1 / 17

Jak co roku, od maja do czerwca ogród na poznańskim Dębcu mieni się tysiącem barwnych irysów. To efekt pasji Kazimierza Wejcherta, emerytowanego architekta, który uprawą irysów zaraził się od swojego ojca.

Kazimierz Wejchert mieszka w willowej dzielnicy Poznania na starym Dębcu, w domu i ogrodzie z historią. Emerytowany architekt, uprawy irysów zaraził się od swojego ojca. Ten wiele podróżował, a podczas jednej ze swoich eskapad poznał kapitana statku, który przez całe życie przywoził mu ze swoich podróży różne odmiany irysów. Tym sposobem kolekcja pięknych kwiatów w rodzinie Wejchertów rozrosła się do 300 odmian.

Z ojca na syna

Zamiłowanie do roślin przejął i syn, czego efektem są nasadzenia irysów w poznańskim ogrodzie przydomowym. Początkowo pan Kazimierz Wejchert prowadził bardzo skrupulatne zapiski i fotografie poszczególnych gatunków irysów. Z wiekiem i czasem zarzucił to, koncentrując się na efekcie wizualnym ogrodu.

Skąd nazwa kwiatów “irysy”, skoro polska nazwa botaniczna to “kosaćce”? Jak tłumaczy pan Kazimierz, “irysy” są mocno osadzone w mowie potocznej, są nazwą międzynarodową kojarząca się z grecką mitologią, boginią Iris. Nie jest to nazwa błędna, od czasów Linneusza obowiązuje bowiem botaników całego świata.

Irysowy ogród Kazimierza Wejcherta ma działać na zmysły, a także przynosić satysfakcję i zadowolenie z pracy, której ogrom trzeba włożyć w uprawę tych ciekawych roślin. Irysy wpisują się w krajobraz ogrodu, uzupełniając przestrzeń z cennym starodrzewiem, który jednak konkuruje z bylinami, zabierając im nieodzowną do życia wodę. Kosaćce wymagają bardzo precyzyjnej “obsługi”, ważny jest rodzaj ziemi i natężenie nasłonecznienia. Aby obficie kwitły, byliny te należy co cztery lata przesadzać. – Ważne aby odpowiednio je sadzić, nie jak kartofle motyką, tylko rozłożyć w specjalnie usypanym dołku korzenie, zostawiając lekko na powierzchni łodygę pędu z którego wyrastają mieczowate liście. – tłumaczy pan Kazimierz.

Ulotny jak irys

Co roku od maja do czerwca ogród mieni się w niezliczonej ilości barw. Bardzo sensualny jest również zapach, który roznosi się w powietrzu – to miodowo-korzenne nuty. Oprowadzając po swym królestwie, pan Kazimierz pokazuje grządki, gdzie kwitnie najwięcej kwiatów – i dodaje, że to najmłodsze posadzone dwa lata temu. Gdyby w ogrodzie zakwitły wszystkie sadzonki mógłby mieć w ogrodzie blisko 1000 kwiatów.

Irys to kwiat ulotny, czasem kwitnie jeden dzień, a czasem kilka godzin, z tego względu właściciel ogrodu zachęca by nie ścinać kwiatów do wazonu a cieszyć się nim w naturalnym otoczeniu. Piękno kwiatów pan Kazimierz zatrzymuje na fotografiach, które kolekcjonuje w licznych albumach.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj