Rozporządzenie unijne obowiązuje bezpośrednio. Zgodnie z art. 288 Traktatu o funkcjonowaniu UE, wiąże w całości i jest stosowane we wszystkich państwach członkowskich, bez przepisywania do ustawy krajowej. Jeżeli nakłada na przedsiębiorcę albo na gminę obowiązek dostatecznie precyzyjny, obowiązek ten istnieje od dnia, od którego rozporządzenie się stosuje. I trzeba go przestrzegać. Co innego kara pieniężna. Żeby organ mógł ją nałożyć, musi istnieć przepis regulujący trzy rzeczy: kto, za co i do ilu złotych. Takiego przepisu nie da się wyprowadzić z ogólnego nakazu skierowanego do państwa. A właśnie takim nakazem posługuje się dziś prawodawca unijny. Niemal każde nowe rozporządzenie zawiera przepis w rodzaju: „państwa członkowskie ustanawiają przepisy dotyczące sankcji, skutecznych, proporcjonalnych i odstraszających”. To polecenie dla polskiego ustawodawcy, a nie gotowa podstawa decyzji dla wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska czy marszałka. Stąd sytuacja na pierwszy rzut oka paradoksalna: obowiązek jest, naruszenie jest, a kary nałożyć nie można. I od razu zastrzeżenie, bo łatwo wyciągnąć z tego wniosek odwrotny do prawdziwego. Brak polskiej ustawy nie oznacza, że rozporządzenie można ignorować. Obowiązek trzeba wykonać, a jego naruszenie pociąga za sobą inne konsekwencje niż kara pieniężna – o czym dalej. Chodzi wyłącznie o to, że sama kara wymaga własnej, wyraźnej podstawy prawnej. Poniżej trzy sytuacje, w których ten problem już występuje. Opisane w nich p...
Plus

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?

Wykup dostęp — 5,00 zł
Płatności obsługują: PayU BLIK

Masz już dostęp do tego artykułu?

Podaj adres e-mail użyty przy zakupie — wyślemy Ci nowy link dostępu.