Od przyszłego roku warszawskie MPO ma odbierać odpady w całej stolicy. Przedsiębiorcy protestują – do Krajowej Izby Odwoławczej skierowano pierwsze odwołania.

Warszawski magistrat ogłosił, że od przyszłego roku odpady w stolicy odbierać będzie warszawskie MPO. Należąca do miasta spółka dostała zlecenie z tzw. wolnej ręki, co oznacza, że przetargu nie będzie. Przedsiębiorcy odwojują się od decyzji ratusza. Twierdzą m.in., że spółka nie posiada wystarczających środków do realizacji tego zadania.

Zlecenie w trybie in-house na odbiór odpadów od wszystkich mieszkańców na terenie Warszawy otrzymało Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania. Kontrakt obejmuje cztery lata, począwszy od stycznia 2019 r.

Póki co MPO odbiera odpady z 10 warszawskich dzielnic, obsługując ok. miliona mieszkańców. Warszawę zamieszkuje tymczasem ponad 1,7 mln osób – wynika z danych GUS za 2017 r.

Jednym z warunków zamówień in-house, w ramach których gmina może powierzyć odbiór odpadów należącej do siebie spółce jest zapis, że wykonawca musi być zdolny do jego realizacji, wykorzystując w tym celu własne zasoby. To właśnie na ich brak wskazują odwołujący się od decyzji miasta przedsiębiorcy zrzeszeni w Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami.

W odwołaniu skierowanym do Krajowej Izby Odwoławczej – firma BYŚ Wojciech Byśkiniewicz wskazuje, że w MPO brakuje blisko 70 pojazdów bezpylnych do obsługi wszystkich rejonów.

Miejska spółka – w związku z programem redukcji etatów – nie dysponuje również wystarczającą liczbą pracowników do realizacji zamówienia obejmującego obszar całej Warszawy. Niewystarczające mają być również bazy magazynowo-transportowe, którymi dysponuje MPO – czytamy w odwołaniu.

W dokumencie ZPGO zwraca również uwagę, że ewentualne zakupienie dodatkowego sprzętu, zatrudnienie ludzi czy dostosowanie bazy przez MPO po uzyskaniu zamówienia wpłynie na koszty zlecenia, co zdaniem ekspertów odbije się ostatecznie na kieszeniach mieszkańców.

Od decyzji odwołuje się również Suez. W przyszłym roku władze Warszawy planują wydać na odbiór odpadów około pół miliarda złotych.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

2 Komentarze

  1. Odnośnie śmieci i Warszawy problem byłby mniejszy gdyby wojewoda nie zablokował budowy spalarni. Dodam tylko że spalarnia w Warszawie ma być jedną z najnowocześniejszych w UE

  2. oby tylko nie trafiły śmieci do bysia bo syf który robi nie bielanach nie mieści się w głowie, nawet wkroczyli na tereny otuliny kampinosu ;/

Skomentuj