiele pomników przyrody, które rosną blisko jezdni, czy elementów infrastruktury liniowej, a najlepszym przykładem jest aleja lip wzdłuż ulicy Żwirki i Wigury, która została objęta ochroną dawno temu. Jest to cenne drzewo (sosna), dlatego skorzystamy z możliwości złożenia zażalenia do GDOŚ – powiedziała Justyna Glusman, dyrektorka odpowiedzialna za zieleń w miejskim ratuszu.

Czytaj więcej

3 Komentarze

  1. “A to kolejny kłopot przy budowie, bo jak wiadomo każde drzewo to potencjalny kłopot – wyjaśnił Wiśnicki”.

    To już wiem, dlaczego w miastach wycinają drzewa na potęgę.

  2. Mam nadzieję, że jednak nie. Zażalenie do GDOŚ powinno być na korzyść miasta.
    Faktem jest, że wiele rozstrzygnięć RDOS-a jest nieprzemyślanych, tak jakby nie do końca rozumieli “temat” nie koniecznie sosny.

Skomentuj