Utrzymanie czystości i gospodarka odpadami w kurortach wakacyjnych podczas sezonu to naprawdę najwyższa szkoła jazdy. Miasta kilkakrotnie zwiększają wówczas zaludnienie. Wypoczywający poza domem turyści produkują ponadto większą ilość odpadów niż wytwarzaliby w domach.

Na dodatek utrzymanie najwyższych standardów to dla gmin turystycznych kwestia być albo nie być. Bo turyści nie wrócą za rok czy dwa na wypoczynek do miasta, które zapamiętają jako zaśmiecone i brudne. 

Zdążyć przed dziesiątą

– Z mojego doświadczenia wynika, że kluczem do powodzenia jest szybkie rozpoczęcie pracy, o ile to tylko możliwe równo ze świtem. Trzeba się śpieszyć, by zdążyć przed pobudką turystów i mewami – mówi Grzegorz Nosewicz, prezes Zakładu Gospodarki Komunalnej w Ustce.

Podkreśla, że pełne kosze stanowią zachętę dla ptactwa morskiego, przede wszystkim mew. – Jeśli nie zdążymy przed nimi, porozrzucaną przez nie w okolicy zawartość koszy trzeba będzie zbierać godzinami. Najważniejsze porządki trzeba zakończyć, zanim turyści rozpoczną swą normalną urlopową aktywność. Gdy wylegną ma miasto, staje się ono trudno przejezdne, a czasami wręcz nieprzejezdne dla sprzętu – mówi Grzegorz Nosewicz. Zapełniają się bowiem ulice, place, dojścia do plaż, oblegane są kawiarnie.

– Taką samą prawidłowość zaobserwowaliśmy w Mikołajkach. W sezonie wakacyjnym niemal w każdym wolnym zaułku powstają większe lub mniejsze atrakcje i atrakcyjki dla turystów. Gdy wypełnią się ludźmi, poważniejsze prace stają się niemożliwe – mówi Michał Olszewik, prezes Zakładu Usług Komunalnych w Mikoł...