Za cztery lata, gdy w życie wejdą nowe przepisy dotyczące oczyszczania osadów ściekowych, gospodarka ściekowa może wyglądać zupełnie inaczej. 14 stycznia 2022 r. zostało opublikowane Rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska z 31 grudnia 2021 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie komunalnych osadów ściekowych. Od tego momentu oczyszczalnie mają 48 miesięcy vacatio legis na dostosowanie się do nowego prawa w powyższym zakresie.

Resort wyznaczył tak długi okres ze względów praktycznych oraz finansowych, aby dać czas przedsiębiorstwom wodociągowo-kanalizacyjnym na ewentualną realizację procesów inwestycyjnych w oczyszczalniach ścieków przy zmianie i unowocześnianiu technologii.

Duże zmiany na korzyść osadów

Najważniejsze z zainicjowanych zmian to zwiększenie częstotliwości badań osadów, wprowadzenie nowych procesów ich higienizacji oraz obligatoryjne stosowanie jednego z nich przed użyciem osadu na polach uprawnych. W konsekwencji ma to pozwolić na większe i lepsze wykorzystanie potencjału nawozowego osadów w rolnictwie bądź ogrodnictwie. Jednak wydaje się, że zdecyduje o tym przede wszystkim rachunek ekonomiczny, bo w porównaniu do poprzednich wymogów nowe wydają się wręcz rygorystyczne. Wprowadzana reforma przypomina raczej rewolucję, gdyż obejmuje:

  • określenie zasad stabilizacji komunalnych osadów ściekowych, co ułatwi prowadzenie oceny potwierdzającej spełnienie wymogu ich stabilizacji;
  • wprowadzenie zobowiązania do wykonania badań komunalnych osadów ściekowych przed ich przekazaniem do stosowania na powierzchni ziemi z większą częstotliwością dla każdej partii osadów bezpośrednio;
  • wprowadzenie wymogu wykonywania badań przez laboratoria akredytowane lub laboratoria posiadające certyfikat systemu zarządzania jakością, co wzmocni mechanizm kontroli nad warunkami stosowania komunalnych osadów ściekowych;
  • doprecyzowanie czynności, które wiążą się z wprowadzaniem osadów do gruntu (rozlewanie, wstrzykiwanie, przyorywanie, przykrywanie ziemią), co wyeliminuje nieprawidłowości;
  • wprowadzenie zmian umożliwiających wykorzystanie najnowszych technik badawczych w badaniach osadów;
  • uszczegółowienie metodyki referencyjnej do oznaczania w osadach ściekowych liczby żywych jaj pasożytów jelitowych Ascaris sp., Trichuris sp., Toxocara sp. w celu precyzyjnego ich wykrywania i oznaczania, a co za tym idzie – zmniejszenia negatywnego oddziaływania na zdrowie ludzi i stan środowiska.

Między innymi dlatego za cztery lata jedną z podstawowych zasad wykorzystania osadów w rolnictwie będzie ich zbadanie przez wytwórcę w akredytowanym laboratorium w celu wyeliminowania żywych jaj pasożytów. Jeśli wyniki badań okażą się korzystne, osady należy rozprowadzić na powierzchni gleby, a potem, najpóźniej w ciągu jednego dnia, zmieszać z glebą, co ma też wyeliminować dolegliwości odorowe. Także częstotliwość badań zostanie znacznie zwiększona. Trzeba będzie je przeprowadzać raz na sześć miesięcy przy równoważnej liczbie mieszkańców do 2 tys., raz na trzy miesiące przy RLM 2–10 tys., raz na dwa miesiące przy RLM 10–100 tys. i raz na miesiąc przy RLM powyżej 100 tys.

Po staremu, ale nie najgorzej

Obecnie, do czasu wejścia w życie nowych uregulowań, osady ściekowe mogą być wykorzystywane na starych zasadach w rolnictwie, rozumianym jako uprawa wszystkich płodów rolnych wprowadzanych do obrotu handlowego, włączając w to uprawy przeznaczone do produkcji pasz, do uprawy roślin przeznaczonych do produkcji kompostu, do uprawy roślin przeznaczonych do spożycia i do produkcji pasz, do rekultywacji terenów, w tym gruntów na cele rolne. Wydaje się, że wprowadzone przepisy mają przyczynić się do większego zaufania rolników do stosowania tego rodzaju nawożenia gleb. I nie jest wykluczone, iż dodatkowym benefitem nowych przepisów może być właśnie zdjęcie odium z osadów, które przez wielu są uważane za siedlisko metali ciężkich oraz bakterii chorobotwórczych.

Resort wdrażane zmiany uważa raczej za doprecyzowanie przepisów w zakresie oznaczania parametrów jakościowych i warunków stosowania komunalnych osadów ściekowych na powierzchni ziemi. Ich celem jest wyeliminowanie zagrożenia dla zdrowia ludzi i środowiska, wynikającego z ich stosowania. Dziś bowiem osady ściekowe są raczej balastem, który można spalić jako element paliwa RDF. Za cztery lata mają być wartościowym elementem, nawozem użyźniającym gleby. Zanim jednak do tego dojdzie, oczyszczalnie ścieków czeka ciężka i kosztowana praca, która spowoduje, że przepisy wejdą w życie, a osady zyskają na wartości, bo stracą większość szkodliwych substancji.

Realia okiem fachowców

– Według GUS-u w Polsce powstaje rocznie ponad 500 tys. t suchej masy osadów, 1/4  jest wykorzystywana w rolnictwie. Branża nauczyła się je przetwarzać na bezpieczne produkty i wykorzystywać tak, że stają się potrzebne zarówno w rolnictwie, jak i w innych gałęziach gospodarki związanych z zagospodarowaniem terenów zielonych. Metod przetwarzania osadów jest kilka. Można je więc poddawać fermentacji, spalać lub kompostować, przetwarzać na polepszacze gleby czy nawozy – informuje Krzysztof Dąbrowski, prezes Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie”.

Ale sytuacja jest bardzo złożona, bowiem wiele samorządów w ogóle nie zajmuje się tym tematem, choćby dlatego, że nie ma oczyszczalni ze względu na skalę przerobu lub po prostu ze względu na rachunek ekonomiczny.

– Sopot nie ma oczyszczalni ścieków, więc sopockie ścieki kierowane są do oczyszczalni „Wschód” zlokalizowanej w Gdańsku – podaje Marek Niziołek z Biura Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Sopotu.

– W Gdańsku osady ściekowe są całkowicie spalane w Instalacji Termicznego Przekształcania Osadów, nie wykorzystujemy ich do celów rolniczych. Gdańska oczyszczalnia jest obiektem obsługującym także okoliczne gminy. Przy tak dużej skali procesu oczyszczania ścieków spalanie osadów jest metodą nie tylko najbardziej efektywną pod względem finansowym, ale przede wszystkim najbardziej przyjazną środowisku – wyjaśnia Agnieszka Klugmann z Gdańskiej Infrastruktury Wodociągowo-Kanalizacyjnej.

– Ponieważ my nasze osady spalamy, a popiół przekazujemy do firmy produkującej nawozy, która prowadzi z nich odzysk fosforu, nie mamy własnych szczegółowych doświadczeń z rolniczym wykorzystaniem osadów lub produkcją nawozów z osadów – mówi Anna Szpajer, rzecznik prasowa Biura Zarządu i Organizacji Urzędu Miasta Gdyni.

Toruńskie Wodociągi również nie przekazują komunalnych osadów ściekowych do rolniczego wykorzystania, ale tu sytuacja wygląda nieco inaczej.

– Wytwarzane przez nas osady poddajemy procesom przetwarzania, tj. odzyskowi R3 i R12, na co posiadamy stosowną decyzję marszałka województwa kujawsko-pomorskiego. W wyniku procesu R12 (suszenie w suszarni) następuje utrata statusu odpadu i otrzymujemy produkt, czyli środek polepszający właściwości gleby „Grantor”. Spółka posiada decyzję nr G-1043/21 wydaną przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi na wprowadzenie do obrotu tego środka. „Grantor” może być stosowany do upraw polowych, roślin ozdobnych i trawników, roślin warzywnych i sadowniczych, a także do rekultywacji gruntów. Drugim kierunkiem zagospodarowania osadu ściekowego jest proces R3, który polega na kompostowaniu osadu ściekowego z materiałem strukturalnym (słoma i trociny), a następnie wymieszaniu przekompostowanego osadu z przesianą ziemią w stosunku 1:1. W ten sposób powstaje ziemia pod trawniki, którą sp...