1 / 7

Drugi dzień konferencji „Termiczne przekształcanie odpadów” w Katowicach to przede wszystkim dyskusje związane z technologicznymi aspektami instalacji. Nie zabrało jednak rozmów na temat perspektyw i potrzeb budowy spalarni – choćby w regionie goszczącym uczestników spotkania.

Prognozy dla Waste-to-Energy w Polsce zaprezentował przewodniczący rady programowej konferencji prof. Tadeusz Pająk. Jak mówił, rozwoju WtE w Polsce powinien opierać się o wiarygodne dane dotyczące ilości wytwarzanych odpadów. – Żyjemy w kraju, w którym, według oficjalnych danych, produkujemy jedne z najmniejszych ilości odpadów na mieszkańca – przypominał.

Mało realne dane

Rozwiązaniem może tu być uruchomienie Bazy danych o odpadach. – Mam nadzieję, że BDO urealni te dane – powiedział prof. Pająk.

BDO 750 x 300

Przedstawił przy tym prognozowane ilości odpadów na rok 2035, które jego zdaniem mogłyby trafiać do spalarni. W roku zdolność przerobowa 3,78 mln ton odpadów w spalarniach, które spełniają warunki GOZ, miałaby sięgnąć 3,78 mln ton. Jednak przy założeniu, że za 16 lat realne ilości wytwarzanych odpadów osiągnie poziom 17,5 mln ton, do spalarni powinno trafiać ok. 4,9 mln ton.

Duża spalarnia także na Górnym Śląsku?

Samorządy zdają się dostrzegać, że spalarnie mogą stanowić rozwiązanie problemu z zalegającymi odpadami. W listopadzie przedstawiciele 41 gmin Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, którą podczas konferencji reprezentowała Blanka Romanowska, podjęli uchwałę intencyjną w sprawie budowy instalacji mogącej przekształcić około 200 tys. ton odpadów rocznie.

– Zdajemy sobie sprawę, że największe wyzwania to osiągnięcie 65 proc. poziomu recyklingu, ale nasza analiza wykazała, że istnieją naprawdę ogromne problemy z zagospodarowaniem odpadów – stwierdziła.

W roku 2018 na terenie GZM, którą zamieszkuje ponad 2 mln mieszkańców, zebrano 943 tys. ton odpadów (raptem 1/3 selektywnie). Na jednego mieszkańca przypadało 446,1 kg rocznie. Tymczasem zgodnie z założeniami zapisanymi w WPGO, ta liczba miała oscylować wokół 346,8 kg/os. – Właśnie dlatego WPGO nie powinno stanowić wyznacznika w planowaniu gospodarki odpadami – przekonywała.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

5 Komentarze

  1. Do MS nie jestem przeciwnikiem spalarni odpadów jednak inne spalenie odpadów oniskiej kaloryczności pomiędzy 6 a 13 MJ/ kg to inna bajka niż spalanie odpadów powyżej 20 GJ/ kg . Mimo wszystko bardziej mnie przekonuje budowanie elektrociepłowni na paliwa z odpadów o określonym składzie i granulacji niż spalanie wersalek z kalafiorami Mam inne informacje co do ilości popiołów wytwarzanych przez tradycyjne spalarnie rusztowe.

  2. Krakowska spalarnia spala odpady zarówno zmieszane jak i balast posortowniczy z instalacji na Baryczy, dzięki czemu na składowisko odpadów kierowane jest zaledwie 3% odpadów. Potrzebna jest budowa kolejnych ITPOKów, mogących spalać zarówno odpady zmieszane jak i posortownicze. Rozdzielanie tych dwóch strumieni na odrębne instalacje do spalania wydaje się być nieracjonalne ekonomicznie. W polskich warunkach potrzebne są instalacje o mocach 100 000- 200 000 tys. ton odpadów rocznie, budowane w największych zespołach miejskich.

  3. w odpowiedzi na komentarz anty-spa,
    wydaje się, że w Pampelunkach, czy Parzęcicach jest większa świadomość ekologiczna niż w Warszawie, gdzie ścieki wylewa się do rzeki, gdzie spalarnia odpadów jest wyłączna z eksploatacji prawie rok, a osady wylewane są na polanach i innych wyrobiskach, gdzie odpady wywożone są przez różne firmy prawdopodobnie bez jakiejkolwiek kontroli, co się z nimi dale dzieje, gdzie w XXI wieku są kamienice ze wspólnymi sanitariatami na korytarzu, można powiedzieć, szczęście mieszkać w Pampelunkach.
    Wracając do meritum spalanie odpadów w spalarniach, a tym bardziej odzysk energetyczny frakcji palnej w postaci paliwa alternatywnego RDF w elektrociepłowniach jest w pełni bezpieczne dla środowiska. Spalanie paliw z odpadów w elektrociepłowniach jest praktykowane nagminnie w państwach skandynawskich np. w Szwecji. Energetyczne wykorzystanie surowców wtórnych i pozostałości z segregacji odpadów których nie można poddać recyklingowi, to ze wszech miar słuszne działanie. Możemy ewentualnie te odpady poddać utylizacji na składowiskach albo radośnie nielegalnie spalić, zakopać w rożnych wyrobiskach lub wywieźć np. do Afryki i nie martwić się, że aktywnie zaśmiecamy Świat wzorem Niemców czy Anglików i innych Państw Zachodniej Europy ( hipokryzja w czystej postaci). W Parzęcicach ludzie wiedzą, że spalanie węgla czy paliw alternatywnych z odpadów – RDF w nowoczesnych elektrociepłowniach nie generuje smogu, wiedzą, że musimy odejść od spalania paliw stałych w indywidualnych piecach wzorem Krakowa, nawet najwyższej klasy kotły na eko-groszek generują smog, niestety żadne argumenty nie przekonają zainfekowanych ideologów.

