Czy w którymś z dużych polskich miast można powtórzyć takie doświadczenie jak spływ kajakowy wrocławską Oławą? Na pewno byłoby o to trudno, bo podobną symbiozę z wodą osiągnęła bodaj wyłącznie Bydgoszcz, a większość rodzimych ośrodków jest odwróconych od rzek „plecami”. Tymczasem we Wrocławiu świat wody, roślin i zwierząt przenika się z tym ludzkim wyjątkowo płynnie.
MP3Posłuchaj tego artykułu
Wykup subskrypcję, aby odsłuchać artykuł w formacie audio.
Zaczęliśmy w ścisłym centrum Wrocławia: właśnie takiego określenia trzeba użyć, kiedy kajak sąsiaduje z przepięknym mostem Grunwaldzkim. W takim miejscu jak to z natury jest głośno; w końcu nad naszą głową znajdują się dwa pasy ruchu w każdą stronę oraz torowisko tramwajowe. Ile czasu potrzeba, żeby przewiosłować do zupełnie innego świata? We Wrocławiu trwa to ok. 15 minut.
Wtedy naszym oczom ukazują się powalone drzewa, stanowiące dom dla setek istnień, wszechobecny grążel żółty, lilia wodna, szerokie rozlewiska i wypoczywające ptaki. – Wrocław widziany z perspektywy rzeki wygląda zupełnie inaczej niż ten oglądany na przykład z chodnika. Na pewno jest spokojniejszy; w szczególności na Oławie, gdzie nie ma tak dużego ruchu jak na Odrze – mówi Bartosz Bodziony z (pływającego!) centrum edukacyjno-kulturalnego Odra Centrum oraz miłośnik stolicy Dolnego Śląska. To właśnie on był naszym przewodnikiem podczas wodnej wycieczki, w jakiej wzięli udział uczestnicy wrocławskiej edycji Konferencji WaterFolder Day w czerwcu br.
Dom na wodzie
Już samo Odra Centrum, skąd wypożyczaliśmy kajaki, pokazuje, jak wchodzić w symbiozę z rzeką. Unosi się ono na jej powierzchni, podobnie jak pierwszy w Polsce dom na wodzie, który przycumował raptem kilkanaście metrów dalej. Zarówno on, jak i Centrum należą do rzecznego pioniera, grafika i fotografika, Kamila Zaremby, od kilkunastu lat prowadzącego przy tej okazji fundację edukującą najmłodszych na temat wroc...
Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!
Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?