W lipcu 1997 r. powódź tysiąclecia nawiedziła południową Polskę, Czechy, Niemcy i Austrię. Podczas tragicznych wydarzeń 25 lat temu w Polsce zginęło 56 osób, a straty materialne oszacowano wówczas na 3,5 mld złotych. W kilku polskich miastach dotkniętych tragedią sprzed ćwierć wieku przygotowano wystawy fotograficzne poświęcone powodzi.

Powódź tysiąclecia spowodowały obfite opady deszczu na terenach położonych między Wrocławiem, Katowicami i Brnem. Ulewne deszcze szalały w dniach 4-8 lipca. Średnia wielkość opadów wyniosła ponad 200 mm, ale lokalnie spadało nawet trzy razy więcej wody.

Kłodzko

6 lipca 1997 r. Nysa Kłodzka zalewa kilka wsi. Fala powodziowa dociera do samego Kłodzka dzień później. Miasto zostaje zalane, a 1,5 tys. mieszkańców trzeba ewakuować. Największy dramat rozgrywa się w nocy z 7 na 8 lipca, ponieważ właśnie wtedy fala powodziowa osiąga w Kłodzku stan kulminacyjny. Poziom Nysy Kłodzkiej jest wyższy od normalnego o 8,7 m, a woda zalewa 14 km dróg i trzydzieści siedem ulic. Po odwołaniu alarmu przeciwpowodziowego, rozpoczyna się kalkulowanie strat, których rezultatem jest opracowanie pt. „Zbiorcze zestawienie wstępnego szacunku zniszczeń i strat spowodowanych klęską powodzi na terenie miasta Kłodzko”. Zgodnie z tym dokumentem ogólna suma strat poniesionych przez miasto zamknęła się w kwocie prawie 92 mln zł. Zawaleniu uległy cztery zabytkowe kamienice. Obliczono, że gdyby Kłodzko samo miało pokryć koszty odbudowy, potrzebne byłyby kwoty równające się budżetowi gminy na okres 50 lat. Pomoc zadeklarowały polski rząd, rząd szwedzki oraz organizacje pozarządowe, dzięki którym odbudowa miasta zajęła około 5 lat. Części budynków mieszkalnych i mieszkań nie dało się odbudować, dlatego niektórzy powodzianie otrzymali nowe mieszkania na nowo wybudowanym osiedlu z prefabrykatów, sfinansowanym przez gminę Warszawa-Centrum. Stąd wzięła się jego późniejsza oficjalna nazwa. Inni znaleźli nowe mieszkania w rejonie osiedla zbudowanego z pomocy rządowej w rejonie zbiegu ulic Korytowskiej i Objazdowej.

Opole

Fala kulminacyjna przychodzi do miasta 10 lipca 1997 r. Nad ranem woda wdziera się przez wały powodziowe, zalewając Zaodrze, część Metalchemu oraz wyspy Pasiekę i Bolko, razem z ogrodem zoologicznym. Przed zalaniem udaje się ocalić Stare Miasto i centrum znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie Młynówki, najprawdopodobniej dzięki wysadzeniu wałów, m. in. w okolicach Winowa i bliskiego Zaodrza. Maksymalny poziom fali powodziowej w Opolu sięga niemal 7,8 m (poprzedni najwyższy wynik w historii z 1813 r. to o ponad metr mniej). Niestety w Opolu nie udaje się ewakuować mieszkańców zalanych dzielnic. Ludzie przez kilka dni koczują na dachach i balkonach podtopionych bloków i domów jednorodzinnych. W klatkach schodowych można również napotkać zwierzęta, które przypływają wraz z falą powodziową. W centrum miasta zorganizowany zostaje punkt pomocy, gdzie zbierają się ludzie poszkodowani w powodzi. W wielu przypadkach ich jedyny ocalały majątek to ubrania, które mają na sobie. W trakcie akcji ratunkowej zwracano szczególnie uwagę na obszary w okolicach zalanych nekropolii, tak jak miało to miejsce przy ul. Wrocławskiej i Metalchemie. Przeprowadzona została też akcja poszukiwania chętnych do sfinansowania wypoczynku kolonijnego dla dzieci z zalanego miasta. Znaleziono ponad 1000 chętnych. Podczas powodzi w mieście niestety doszło do wielu kradzieży ze sklepów, samochodów i opuszczonych w wyniku ewakuacji mieszkań. Woda w Opolu zaczęła opadać dopiero 16 lipca. Na opolskim rynku już od 7 lipca można oglądać wystawę zdjęć pt. “25. rocznica Powodzi Tysiąclecia w Opolu”.

Zalane osiedle w Opolu (fot. UM Opole/J. Stemplewski)

Wrocław

12 lipca (w 1997 r. była to sobota) to dzień preludium dramatycznych wydarzeń, które będą miały miejsce w stolicy Dolnego Śląska. Około godziny pierwszej w nocy woda zaczyna rozlewać się po Opatowicach, półtorej godziny później zalewa obiekty Wrocławskiej Oczyszczalni Ścieków. Około godz. 3.30 łączą się nurty rzek Odra i Oława, i niszczą Siechnice, Kotowice i Radwanice. Droga Wrocław-Oława zostaje przerwana, a woda, zalewając wszystko po drodze, płynie na Wrocław. Południowa część miasta już w tym momencie jest bez prądu. W godzinach porannych woda dociera do Swojczyc i Sołtysowic, zalewa księże Małe, wieś Wilczyce i ul. Wilczycką w Strachocinie.

Sobotnie przedpołudnie

Około godz. 9.00 woda przerywa wał w okolicy mostu Osobowickiego. Wdziera się do wszystkich obiektów Zakładu Produkcji Wody Mokry Dwór. Przed południem na punkcie pomiarowym w Trestnie stan krytyczny zostaje przekroczony o pół metra. Ulicą Dokerską na Kozanowie płynie strumień, nurty Ślęzy i Odry stopniowo zalewają osiedle. Poziom wody w tym miejscu to już kilka metrów. Fala dociera do Osobowic i Różanki. Na Biskupinie przeciekają wały. Tysiące ludzi ratuje swoje mieszkania przed potopem. Podstawową bronią są oczywiście worki z piaskiem, z których buduje się tamy i umacnia wały. Mimo, że ludzie układają ich w mieście kilkaset tysięcy, ciągle brakuje zarówno worków, jak i piasku. Około południa poziom wody na Kozanowie podnosi się, podtapiane są bloki mieszkalne na ul. Gwareckiej i Księcia Witolda. Autostrada w kierunku na Opole zostaje zamknięta, miejscowość Św. Katarzyna zalana w 50%.

Powódź tysiąclecia wdziera się do miasta

Około godziny 14 na ul. Opolskiej jest pół metra wody. Z ruchu wyłączane zostają mosty Pomorski, Trzebnicki, Osobowicki, Warszawski, Piaskowy, Uniwersytecki i Pokoju. Zagrożona jest ul. Długa. Rzeka Ślęza przechodzi w rejon od ul. Pilczyckiej do ul. Wejherowskiej i zalewa park. Woda wlewa się przez przerwany wał na Swojczyce, zalewana jest Wyspa Mieszczańska. Po południu woda sięga mostów w centrum, zalewa przejazd pod wiaduktem przy ul. Trzebnickiej, pomieszczenia magazynowe Biblioteki Uniwersyteckiej na Piasku, Instytut Biochemii na Tamce, szpital im. Marciniaka i stację Pogotowia Ratunkowego. Po godz. 18.00 zalany zostaje Zakład Produkcji Wody Na Grobli. Miasto zostaje pozbawione wody pitnej. Podziemia Wrocławia i system kanalizacji zapełnia fala powodziowa. Woda zalewa wyjazd na Warszawę, ul. Brücknera, płynie ulicami Kościuszki, Komuny Paryskiej i Pułaskiego, Wyspa Opatowicka również znika pod wodą. Około g. 19 przestaje działać numer pogotowia ratunkowego 999. Wczesnym wieczorem woda pojawia się na skrzyżowaniu ulic Kościuszki i Dworcowej. Płynie Podwalem, w kierunku sądu, prokuratury i Dworca Świebodzkiego. W Siechnicach z wody wystają jedynie dachy budynków. Gwałtownie podmywany jest Dworzec Główny, woda dostaje się do Instytutu Fizyki przy pl. Maxa Borna, zniszczeniu ulegają także akta historyczne Archiwum Państwowego. Fosa miejska zaczyna się przelewać. Woda dociera do pl. Wróblewskiego. Pół godziny później zalany zostaje szpital psychiatryczny przy ul. Kraszewskiego. Na ulicach Małachowskiego, Kościuszki i w pobliżu Dworca Głównego woda ma wysokość jednego metra. Późnym wieczorem woda przelewająca się z fosy płynie w kierunku DT „Centrum”. Woda na Podwalu płynie w kierunku ul. Świdnickiej. Nocą uliczne rzeki budzą grozę i rozlewają się po coraz większej powierzchni miasta.

