Różnica między prawdziwym ROP-em a parapodatkiem nie jest akademicka. W systemie ROP producent współdecyduje o kosztach, ma wpływ na wybór operatora, a stawki wynikają z audytowanego algorytmu kosztów netto. W modelu UC100 (projektu ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych) producent jedynie płaci stawki opłaty za materiał i tonaż opakowań wprowadzonych na rynek, którą ustala rozporządzeniem minister klimatu (na ten moment nie znamy tych stawek z uwagi na brak aktu wykonawczego) – bez ustawowych granic uznaniowości i bez udziału interesariuszy. To wystarczy, by postawić pytanie o konstytucyjność takiej konstrukcji, skoro najważniejszy element podstawy opłaty pochodzi z aktu wykonawczego, a nie z ustawy.

Niedofinansowany system

Skala niedofinansowania komunalnego systemu gospodarki odpadami jest kluczowym problemem. Szacunki PIGO wskazują, że przy zastosowaniu modelu z projektu UC100 do gmin trafi rocznie mniej niż 1 mld zł, podczas gdy realne koszty netto systemu selektywnej zbiórki, transportu i recyklingu przekraczają 3 mld zł rocznie. W przeliczeniu na gospodarstwo domowe to odciążenie w wysokości około 60 zł rocznie wobec 200 zł, które dałby model oparty na realnym mechanizmie pokrywania kosztów netto.

Deficyt ten będzie się pogłębiał, a nie stabilizował. Od 1 października 2025 r. funkcjonuje system kaucyjny, który przejął zbiórkę najwartościowszych surowców (butelek PET i puszek aluminiowych) spośród odpadów opakowaniowych. Gminom pozostaje strumień odpadów o niższej wartości rynkowej, co podnosi koszt ich zagospodarowania. System kaucyjny odbiera więc gminom najbardziej opłacalną część strumienia w tym samym momencie, w którym UC100 proponuje finansowanie zagospodarowania reszty odpadów opakowaniowych na poziomie dalece niewystarczającym. To wada konstrukcyjna, a nie błąd do skorygowania nowelizacją za kilka lat.

Centralizacja bez precedensu

Do tego dochodzi centralizacja systemu bez precedensu. Zamiast konkurującej grupy organizacji odzysku opakowań (OOO) projekt buduje monopol NFOŚiGW – podmiotu bez presji rynkowej wymuszającej efektywność, jakiej podlegają prywatne OOO. Systemy oparte na konkurencji i współwłasności producentów (czeski operator EKO-KOM, austriacki ARA, niemiecki VerpackG, belgijski Fost Plus czy francuskie CITEO) osiągają poziomy recyklingu rzędu 67–75%. Węgierski MOHU, strukturalnie najbliższy modelowi UC100, notuje 46,5%. To bezpośrednia konsekwencja architektury systemu.

Równie niepokojąca jest asymetria odpowiedzialności. Producenci podlegają szczegółowemu reżimowi sankcji za nieterminowe lub nieprawidłowe rozliczenia. NFOŚiGW, zarządzający całym strumieniem środków, nie podlega żadnym analogicznym konsekwencjom; minister może go co najwyżej wezwać do zaniechania naruszeń. Trudno mówić zatem o równowadze, gdy jedna strona ponosi pełne ryzyko, a druga zarządza pieniędzmi bez odpowiedzialności za efekt.

Nie można też pominąć okresu przejściowego, czyli 2027–2028, w których producenci będą jednocześnie wnosić nową opłatę opakowaniową i utrzymywać dotychczasowe obowiązki realizacji i dokumentowania poziomów recyklingu. Projekt nie przewiduje mechanizmu zaliczenia jednego obciążenia na poczet drugiego: to podwójna danina od tej samej masy opakowań.

Ponad 1700 uwag

Wymowna jest wreszcie skala sprzeciwu w konsultacjach publicznych: do projektu MKiŚ wpłynęło ponad 1700 uwag, w większości nieuwzględnionych (od producentów, recyklerów i samorządów). Uwagi te to nie opór wobec zmiany jako takiej, lecz sprzeciw wobec konkretnej architektury systemu: niedofinansowanego, scentralizowanego, pozbawionego mechanizmu kosztów netto i asymetrycznego w odpowiedzialności.

Rozszerzona odpowiedzialność producenta w wersji UC100 nie zrealizuje celów dyrektywy 2008/98/WE ani rozporządzenia PPWR. Polska naraża się na dalsze postępowania Komisji Europejskiej, a mieszkańcy nie odczują realnego odciążenia w opłatach za odpady. Zanim ustawa trafi do Sejmu w obecnym kształcie, warto zadać proste pytanie: czy budujemy system odpowiedzialności producenta, czy tylko nowy przyczynek do poboru daniny publicznej pod jego szyldem?

Marzena Berezowska

ekspertka ds. gospodarki odpadami w Związku Samorządów Polskich