Budleja Davida (Buddleja davidii) od kilkunastu lat jest bestsellerem w szkółkach, marketach ogrodniczych, a nawet w sklepach z chrząszczem w logo. Budleje są też obowiązkowym elementem każdej rewitalizacji lub budowy parku, skweru czy innego obszaru z zielenią urządzoną. Jej efektowne, pachnące kwiatostany przyciągają wzrok i wabią motyle, co tylko zwiększa jej atrakcyjność w oczach miłośników roślin. Jednak za tym urokiem kryje się zagrożenie, które coraz trudniej lekceważyć.
Odpady zielone – liście, trawa, gałęzie czy resztki roślinne – stanowią istotną frakcję odpadów komunalnych, szczególnie w sezonie wegetacyjnym. Dotychczas stanowiły nie lada wyzwanie dla zarządców zieleni miejskiej, a ich utylizacja generowała niemałe koszty. Ten trend jednak się odwraca i miasta, zamiast widzieć problem, dostrzegają nowe możliwości zagospodarowania tego typu odpadów i wynikające z tego korzyści ekonomiczne, środowiskowe i społeczne.
Zarządzanie miejskimi ekosystemami w duchu zrównoważonego rozwoju wymaga więcej niż dobrych chęci – potrzebujemy twardych danych. W dobie ESG i miejskich planów adaptacji deklaracje to za mało. Problem? Tradycyjne metody oceny bioróżnorodności są drogie i niepełne. Rozwiązanie? Zaskakująco proste – pszczoła miodna (Apis mellifera).
Lato sprzyja zboczeniu z utartych tras i odkrywaniu miejsc, gdzie krajobraz spotyka się ze sztuką, refleksją i lokalnym kontekstem. Letnie podróże – zarówno te starannie zaplanowane, jak i zupełnie przypadkowe – mogą prowadzić do kameralnych festiwali, które nie epatują rozmachem, ale za to oferują autentyczność i zakorzenienie w miejscu. Właśnie tam, z dala od turystycznego zgiełku, kryją się idee warte przeszczepienia na grunt projektowy.
Kromieryż położony jest w samym sercu czeskich Moraw. To właśnie tutaj znajdują się dwa cenne ogrody, które zostały wpisane na listę UNESCO. Obydwa założone były w tym samym czasie i pielęgnowane przez tych samych właścicieli – mają jednak zupełnie inny charakter.