Heroiczny wysiłek

Noc z 12 na 13 lipca była nocą walki z powodzią. Tysiące mieszkańców pojawiło się na nadodrzańskich wałach i w centrum miasta. Strażacy, w wielu przypadkach z narażeniem zdrowia i życia, kontrolowali przepływ dużych przedmiotów (drzew, kontenerów, a nawet kiosku), które w każdej chwili mogły uderzyć np. w przęsła mostów.

– W pewnym momencie jeden ze strażaków za mocno wbił w płynące drzewo bosak i chcąc go ratować, niewiele brakowało, a wykonałby skok do wody podobny do skoku o tyczce. Po prostu siła wody była gigantyczna. Z trudem utrzymano go na brzegu. Podobnie było z młodym człowiekiem, który próbował podczas obrony ogrodu zoologicznego wyciągnąć z wody jakiś płynący przedmiot. Tam nurt był dość szybki i pewnie tylko refleksowi kolegów zawdzięcza życie – wspomina Bogdan Zdrojewski, ówczesny prezydent Wrocławia.

fot. archiwum Gazety Wrocławskiej

W wyniku powodzi zostało zalanych i podtopionych prawie 2,6 tys. budynków mieszkalnych. Dzięki akcji ratunkowej uratowano zabytki wrocławskiego Śródmieścia, m.in. cały Ostrów Tumski i Wyspę Piasek, a także rynek, dworzec główny i bibliotekę Ossolineum. Zalany został budynek filharmonii, zdołano jednak uratować fortepiany. Podtopiony został parter Akademii Muzycznej, zalało również Teatr Polski i sąd wojewódzki. W wyniku powodzi ucierpiały trzy hale sportowe, port miejski, zakład uzdatniania wody oraz dopiero wyremontowany Dworzec Świebodzki. Trzeba było odbudować 44 km dróg oraz 21 mostów, kładek i wiaduktów. Remonty kosztowały miasto 132 miliony złotych, uzyskano 115 mln zł dotacji. 66,2 mln zł z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, 43 mln zł z Banku Światowego i 5,7 mln zł z programu Phare. Podjęto również decyzję modernizacji wrocławskiego węzła wodnego, a także wykonania kanału Odra-Widawa. W roku 2017 wrocławski węzeł wodny był przygotowany na przepustowość 3100 m³/s, wybudowano także nowe wały, a stare zostały wzmocnione, udrożniono i poszerzono koryta Odry. Poprawiono również zabezpieczenie miasta w piasek do 300 tys. worków (20 tys. m³). Przeprowadzony remont Grobli Kozanowskiej spowodował, że osiedle jest bezpieczne na wypadek podniesienia stanu wody.

fot. archiwum Gazety Wrocławskiej

Od 12 lipca przy ulicy Świdnickiej w Wrocławiu można oglądać wystawę pt. “Wrocław. Powódź tysiąclecia”, na której prezentowane są fotografie ukazujące najbardziej dotknięte wielką wodą dzielnice Wrocławia i walkę wrocławian z żywiołem.

Będzie serial

Jeden z najpopularniejszych serwisów VOD zapowiada emisję sześcioodcinkowego serialu pt. „Wielka woda”, którego akcja rozgrywa się w lipcu 1997 roku, kiedy do Wrocławia zbliża się wielka fala powodziowa. Główną bohaterką jest hydrolożka Jaśmina Tremer, która zostaje ściągnięta do miasta i musi walczyć nie tylko z tytułową wielką wodą, ale też biurokracją i własną przeszłością. Serwis zapowiada „Wielką wodę” jako dramat katastroficzny, inspirowany wydarzeniami z okresu powodzi tysiąclecia, która nawiedziła Wrocław i okolice w 1997 roku. Serial kręcono we Wrocławiu w sierpniu ubiegłego roku. Premiera produkcji w reżyserii Jana Holoubka jesienią.

źródło: Gazeta Wrocławska

Czytaj więcej

Skomentuj