Zielona Góra i Gorzów to najgorętsze miasta w kraju. Dziś temperatura miała tam sięgnąć 32 st. w cieniu. Markety sprzedają hektolitry wody, a lekarze nie wychodzą z karetek. Z pomocą wyjechała polewaczka uliczna.

Rekordowe upały mogą skutkować zwiększoną liczbą udarów cieplnych, zniszczeniem nawierzchni asfaltowych dróg i falą pożarów. Ostatni deszcz spadł w Zielonej Górze 20 lipca i nie był zbyt obfity. Na metr kwadratowy spadło 3,7 litra wody.

W poniedziałek zielonogórski Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej (ZGKiM) na miejskie ulice wysłał polewaczkę. Zrobiła jedynie jeden kurs, wylewając 700 litrów wody. To kropla w morzu potrzeb. Dyrekcja ZGKiM tłumaczy się, że temperatura jest jeszcze zbyt niska. Zakład trzyma się wytycznych miejskich urzędników z biura zarządzania drogami. Te mówią, że wyjazd polewaczek jest obowiązkowy, gdy na słupku rtęci są 32 st. C.

W końcu po interwencji w magistracie uzyskaliśmy zapewnienie, że jeśli dziś upał będzie równie dokuczliwy, polewaczka zrobi kilka kursów po mieście. – To faktycznie ulga dla mieszkańców i kierowców. Polewaczka bez wątpienia pojawi się na naszych ulicach – zapewnia Tomasz Nesterowicz z biura prasowego prezydenta Zielonej Góry. W innych miastach, np. w Poznaniu nie było takich problemów. W największy upał ulice zraszało pięć polewaczek.

Przed skutkami upałów można się jednak uchronić. Według specjalistów najlepszym sposobem jest nie wychodzić z domu bez potrzeby. Powinno się unikać słońca w godz. 10-18. – Osoby wrażliwe powinny siedzieć przy zaciemnionych oknach. Najważniejsze jednak jest picie dużej ilości wody. Zdecydowanie odradzam napoje gazowane – mówi Ewa Supek, pielęgniarka oddziałowa Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Rodzice muszą też uważać, żeby ich dzieci za bardzo się nie odwodniły, zdradliwy może być również odpoczynek nad jeziorem. – Absolutnie nie wolno się kąpać w południe. Nic nie jest w stanie wtedy nas uchronić przed promieniami, nawet pływanie w chłodnym jeziorze. Z dziećmi najlepiej jest wybrać się nad wodę rano albo późnym popołudniem – doradza.

Upały to żniwa dla hipermarketów. Sprzedaż wody źródlanej wzrasta o 300, a nawet 400 proc. – W ciągu tygodnia pozbywamy się ok. 9 tys. butelek wody jednego rodzaju. Ludzie kupują ją chętniej, niż kolorowe napoje – mówi Anna Głos z zielonogórskiego hipermarketu Tesco.

Fot. ZDM
Źródło: www.izg.pl

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj