Podniesienie celu redukcji CO2 będzie się prawdopodobnie wiązało się z wyższymi cenami uprawnień do emisji – oceniła w poniedziałek Ksenia Ludwiniak z Ministerstwa Klimatu i Środowiska podczas II Forum Innowacyjności “Klimat wobec wyzwań XXI wieku”.

Podczas forum mówiono m.in. o programie Polityka Energetyczna Polski do 2040 r.

Ludwiniak, która jest dyrektorem departamentu strategii i planowania transformacji klimatycznej w Ministerstwie Klimatu i Środowiska powiedziała, że Polska jest uczestnikiem negocjacji w zakresie podwyższenia celu redukcyjnego na 2030 r.

“Nasza dodatkowa analiza, dodatkowy załącznik analityczny przewidywał poniesienie celu do 50 proc. Natomiast jeżeli nastąpi dalsze podniesienie celu, to prawdopodobnie będzie się to wiązało z wyższymi cenami uprawnień do emisji” – oceniła Ludwiniak.

Dodała, że patrząc na zwiększenie celu redukcyjnego trzeba brać pod uwagę to, w jaki sposób będzie on w praktyce realizowany. “Czyli nie patrzmy tylko na cel, ale i mechanizmy, sposób realizacji tego celu. Patrzmy, czy ten cel będzie realizowany poprzez podniesienie współczynnika liniowej redukcji, czy poprzez wzmocnienie rezerwy stabilizacyjnej, czy będzie równo obciążony sektor ETS (objęty systemem handlu emisjami – PAP) i non-ETS. Więc jest bardzo dużo niuansów, które wpływają na realizację tego celu” – zauważyła.

Dodała, że są zapowiedzi Komisji Europejskiej w zakresie podwyższenia OZE oraz w zakresie podwyższenia efektywności energetycznej, mimo że nie minął jeszcze termin implementacji dyrektyw w tym zakresie.

Jej zdaniem całokształt polityki energetycznej powinien brać pod uwagę generalny trend: wzrost ambicji klimatycznych i środowiskowych, potrzeby społeczeństwa, chęć posiadania powietrza dobrej jakości.

“Do tego polityka energetyczna powinna wyznaczać kierunki i my to robimy, proponując wejście w sektor morskiej energetyki wiatrowej, wejście w sektor energetyki jądrowej i wskazując na to, że nawet przy bardzo dużej penetracji źródeł OZE, będziemy w dalszym ciągu potrzebować mocy dysponowalnych w systemie” – powiedziała Ludwiniak. Dodała, że mając na uwadze ekstremalne zjawiska pogodowe, takie źródła będą potrzebne.

Dyrektor przypomniała, że „Polityka energetyczna Polski do 2040 r.” została oparta na trzech filarach: sprawiedliwa transformacja; zeroemisyjny system energetyczny; dobra jakość powietrza. Zaznaczyła przy tym, że dokumenty strategiczne powinny uwzględniać tempo zmian.

“Planujemy dostosować tempo aktualizacji polityki energetycznej do tempa aktualizacji krajowego planu na rzecz energii i klimatu. Przyjrzenie się konieczności aktualizacji jest przewidziane w 2023 r.” – dodała.

Wiceprezes PGE Paweł Cioch przyznał, że w UE widać tendencję do stałego zaostrzania celów regulacyjnych związanych z emisją CO2. “Spodziewamy się, że będzie to 55 proc., ale przecież już w Parlamencie Europejskim padały propozycje, aby to było 60, czy nawet 65 proc. Więc nie można wykluczyć, że za ileś lat te cele będą jeszcze zaostrzane” – powiedział.

Zauważył przy tym, że ceny uprawnień do emisji CO2 rosną z roku na rok w potężnej skali, co dla spółki wiąże się z ogromnymi kosztami. Firma musi bowiem kupować uprawnienia na giełdzie w Londynie z puli państw, które mają nadwyżki uprawnień.

Wiceprezes PGE zaznaczył, że obecnie tradycyjne źródła wytwórcze korzystają z mechanizmu wsparcia, jakim jest rynek mocy, ale pojawia się pytanie, co się stanie po 2025 r. Według niego jakiś mechanizm wsparcia będzie potrzebny, bo stopniowa zamiana tradycyjnych źródeł energii na źródła odnawialne będzie trwała do końca lat 40-tych tego wieku. “Nie da się ich zastąpić szybciej, biorąc pod uwagę strukturę naszego miksu energetycznego” – ocenił Cioch.

“Jako paliwo przejściowe widzimy gaz i w dalszej przyszłości wodór, być może zielony wodór. (…) Na razie w najbliższych latach jako źródło stabilizacyjne widzimy gaz” – zastrzegł.

W dniach 10-11 grudnia na szczycie UE planowana jest m.in. dyskusja przywódców państw i rządów Wspólnoty, którzy mają uzgodnić podniesienie celu redukcji gazów cieplarnianych na 2030 do 55 proc. Obecny cel redukcyjny do roku 2030, przyjęty w 2014 r. został ustalony na poziomie co najmniej 40 proc., ale KE popiera jego podniesienie do poziomu co najmniej 55 proc. w porównaniu do 1990 r.

Jak podawało w niedawnym komunikacie Centrum Informacyjne Rządu, porozumienie paryskie dotyczące łagodzenia zmiany klimatu, zobowiązuje strony do potwierdzenia lub do aktualizacji własnych celów redukcyjnych co pięć lat. Termin zgłaszania nowych ambicji klimatycznych na kolejny okres upływa z końcem br. Państwa unijne – dodano – koordynują swoje stanowiska w tym zakresie i ustalają wspólne cele redukcji emisji gazów cieplarnianych na szczeblu unijnym.

“W dyskusji na temat ambicji klimatycznych UE Polska wskazuje na potrzebę sprawiedliwej transformacji, przewidującej odpowiednie mechanizmy wsparcia oraz uwzględniającej zróżnicowaną sytuację państw członkowskich i poszczególnych sektorów gospodarki” – czytamy w komunikacie CIR. (PAP)

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj