Hulajnogi i rowery elektryczne wdarły się do miast szybciej, niż zdążyły za nimi nadążyć przepisy. Z jednej strony to obietnica czystszego powietrza i wygodniejszych dojazdów, z drugiej – rosnąca liczba wypadków i chaos na chodnikach. Czy Europa – i Polska – poradzi sobie z tą rewolucją, zanim stanie się naprawdę groźna?
Hulajnogi i rowery elektryczne stały się nieodzownym elementem naszych miast. I nic tego nie zmieni. Wiadomo też, że będzie ich przybywało. Mają usprawniać naszą komunikację i zmniejszać ślad węglowy. Jednak, jak każda rewolucja, niosą za sobą ofiary. I to dosłownie. Pojawiające się doniesienia o wypadkach śmiertelnych w aspekcie braku szczegółowych regulacji prawnych budzą spore obawy o bezpieczeństwo użytkowników dróg poruszających się na takich jednośladach. Dzisiaj wiemy, że wielu z nich jeździ za szybko i nie stosuje się do przepisów ruchu. To jest poważny problem, który należy jak najszybciej wyeliminować.
Rynek jednośladów elektrycznych
Europejski rynek rowerów i hulajnóg elektrycznych w minionych dwóch latach przyjął dosłownie szczyty możliwości obrotu. Oszacowano, że wartość tego sektora w latach 2024-2025 wynosiła od 17 do 21 miliardów euro i nie wykazywała tendencji spadkowej. Duża rozbieżność w szacowaniu wartości rynku jednośladów elektrycznych związana jest z istnieniem szarej...
Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?
Wykup dostęp — 5,00 zł
Płatności obsługują:
PayU
BLIK
Podaj adres e-mail użyty przy zakupie — wyślemy Ci nowy link dostępu.