Według ekspertki Uniwersytetu Łódzkiego polskie miasta nie zasługują jeszcze na to, aby określać je jako „smart city”. Wiele z nich interesuje tylko perspektywa unijnych dofinansowań dla inteligentnych miast – ocenia.

– W Polsce stawimy pierwsze kroki w dziedzinie inteligentnych miast. W ogóle idea smart cities stała się etykietą, którą – mam wrażenie – że władze publiczne przyklejają do swoich strategii rozwoju po to, żeby sięgnąć po środki unijne – mówiła PAP dr Dorota Sikora-Fernandez z Katedry Zarządzania Miastem i Regionem Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego.

Według niej dzieje się tak, ponieważ do 2020 r. ponad 18 mld euro ma zostać zainwestowane właśnie w rozwój inteligentnych miast.

MTP 300 x 250

– W Polsce coraz częściej słyszy się, że Kraków, Gdańsk czy Warszawa chcą być inteligentne. Tylko często za tymi zapisami w strategiach nie idą konkretne działania, a jeśli już idą, to są one bardzo niewielkie i świadczą o stawianiu pierwszych kroków, a nie o realizacji koncepcji w pełni – dodała ekspertka.

Smart city – czyli inteligentne miasto – to koncepcja zakładająca, że miasto wykorzystuje zaawansowane technologie do tego, aby polepszyć jakość życia we wszystkich obszarach swojego funkcjonowania. Chodzi o to, żeby mieszkańcom lepiej się tam żyło, a jednocześnie – by zmalały koszty funkcjonowania całego miasta.

– W praktyce instalujemy oprogramowanie, czujniki, wszędzie gdzie się da, po to, aby zebrać dane i usprawnić działanie np. systemu transportowego, administracji publicznej, szkolnictwa albo zapewnić wysoki poziom bezpieczeństwa publicznego – dodała dr Sikora-Fernandez.

Zdaniem ekspertki przykładem jednego z najbardziej inteligentnych miast w Europie jest Barcelona, która w 2014 r. otrzymała wyróżnienie od Komisji Europejskiej za wdrażanie i zastosowanie zaawansowanych technologii w celu polepszenia jakości życia swoich mieszkańców.

Jako przykłady podała m.in. oczujnikowanie oświetlenia ulicznego, które automatycznie zmniejsza natężenie oświetlenia w zależności od tego, jakie jest natężenie światła naturalnego czy oczujnikowanie zbiorczych pojemników na śmieci, które same wysyłają do firm odbierających odpady informacje, że są przepełnione.

W raporcie Cities in Motion Index 2017 w obszarze planowania przestrzennego Warszawa zajęła 6., a Wrocław – 10. miejsce.

Ekspertka uważa, że koncepcja smart cities nadal jest etykietą przypinaną do polskich miast, a nie koncepcją, którą rozumieją ich władze. Jak podkreśliła, należy też pamiętać o tym, że inteligentne miasto to nie tylko technologia, ale również ludzie, bo miasto jest dla ludzi.

– Władze publiczne muszą włączyć mieszkańców do współrządzenia miastem. To poprawi transparentność, a również efektywność zarządzania miastem – ocenia Sikora-Fernandez.

Źródło: PAP Nauka w Polsce

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj