Liczba 381,6 kg może wydawać się abstrakcyjna, lecz to mniej więcej 1,05 kg odpadów komunalnych dziennie na statystycznego mieszkańca Polski. Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że w 2025 r. zebrano w Polsce 14,3 mln ton odpadów komunalnych, czyli o 0,8% więcej niż rok wcześniej. Wzrost jest więc niewielki, ale wpisuje się w długofalowy trend.

Jednocześnie najnowsze dane GUS-u przynoszą też dobrą wiadomość. W 2025 r. ilość odpadów zebranych selektywnie wzrosła o 6,2%, do 6,32 mln ton, podczas gdy ilość odpadów zmieszanych spadła o 3,1%, do 7,95 mln ton. Na składowiska trafiło 28,2% odpadów, wobec 30,1% rok wcześniej. Wzrósł też udział kompostowania i fermentacji oraz termicznego przekształcania z odzyskiem energii. Jest więc mniej odpadów zmieszanych, mniej składowania i więcej selektywnej zbiórki, a mimo to ilość samych odpadów w systemie jest coraz większa. To właściwie sedno problemu.

Europejczycy dużo śmiecą

Polska wciąż należy do państw wytwarzających relatywnie niewiele odpadów na tle reszty Europy. Eurostat podał, że w 2024 r. przeciętny mieszkaniec Unii Europejskiej wytworzył 517 kg odpadów komunalnych (w Polsce było to 387 kg). Polska znajdowała się więc zdecydowanie poniżej średniej unijnej, choć w porównaniu z 2014 r. jej wynik wzrósł.

Różnice między państwami są ogromne. W 2023 r. według danych Eurostatu najwyższe wartości notowano w Austrii – 782 kg na mieszkańca – oraz w Danii i Belgii. Polska z wynikiem 367 kg znajdowała się wtedy wśród krajów o najniższej ilości odpadów komunalnych na mieszkańca.

Nie należy jednak wyciągać z tego prostego wniosku, że Austriak jest ponad dwa razy bardziej „rozrzutnym” konsumentem niż Polak. Statystyka odpadów komunalnych zależy również od tego, co dokładnie trafia do systemu i jak państwo liczy odpady. Europejska Agencja Środowiska zwraca uwagę, że w krajach o bardzo wysokiej wartości wskaźnika udział odpadów z gospodarstw domowych w całości strumienia bywa mniejszy niż 75%, podczas gdy inne państwa mogą raportować głównie odpady rzeczywiście pochodzące z gospodarstw domowych. Różnice w metodach raportowania utrudniają więc porównania, lecz mimo tych ograniczeń obraz jest interesujący.

W 2024 r. średnia unijna wyniosła 517 kg na mieszkańca, ale patrząc na dłuższy okres, od 2014 r. ilość odpadów komunalnych na mieszkańca wzrosła w 20 państwach UE. Jednocześnie kilka krajów zdołało ją wyraźnie zmniejszyć. W Holandii spadek wyniósł 54 kg na mieszkańca, w Danii 53 kg, a w Finlandii 25 kg. To szczególnie interesujące, bo są to państwa zamożne. Nie można więc powiedzieć, że wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwo musi nieuchronnie wytwarzać coraz więcej śmieci.

Jednocześnie nie da się nie zauważyć, że gdy europejskie gospodarki zwalniają, ilość wytwarzanych odpadów również. Gdy konsumpcja wraca do wzrostu, odpadów znów jest coraz więcej. Szczególnie wyraźnie było to widać w czasie pandemii. W latach 2018–2020 ilość odpadów w UE spadła o około 8%, ale spadek zbiegł się z recesją i ograniczeniem aktywności gospodarczej. Po odbiciu gospodarki ilość odpadów ponownie zaczęła rosnąć.

Co z europejskimi celami?

Dlatego EEA ocenia dziś, że osiągnięcie przez Unię znaczącego spadku całkowitej ilości odpadów do 2030 r. jest mało prawdopodobne bez znacznie bardziej zdecydowanych działań zapobiegających ich powstawaniu.

Na ilość odpadów wpływa bowiem kilka procesów jednocześnie. Rosną dochody, zmienia się struktura konsumpcji, coraz więcej kupujemy przez Internet, rośnie też udział gotowych produktów spożywczych, zwiększa się liczba opakowań jednostkowych, zmienia się sposób odżywiania, a produkty coraz szybciej zmieniają właścicieli.