  4. Gdzie budować spalarnie? Prawdopodobnie nigdzie, bo wszędzie będą protesty i blokada inwestycji. I są to protesty uzasadnione słusznymi obawami mieszkańców, którzy “wiedzą jak jest”. Należy więc szybko szukać innych rozwiązań, którymi jest lepsza segregacja, sortowanie na taśmach i wykorzystywanie powtórne oraz kompostowanie i przetwarzanie.

    W pewnym sensie w Polsce wiemy już na co chorują ludzie, którzy wdychają smog z węgla czy drewna, ale ciągle jeszcze nie wiemy, na co zachorują ludzie, którzy będą wdychać dym ze spalanych odpadów komunalnych. Dowiemy się tego za 20, 30 lat, a wtedy będzie za późno. Na dużych, wielkich spalarniach są zapewne doskonałe filtry i jest kontrola WIOŚ czy innych inspektoratów, jest stały pomiar zanieczyszczeń emitowanych do atmosfery. Ale czy jak powstanie spalarnia w Parzęcicach czy Pampalunkach to wierzycie w nadzór i kontrolę? Skoro WIOŚ nawet przy pożarach składowisk nie stwierdza zagrożenia dla ludzi i zwierząt?

  5. Niestety, z prezentowanych wypowiedzi ekspertów, profesorów, doradców, jednoznacznie wynika, że jest tu totalny odlot, częściowo wykreowany model gospodarki odpadami przez UE i ideologię pseudoekologiczną, mający niestety często odzwierciedlenie w regulacjach prawnych. Branża odpadowa od kilku lat monituje, pisze petycje o braku możliwości pełnego zagospodarowania frakcji palnej. Pozostałości z selektywnej zbiórki, odpad o kodzie 200301, który po odsianiu frakcji podsitowej ciężkiej w sortowni odpadów, kod odpadu 191212, powinien być kierowany bezpośrednio do spalarni. Przykład spalarni Krakowskiej, do której w bezpośrednio trafiają odpady ze śmieciarek bez jakiejkolwiek przeróbki, dzięki temu produkujemy żużle i popioły na poziomie ponad 30% wsadu, spalarnia była projektowana na odpady o kaloryczności na poziomie do 13 MJ/kg(ciepło spalania), mam nadzieję, że to się zmieni po zakończeniu okresu trwałości projektu. Kładziemy nacisk na selektywną zbiórkę dzięki czemu zmniejsza się zdecydowanie ( a przynajmniej powinien) udział pozostałości z selektywnej zbiórki (odpad o kodzie 200301), można stwierdzić z całą śmiałością, że obecnie funkcjonujące i będące w realizacji spalarnie odpadów są w stanie w całości przejąć te odpady z rynku ( może jeszcze Śląsk i Warszawa jako największe aglomeracje powinny zainwestować się budową spalarni odpadów. Co innego z balastem odpadów wytwarzanych w sortowniach odpadów oraz w zakładach recyklingu, których wartość opałowa przekracza grubo ponad 15MJ/kg i tu mamy problem z spełnieniem ambitnych nierealnych poziomów recyklingu, stawianych przez UE, skutkuje to fikcyjnymi założeniami ograniczenia do 30% wykorzystania energetycznego odpadów. Pan prof. Pająk rzuca cyframi ni jak się mającymi do rzeczywistości, odpady palne, w tym surowce wtórne, na które nie ma zainteresowania przez instalacje recyklingu trafiają w najlepszym razie na składowiska odpadów ( gdzie mamy ograniczenie do 6MJ/kg), to poziom ponad 60% całego strumienia odpadów selektywnie zbieranych. Na dzisiaj możemy stwierdzić, że ponad 7 mln. ton odpadów komunalnych powinno być kierowane do odzysku energetycznego. Niemcy wykazują poziom recyklingu w wysokości prawie 60%, ale ujmują tu odpady przekazywane niby do recyklingu kiedyś do Chin, teraz między innymi do Polski, a które faktycznie są zagospodarowywane niezgodnie z prawem, ostatnio była głośna sprawa odpadów z Anglii, które trafiły do Afryki. Aby wypełnić nierealne poziomy recyklingu stawiane przez UE, należy przyjąć do obliczeń poziomów recyklingu cały strumień selektywnej zbiórki przekazany do sortowni odpadów, które powinny być traktowane jako pierwszy etap recyklingu. Surowce wtórne na które nie ma zbytu, oraz balast z sortowni odpadów i zakładów recyklingu, frakcja palna o wysokiej kaloryczności (ponad 15MJ/kg), powinny być przetwarzane na paliwa RDF, do który należy wybudować elektrociepłownie, albo zainteresować energetykę do ich współspalania z węglem. Ilość RDF jaką obecnie może zaoferować rynek od zaraz po odjęciu mocy przerobowych spalarni odpadów i cementowni to poziom ponad 3 mln ton o wartości opałowej ponad 15 MJ/kg, które nielegalnie są spalane, zakopywane w różnego rodzaju wyrobiskach albo deponowane na składowiskach. Ta patologia generuje nie kontrolowaną zwyżkę ceny za zagospodarowanie odpadów, obecnie za przejecie frakcji palnej ceny oscylują na poziomie 400-600 zł/Mg, gdzie zakłady termicznego przetwarzania odpadów mają kalkulacje na poziomie 200-300 zł/Mg. Panie Ministrze należy natychmiast udrożnić możliwość budowy sieci lokalnych elektrociepłowni co ustabilizuje ceny oferowane Gminom przez IPOK na poziomie 400-500zł/Mg, co przełoży się na ograniczenie obciążenia mieszkańca za odpady przy uwzględnieniu ROP poniżej 15 zł./osobę.

Skomentuj