Nowelizacja ustawy o u.c.p.g. wprowadza podwyższoną stawkę za odbiór niesegregowanych odpadów. Jej zapisy wskazują jednak, że gminy będą mogły wyegzekwować ją dopiero nakładając karę na mieszkańców. W praktyce mogą tego nie robić.

Aktualnie mieszkańcy mają wybór: deklarują segregowanie odpadów – płacąc mniej – albo decydują się tego nie robić, godząc się na podwyższoną stawkę (zwykle o kilka złotych od osoby).

Mikołaj Maśliński z kancelarii SMM Legal nie ma wątpliwości, że procedowana nowelizacja ustawy o u.c.p.g. wprowadza powszechny obowiązek segregacji odpadów, a gminy z kolei będą musiały nie tylko taki obowiązek zapisać swoich w regulaminach, ale też go egzekwować. Przynajmniej teoretycznie.

Gmina (nie) ukarze mieszkańca

Wymóg selektywnej zbiórki i odbioru odpadów komunalnych obejmie (co najmniej): papier, metale, tworzywa sztuczne, szkło, odpady opakowaniowe wielomateriałowe oraz bioodpady.

Skoro występuje obowiązek, to, jak w każdym przypadku, niedopełnienie go musi skutkować sankcją. W tym przypadku jest nią co najmniej dwukrotność, lecz nie więcej niż czterokrotność, opłaty w stosunku do kwoty pobieranej za odpady zbierane selektywnie.

Jednak wątpliwości prawników budzi sposób egzekwowania tzw. opłaty podwyższonej, której ostateczną wysokość będę określały regulaminy przyjmowane przez rady gmin. – Z prawnego punktu widzenia nie mamy tu do czynienia z opłatą za usługę, ale z sankcją w postaci podwyższonej opłaty, traktowanej jako swoistego rodzaju kara administracyjna – wyjaśnia Mikołaj Maśliński.

Jeśli mieszkaniec nie dotrzyma obowiązku segregowania odpadów (mimo, że aż 90 proc. Polaków twierdzi, że to robi), wówczas wójt, burmistrz lub prezydent miasta będzie musiał, na podstawie decyzji administracyjnej, nałożyć na niego karę.

W teorii nie powinno być z tym problemu. Ale taki istnieje. – Biorąc pod uwagę to, jak dotychczas działali wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast, z różnych względów, także politycznych, mogą być opieszali w nakładaniu takich kar – uważa Maśliński i przyrównuje tę sytuację do tej w branży wod-kan. – Jeżeli właściciel ma obowiązek przyłączenia się do sieci kanalizacyjnej, a tego nie robi, to wójt czy burmistrz ma obowiązek nakazać mu takie przyłączenie. W praktyce rzadko który włodarz miasta czy gminy to robi – zaznacza.

Senat przyjął nowelizację “ustawy czystościowej” z 17 poprawkami

Kary idące w setki (tysięcy) złotych

Opłata podwyższona nie zostanie wprowadzana automatycznie. Firma odbierająca odpady będzie musiała najpierw powiadomić gminę, że właściciel nieruchomości nie segreguje odpadów. Na tej podstawie wójt, burmistrz, prezydent miasta będzie miał obowiązek wszcząć postępowanie w sprawie określenia wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi..Co natomiast istotne, postępowanie wszczęte przez organ administracji publicznej będzie obejmowało wszystkie miesiące, w których nie dopełniono obowiązku selektywnego zbierania odpadów komunalnych.

W skrajnych przypadkach może się okazać, że mieszkańcy otrzymają zawiadomienie o decyzji nakazującej zapłacić mu zaległą opłatę podwyższoną za okres nawet kilku, czy kilkunastu miesięcy. W przypadku nieruchomości zamieszkałych przez kilka osób, kwoty mogą iść w setki a nawet tysiące złotych.

Gminy kontra spółdzielnie

W jeszcze bardziej kłopotliwej sytuacji postawione zostaną spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe. One również będą musiały wymagać od swoich mieszkańców obowiązku selektywnej zbiórki. Pomijając fakt, że część spółdzielni boryka się z problemem braku terenów na których może postawić dodatkowe pojemniki do selektywnej zbiórki, to dopilnowanie wszystkich mieszkańców wydaje się zwyczajnie niemożliwe.

Nawet przy aktualnie działającym systemie deklaratywnym przed sądami toczą się spory między spółdzielniami a gminami domagającymi się od spółdzielni wnoszenia wyższych opłat za niesegregowane odpady. Spory dotyczą kwot od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych miesięcznie w przypadku dużych spółdzielni. Przy dwu-, trzy- lub czterokrotności opłaty, kwoty kar administracyjnych mogą być jeszcze wyższe.

W praktyce kluczowe może okazać się to, według jakich kryteriów podmioty odbierające odpady będę oceniały spełnienie obowiązku zbierania odpadów w sposób selektywny. Mając na uwadze powyższe wątpliwości w jednej z senackich poprawek pojawiła się propozycja, aby umożliwić radzie gminy określanie warunków uznania, że odpady, objęte obowiązkiem selektywnej zbiórki, są zbierane w sposób selektywny.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

3 Komentarze

  1. Mieszkam w dużym mieście, gdzie obowiązuje oczywiście segregowanie, ale…
    Firma odbierająca: 1. ładuje plastik tekturę i szkło do jednego auta razem
    2. odpady zmieszane i bio kuchenne ładuje do jednego auta.
    Informacje przekazywane do samorządu o ilości odebranych odpadów nie zawierają osobno papieru, tworzyw i szkła – to wszystko jest w “kupie”. Wystarczyłyby po prostu dwa pojemniki – na segregowane i resztę. Po co ten trud segregacji?

    • A może firma ma samochody dwukomorowe…? Zanim się coś napisze może warto sprawdzić fakty.
      Samochody dwu (a nawet 3 – komorowe) są coraz powszechniej stosowane. W klasycznej 2-komorowej śmieciarce podział jest 2/3 i 1/3 dlatego bierze się jednocześnie objętościowe odpady i ciężkie odpady (np.papier i szkło).

    • Szkło,metal i papier jezeli są czyste zostaną ponownie przesegregowane w zakładzie automatycznie. Jeżeliby znajdowaly się w zmieszanych odpadach nie nadawałyby się do takiego prezetworzenia. Co do bio to widać że nie wiedzą co z tym zrobić. Tak czy inaczej wstępna segregacja w domach pomaga oszczędzic miliony złotych.

Skomentuj