Do tego dochodzi coś jeszcze: część wzrostu ilości odpadów jest skutkiem lepszego działania systemu. Jeżeli w przeszłości część odpadów trafiała poza oficjalny system (była spalana w domowych piecach lub kompostowana przydomowo bez raportowania bądź zaliczania do poziomów recyklingu), pozostawała poza statystyką albo była wyrzucana nielegalnie. Dziś te odpady mogą być już widoczne w krajowych rejestrach.

Czy zatem w Unii uda się kiedyś zatrzymać wzrost ilości odpadów komunalnych? W Holandii, Danii oraz Finlandii taki spadek utrzymuje się od dłuższego czas, choć nie ma jednej odpowiedzi, dlaczego tak się dzieje. Ważne są systemy opłat, selektywna zbiórka, ograniczanie składowania, rozwinięte systemy ponownego użycia, edukacja, polityka produktowa i rozwiązania gospodarki obiegu zamkniętego. Szczególnie istotne są instrumenty ekonomiczne. Jeżeli gospodarstwo domowe płaci dokładnie tyle samo niezależnie od tego, czy wystawia jeden worek śmieci miesięcznie, czy pięć, bodziec do ograniczania ilości odpadów jest niewielki. Jeżeli system jest skonstruowany tak, aby część kosztu zależała od ilości odpadów resztkowych, sytuacja się zmienia. Europejska Agencja Środowiska wskazuje, że systemy „pay-as-you-throw” (PAYT) – czyli takie, w których wysokość opłaty jest powiązana z ilością wytwarzanych odpadów – są coraz częściej wykorzystywane jako narzędzie zachęcające do ograniczania odpadów i lepszego sortowania.

Przede wszystkim nie wytwarzać

W unijnej hierarchii postępowania z odpadami zapobieganie ich powstawaniu znajduje się na pierwszym miejscu. Dopiero później pojawiają się przygotowanie do ponownego użycia, recyklingu i innej formy odzysku, a na samym końcu unieszkodliwianie, w tym składowanie.

Z punktu widzenia środowiska ważne są nie tylko raportowane kilogramy, ale także zużycie surowców, energia, emisje gazów cieplarnianych, toksyczność, zużycie wody, zajęcie ziemi i możliwość odzyskania materiału. To prowadzi nas do fundamentalnej zasady gospodarki o obiegu zamkniętym: nie chodzi wyłącznie o to, żeby śmieci było mniej. Chodzi o to, żeby mniej było niepotrzebnego zużywania zasobów.

Recykling szkła, papieru, metali czy części tworzyw sztucznych pozwala zastąpić część surowców pierwotnych. To ogromna korzyść. Europejska Agencja Środowiska podkreśla, że recykling jest główną metodą pozwalającą zachować materiały zawarte w odpadach i ograniczyć zapotrzebowanie na nowe surowce. Kłopot w tym, że recykling również kosztuje energię i zasoby, a nie wszystkie materiały można przetwarzać w nieskończoność (chociażby papier i plastik). Dodatkowo wiele opakowań w ogóle nie nadaje się do recyklingu, choćby trafiło do teoretycznie właściwego pojemnika na odpady. Część materiałów ulega degradacji, część jest zanieczyszczona, a części nie opłaca się odzyskiwać.

PPWR – czas start

To oznacza, że odpowiedzialność za środowisko spoczywa nie tylko na mieszkańcach segregujących odpady, ale też na firmach, których produkty prędzej czy później staną się odpadami. To właśnie do nich adresowane jest rozporządzenie 2025/40 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych, czyli PPWR. Weszło ono w życie 11 lutego 2025 r., a jego zasadnicza część zaczęła być stosowana od 12 sierpnia 2026 r. PPWR obejmuje wszystkie opakowania – niezależnie od materiału i źródła – i reguluje nie tylko sposób postępowania z odpadem, lecz także projektowanie, skład, możliwość ponownego użycia, odzysku i recyklingu. Wprost zawiera również przepisy dotyczące zapobiegania powstawaniu odpadów opakowaniowych. Dotychczas można było projektować produkt, sprzedawać go, a problem tego, co zostanie po jego zużyciu, w dużej mierze pozostawał po stronie samorządu i mieszkańca. Nowy model mówi: producent musi myśleć o odpadach powstających z jego opakowań już w momencie projektowania produktu – to jest właśnie ekoprojektowanie. Opakowanie zatem nie tylko ma być tanie, lekkie i atrakcyjne, ale również nadawać się do ponownego użycia albo recyklingu, zawierać odpowiednią ilość materiału z recyklingu, a jego konstrukcja nie może bez potrzeby komplikować odzysku.

Czy PPWR rzeczywiście zmniejszy górę śmieci? Ma na to potencjał, ale nie jest lekiem na całe zło. Po pierwsze, dotyczy tylko części odpadów komunalnych – przede wszystkim opakowań. Nie rozwiąże więc problemu żywności, zużytych mebli, tekstyliów, sprzętu elektronicznego czy innych produktów. Po drugie, nie każde działanie zmniejszające masę opakowania jest automatycznie korzystne dla środowiska. Załóżmy, że producent redukuje masę butelki o 10%. To może być świetna zmiana, ale jeśli przez to butelka staje się mniej trwała i więcej produktów ulegnie uszkodzeniu na przykład w transporcie, bilans środowiskowy może się pogorszyć. Podobnie opakowanie może być cięższe, ale lepiej chronić żywność przed zepsuciem.

ROP dopiero przed nami

Dlatego tak ważne są elastyczne i skuteczne rozwiązania. Polskie Ministerstwo Klimatu i Środowiska ma nadzieję, że właśnie takim będzie nowa rozszerzona odpowiedzialność producenta – ROP. Idea jest prosta: jeżeli firma wprowadza na rynek opakowanie, powinna ponosić koszty zagospodarowania odpadu, który z tego opakowania powstanie (ponosząc opłatę w wysokości uzależnionej od tego, na ile proekologiczne jest opakowanie – to mechanizm zwany ekomodulacją). Dotychczas znaczna część kosztów systemu komunalnego była ponoszona przez mieszkańców i samorządy. W nowym modelu większa część rachunku ma trafić do producentów. Polski projekt reformy ROP-u (ma ją wprowadzić ustawa o opakowaniach i odpadach opakowaniowych oznaczona numerem UC100) zakłada powiązanie kosztów wprowadzenia opakowania na rynek z kosztami jego zagospodarowania. Pełne wdrożenie projektowanego systemu ma nastąpić w 2028 r., przy wcześniejszym okresie przejściowym.

OECD od lat analizuje systemy ekomodulowanych opłat. Wniosek jest dość pragmatyczny: różnicowanie opłat może dawać producentom znacznie silniejszy bodziec do projektowania produktów z myślą o środowisku niż prosta opłata, zależna tylko od masy lub rodzaju materiału. Jednocześnie system jest trudniejszy do zaprojektowania i wymaga dobrych danych. W Europie takie rozwiązania już funkcjonują. OECD stawia za wzór m.in. Francję, gdzie systemy ROP wykorzystują różnicowanie opłat za opakowania w zależności od ich właściwości. Stosowano zarówno bonusy za wykorzystanie materiałów z recyklingu (i to wytwarzanych lokalnie) czy redukcję masy, jak i kary za opakowania trudne do recyklingu.

Producent zmieni opakowanie wtedy, gdy ekonomicznie będzie mu się to opłacało. Jeżeli opłata będzie niewielka, a zmiana linii produkcyjnej będzie kosztowała miliony, prawdopodobnie niczego nie zmieni. Jeżeli natomiast różnica będzie na tyle duża, że projektowanie opakowania stanie się elementem rachunku ekonomicznego, decyzja może być zupełnie inna. Dlatego ROP może być skuteczny, ale jego skuteczność zależy od konstrukcji systemu.

Na razie jednak nie wiemy, jakie rozwiązanie zostanie przyjęte w Polsce, gdzie odpadów jest z roku na rok coraz więcej. Jeżeli taki trend będzie się utrzymywał przez kolejne lata, nawet poprawiający się system zagospodarowania odpadów będzie musiał stale zwiększać moce. To oznacza większe koszty, większe wydatki na transport, większe instalacje, większe zapotrzebowanie na sortowanie i przetwarzanie oraz konieczność zagospodarowania coraz większej ilości materiałów. Tymi kosztami podzielimy się wszyscy.

dr inż. Katarzyna Skrzypczyńska

 

Źródła

  1. Główny Urząd Statystyczny: Ochrona środowiska w 2025 r. Informacja sygnalna.
  2. Halkos G., Gkargkavouzi A., Malesios C.: The heterogeneous time and income effects in Kuznets curves of municipal solid waste generation. „Science of the Total Enviroment” 799/20201, 149157.
  3. Rozporządzenie 2025/40 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych, zmiany rozporządzenia (UE) 2019/1020 i dyrektywy (UE) 2019/904 oraz uchylenia dyrektywy 94/62/WE.
  4. OECD: Business models for the circular economy. 2019.