Rocznie w polskich wodach tonie ponad 500 osób. Z tego powodu jesteśmy w niechlubnej czołówce w Europie. W tym roku utonęło już ponad 240 ludzi. Tylko w maju i w czerwcu w wodzie zginęło ponad 120 osób. I chociaż najczęstszymi przyczynami utonięć są alkohol i brawura, od kilku lat dużym problemem jest też brak ratowników WOPR.

Nasze statystyki utonięć są jednymi z najgorszych w Europie. Na każde 100 tys. mieszkańców Polski, dwie osoby ponoszą śmierć w wodzie, podczas gdy w Europie – średnio jedna osoba.

Takie wnioski wynikają z analizy wypadków utonięć przygotowanej przez Państwowy Zakład Higieny działający przy Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego. Utrzymująca się wysoka liczba utonięć oznacza, że jesteśmy nadal nieuważni i nieodpowiedzialni przy spotkaniu z żywiołem, jakim jest woda.

Alkohol i lekkomyślność

Z policyjnych statystyk wynika, że corocznie do największej liczby utonięć dochodzi w miejscach niestrzeżonych, ale nie zabronionych. A prawie co czwarta osoba, która zginęła pod wodą, wchodziła do rzek i jezior pod wpływem alkoholu.

W tym roku śmierć w wodzie poniosło już ponad 260 osób. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa alarmuje, że tak wielu utonięć nie było od kilku lat. Ze względu na dobrą pogodę sezon plażowania i kąpieli zaczął się w tym roku wcześniej niż zwykle. A przed nami jeszcze cały miesiąc wakacji.

WOPR bije na alarm

Ale nie tylko alkohol, lekkomyślność czy brawura są przyczynami rosnącej liczby utonięć. Z roku na rok mamy coraz mniej ratowników wodnych. Chętnych do pracy brakuje na dużych kąpieliskach nad morzem, ale też na basenach.

Powód? Jak mówią woprowcy, w Polsce wynagrodzenie ratownika jest znacznie niższe niż w krajach zachodnich. Dlatego ratownicy, którzy znają języki obce, wyjeżdżają do pracy do Stanów Zjednoczonych, Niemiec czy Wielkiej Brytanii. I nawet tam, gdzie nasze dokumenty nie są uznawane, po pokazaniu swoich umiejętności można zostać ratownikiem i zarabiać kilka razy więcej niż w kraju.

Z tego samego powodu, czyli niskich zarobków, co roku do zawodu ratownika wodnego garnie się coraz mniej osób. Np. w warmińsko-mazurskim oddziale WOPR w Olsztynie jeszcze 5-6 lat temu szkolono ok. 500 osób rocznie, obecnie poniżej 200. Spory problem ze skompletowaniem załogi miał też WOPR w Szczecinie. Do pierwszego naboru zgłosiła się jedynie połowa potrzebnych do pracy ratowników.

Do Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego należy kilkadziesiąt tysięcy członków, w tym zdecydowana większość to ratownicy. W ciągu ponad 50-letniej działalności WOPR przeszkolonych zostało prawie 400 tys. ratowników.

Źródło: PAP, WOPR

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj