Rok 2012 to czas przed rewolucją śmieciową. Nie było wówczas jeszcze zakazu składowania frakcji wysokokalorycznej odpadów, nie było skróconego czasu magazynowania odpadów, zatem jeszcze nie wybuchały pożary. To czas przed ustawą z 2013 r. o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi, ustawą z 2015 r. o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym, gdzie poziom zbierania nie obejmuje wszystkich wprowadzających sprzęt. Nie było jeszcze, niestety, podziału na grupy sprzętu ani możliwości nieodpłatnego oddania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. To też czas oczekiwania na Bazę danych o produktach i opakowaniach oraz o gospodarce odpadami (BDO).

To czas, gdy recykling nie kojarzył się z pozytywnymi ekozmianami, gdy nie wiedzieliśmy, że nadchodzą gospodarka o obiegu zamkniętym, zielona transformacja i zmiany klimatyczne, które wywołają rewolucję w podejściu do przyspieszonej ochrony klimatu. Myśleliśmy, że rozszerzona odpowiedzialność producenta niebawem nadejdzie, by w końcu stworzyć prawidłowo działający, wyregulowany i finansujący się system gospodarki odpadami. Nikt nie spodziewał się dyrektywy Single Use Plastics, gdyż borykaliśmy się z odpadami w lesie, niskimi opłatami za ich odbiór, brakiem obowiązku segregacji odpadów i rozkwitem stabilizatów powstających w instalacjach mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów.

Właśnie wówczas, w czerwcu 2012 r., wizja kilku osób o stworzeniu klastra recyklingu została przekuta w rzeczywistość. Traktowany wtedy marginalnie recykling stał się stałym elementem zrównoważonej gospodarki, a także samego Klastra Gospodarki Odpadowej i Recyklingu, o renomowanym statusie Krajowego Klastra Kluczowego. To dopiero początek zmian, które nadeszły w ciągu dekady. Recykling był jeszcze umieszczony najwyżej w hierarchii gospodarowania odpadami, by po 2014 r. i ogłoszeniu koncepcji GOZ-u spaść o dwa oczka – po ponownym użyciu i naprawie. Sharing economy, czyli ekonom...