Czy w Polsce jest możliwe wdrożenie gospodarki obiegu zamkniętego przy obecnie dostępnych technologiach? Jakie są zagraniczne doświadczenia w tym zakresie? Dlaczego nawet bardziej rozwinięte od Polski kraje nie spełniają unijnych wymogów? Czy te cele są w ogóle realne? O tych kwestiach dyskutowali uczestnicy sesji „Gospodarka odpadami w kontekście międzynarodowym – fakty i mity” w ramach Envicon Environment 2019.

Sesję prowadzili Henryk Kultys i Krzysztof Bałanda – wiceprezesi Krajowej Izby Gospodarki Odpadami. Otwarcia dokonali Magdalena Dutka, prezes zarządu Abrys wraz z Piotrem Talagą, redaktorem naczelnym wydawnictw Abrys.

– Ta sesja ma otworzyć oczy i skorzystać ze wzorców i nie budować wszystkiego od zera – zapowiadał Krzysztof Bałanda, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarki Odpadami.

Trzy mity w drodze do GOZ

Aleksander Sobolewski, dyrektor Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla w swoim wystąpieniu otwierającym sesję nazwał termiczne przekształcanie odpadów „dopuszczaną prawem koniecznością”.

Jak stwierdził, Ministerstwo Środowiska cały czas powtarza „musimy nadać wartość odpadom”. – Bardzo ładne hasło, ale trzeba brać pod uwagę, że z recyklingu muszą powstawać produkty, które ktoś będzie chciał kupić. Obecnie możemy mówić o wartości złomu, bo istnieją technologie, które pozwalają go opłacalnie przyjąć, przetworzyć i sprzedać za dobrą cenę – zauważył.

Pierwszym mitem według Sobolewskiego są opinie, że wszystkie odpady można poddać recyklingowi, dlatego nadal jednym ze sposobów radzenia sobie z odpadami powinno pozostać ich termiczne przetwarzanie z odzyskiem energii.

– Współczesna technologia nie daje rozwiązań w zakresie tanich i skutecznych metod zagospodarowania wszystkich strumieni odpadów. Istnieje ona oczywiście na poziomie laboratoryjnym, ale nie dla wielkotonażowych rozwiązań – mówił, dodając, że dodatkowym problemem jest to, że społeczeństwo UE nie jest gotowe na masowe wykorzystywanie produktów otrzymywanych z recyklingu.

Drugim mitem ma być ten sugerujący, że tylko instalacje termicznego przekształcania odpadów o wydajności powyżej 200 tys. ton/rok są ekonomicznie opłacalne. Można bowiem zaoferować nowoczesne technologie dla mniejszych obiektów.

Zdaniem Sobolewskiego, trzeci mit mówi o tym, że metodami nakazowymi można w krótkim czasie wdrożyć GOZ w Polsce. – Wdrożenie GOZ w Polsce będzie procesem długotrwałym i kosztownym. Skandynawia weszła na tę ścieżkę 40 lat temu, my około 10 lat temu. I tak zrobiliśmy w tym kierunku wiele. Podstawą jest tu dostępna technologia. Bez tego wdrożenie GOZ-u nie będzie możliwe – podsumował.

Nie tylko polskie problemy

O włoskich i fińskich doświadczeniach w gospodarce odpadami opowiadali Federico Foschini z federacji Utilitlia skupiającej 500 podmiotów z sektorów ochrony środowiska, gospodarki wodnej i energetyki oraz Riku Eksyma z Suomen Kiertovoima KIVO.

– Z odpadami radzimy sobie dobrze, ale w latach 2016-2017 nie osiągnęliśmy wzrostu wyników poziomów recyklingu – mówił Riku Eksyma.

Finlandia bardzo dobrze radzi sobie z recyklingiem aluminium, które jest drogim surowcem, a także z odpadami szklanymi. To ostatnie jest możliwe także dzięki dobrze funkcjonującemu systemowi depozytowemu.

Dlaczego zatem Finlandia, w obiegowej opinii uważana za jeden z najbardziej proekologicznych krajów, inwestujących także w gospodarkę odpadami, nadal nie osiąga wymaganych poziomów recyklingu?

– Odpowiedzialność jeśli chodzi o odpady komunalne jest rozproszona i podzielona – diagnozował Riku Eksyma. – Mamy problemy z programem rozszerzonej odpowiedzialności producenta, nie do końca idealnie idzie selektywna zbiórka. Często, w zależności od opcji politycznej, która rządzi, zmieniają się też przepisy – podsumował.

Poziomy recyklingu są nierealne?

Wojciech Rogalski, odpowiadający za gospodarkę odpadami w wiedeńskim ratuszu, przedstawił funkcjonowanie systemu odbioru i selektywnej zbiórki w Austrii. Poziom recyklingu obliczany jest tam na 58 proc.

– Ale istotna jest tu metoda zbierania – zaznaczył. – Im szybciej zorientujemy się, że selektywna zbiórka to nie recykling, tym lepiej. Jeśli zliczymy materiały, które rzeczywiście przekazywane są do recyklingu, w Austrii jesteśmy na poziomie 48 proc. – podkreślił.

Mocne słowa z ust prelegenta padły pod adresem unijnych prawodawców. – Gdybym był elegancki, powiedziałbym, że unijne cele są ambitne. Gdybym miał powiedzieć nieelegancko, powiedziałbym, że te cele są nierealne, a osoby, które je projektowały nie mają pojęcia jak funkcjonuje system gospodarki odpadami – mówił Rogalski, który był także uczestnikiem, odbywającego się po zakończeniu sesji, panelu dyskusyjnego.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

4 Komentarze

  1. GOZ, ambitne poziomy recyklingu, rezygnacja z tworzyw sztucznych, ograniczanie składowisk to wszystko ładnie brzmi, ale przy niechęci do odzysku energetycznego jest fikcją. Utopia ściga się z obłudą, Niemcy wykazywali wysokie poziomy recyklingu do puki Chińczyki przyjmowali odpady, a teraz szmuglują do nas surowce na które nie ma chętnych. Podobnie wygląda z ograniczeniem emisji CO2, spryciarze przenoszą swoją produkcję poza obszar UE.
    Warto korzystać z doświadczeń innych i nie budować wszystkiego od zera, ale warto również przypilnować swojego interesu i nie powtarzać błędu innych oraz nie przyjmować starych wycofywanych technologii z zachodu (przykład MBP). Natychmiast należy zmienić liczenie poziomów recyklingu i dać zielone światło do odzysku energetycznego. Rezygnacja z tworzyw sztucznych kolejne piękne utopijne hasło, zamiast walczyć z zaśmiecaniem środowiska tworzywami to chcemy z nich zrezygnować, to jakby ściąć drzewo bo na jesień liście zaśmiecają otoczenie.

Skomentuj