Pracownicy firm odbierających odpady komunalne w Warszawie zaczęli naklejać naklejki informujące mieszkańców o zmieszaniu różnych frakcji odpadów. Brak segregacji oznacza, że śmieci będą traktowane jak zmieszane odpady komunalne.

Urząd Dzielnicy Włochy przypomniał mieszkańcom na swoim profilu w serwisie Facebook, że segregacja odpadów jest obowiązkowa. Jeśli śmieci, które powinny trafić do recyklingu, będą zmieszane trzeba je odpowiednio posegregować lub przygotować się na karę pieniężną.

Mieszkańców Warszawy o nieodpowiedniej segregacji będzie informować naklejka przyklejana przez pracowników odbierających odpady. – Widzicie taką naklejkę na pojemniku lub worku na odpady? To sygnał, że jego zawartość została źle posegregowana. W takiej sytuacji operator odbierze ją w dniu odbioru zmieszanych – informują urzędnicy.

Chodzi o sytuacje gdy do pojemnika przeznaczonego na konkretną frakcję odpadów, np. papier czy plastik, trafią inne śmieci. Segregacja odpadów jest w Polsce obowiązkowa. Niestety z badań Fundacji Nasza Ziemia wynika, że odpady segreguje zaledwie 30-35 proc. Polaków. O tym, jak prawidłowo segregować śmieci można przeczytać TUTAJ.

Nie stosowanie się do zasad segregacji odpadów może oznaczać większe wydatki. Według nowych stawek przyjętych w Warszawie, za niesegregowane odpady trzeba będzie zapłacić dwa razy więcej niż za śmieci segregowane. Przykładowo 4-osobowa rodzina mieszkająca w domu jednorodzinnym miesięcznie za wywóz odpadów posegregowanych płaci 94 zł. Jeśli odpady w kolorowych pojemnikach lub workach będą zmieszane, trzeba będzie zapłacić 188 zł za miesiąc.

Widzicie taką naklejkę na pojemniku lub worku na odpady? To sygnał, że jego zawartość została źle posegregowana. W…

Gepostet von Włochy (dzielnica m.st. Warszawy) am Donnerstag, 2. Januar 2020

Czytaj więcej

3 Komentarze

  1. Pytanie: czy naklejka po odebraniu pojemnika jako odpady zmieszane w późniejszym czasie zostanie usunięta czy już pozostanie na wieki wieków?
    Z doświadczenia wiem że ludzka psychika jest taka że do czegoś stałego w otoczeniu nasz mózg przyzwyczaja się i po jakimś czasie nie reaguje.

  2. Nie znam obowiązującej wykładni, czy papierowa nalepka na plastiku, aluminium albo szkle czyni z tych materiałów odpady zmieszane.

  3. Zatem jedziemy z pytaniami. Mianowicie:
    1. Wg jakich kryteriów określa się czy odpady są segregowane czy nie?
    2. Jaki jest dopuszczalny stopień zanieczyszczeń odpadów segregowanych?
    3. Czy jest szansa na to, że ktoś wreszcie włączy rozum i przestanie tworzyć bzdury?
    Uzsadaniam:
    Ad 1 i 2 – nie ma ludzi nieomylnych, pomylić się może zarówno konsument (wytwórca odpadów) jak i odbierający odpady. W tym systemie wszelkie koszty zarówno własnych, jak i cudzych pomyłek poniesie zawsze “Kowalski”. Powinny zostać wprowadzone ścisłe i jednoznaczne kryteria określające dopuszczalną ilość odpadów zmieszanych w sortowanych. Dopiero przekroczenie tej ilości da prawo odbiorcy by uznać odpad za niesegregowany. Obecny system daje odbiorcom duże możliwości manipulowania odbiorami, jak też i późniejszymi danymi, np o uzyskanych poziomach recyklingu. Jeśli uzasadnieniem, czy raczej jedny z uzasadnień rygorystycznego traktowania odpadów sortowanych jest uniknięcie dodatkowej obróbki (sortowanie) u odbierającego, to proszę mi wyjaśnić jak od tworzyw sztucznych oddzielane są metale (żółte pojemniki)? Stal i żelazo, ok. – prosty separator magnetyczny. Ale już np metale nieżelazne – tu może być pewien problem z taką prostą separacją. Zatem zawartość żółtych pojemników musi być segregowana bezwzględnie u odbiorcy.
    Ad 3. – Niebieskie pojemniki: można wrzucać katalogi, ulotki, foldery, NIE MOŻNA wrzucać papieru lakierowanego lub foliowanego. Bardzo dużo ulotek i katalogów wydawana jest na papierze lakierowanym lub foliowanym, przeciętny “Kowalski” nie jest w stanie tego rozróżnić. Mamy zatem niejaką sprzeczność i ułatwienie odbierającemu odpady uznania ich za niesegregowane.
    To tylko pierwsze z brzegu pytania co do meritum i techniki segregowania, takich pytań można sformułować bardzo dużo. Odrębną sprawą są kwestie czysto ekonomiczne i finansowe, ale nimi nie ma się co przejmować, “Kowalski” i tak zapłaci bo… musi 🙂

Skomentuj