Epidemia może spowodować, że samorządy nie osiągną poziomów odzysku i recyklingu odpadów komunalnych. Problemem są też m.in. zmiany związane z kartami przekazania odpadów. Tymczasem kary za brak odpowiednich poziomów recyklingu za 2020 r. znacząco wzrosły i w niektórych miastach mogą sięgnąć dziesiątek milionów złotych.

– W tej nadzwyczajnej sytuacji, jaką jest epidemia, będzie nam bardzo trudno osiągnąć wymagane przepisami poziomy odzysku i recyklingu odpadów komunalnych – przyznaje Tomasz Uciński, prezes Krajowej Izby Gospodarki Odpadami i szef PGK w Koszalinie.

– Nie ulega wątpliwości, że unieszkodliwianie odpadów komunalnych z pominięciem wstępnych procesów przetwarzania, do których zalicza się m.in. segregację odpadów do odzysku, wpłynie negatywnie na uzyskany w tym roku finalny poziom recyklingu i przygotowania do ponownego użycia, który w 2020 r. powinien wynieść 50%. Mimo że jest to bardzo istotne, a za nieosiągnięcie poziomów grożą wielomilionowe kary, kwestia ta nie została uregulowana polską ustawą, a jedynie określona na poziomie unijnym – tłumaczy Daniel Chojnacki, radca prawny w kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka.

Potrzebna zgoda wojewody

W konsekwencji w najtrudniejszej sytuacji mogą się znaleźć te samorządy, które zgodnie ze specustawą o COVID-19 wnioskują o zaprzestanie selektywnej zbiórki w związku z epidemią, oraz te, których kontrahenci chcą zaniechać podziału odpadów ze względu na bezpieczeństwo załogi. Choć w specustawie jest przepis umożliwiający odejście od selektywnej zbiórki za zgodą wojewody, to nie ma ani słowa o uchyleniu obowiązku uzyskania odpowiedniego poziomu recyklingu. Niestety, na złagodzenie przepisów ze strony resortu klimatu raczej nie ma co liczyć.

– Obowiązki w zakresie poziomów recyklingu wyznaczają przepisy UE – twierdzi bowiem Ministerstwo Klimatu. A UE nadziei na zmiany raczej nie daje.

Na dodatek zmienia się zupełnie sposób wyliczenia recyklingu, co też może utrudnić uzyskanie wymaganych poziomów. Ponadto wszystkie informacje o odpadach, co do zasady, należy wprowadzać do bazy danych o produktach i opakowaniach oraz o gospodarce odpadami (BDO).

Odpady w czasach zarazy – segregować czy nie?

KPO czy KPOK?

Jakby tego było mało, część gmin w ogóle nie spodziewa jeszcze jednego kłopotu – chodzi o odpady budowlane i remontowe. Do tej pory JST odbierały niewielką ich ilość, a z zagospodarowaniem nie było problemów. Co później działo się z odpadami tego typu odbieranymi prywatnie od mieszkańców – nie bardzo wiadomo.

Od początku 2020 r. obowiązują dwa rodzaje kart przekazania odpadów. Jedna, KPO (karta przekazania odpadów), wymaga podania danych o masie odbieranego odpadu, natomiast w drugiej, KPOK (karcie przekazania odpadów komunalnych), nie trzeba podawać tego typu informacji. I dlatego odbierający korzystają z tego drugiego rozwiązania.

– Tym samym na gminnym koncie w BDO przyrasta ilość odpadów z remontów, o których samorządy wcale nie wiedzą, o ile nie sprawdzają tego na bieżąco – tłumaczy dr inż. Jacek Pietrzyk ze spółki Atmoterm. – Na koniec roku może się okazać, że gmina poziomu recyklingu nie wykonała, bo w ogóle nie wiedziała, że takie odpady są zaksięgowane na jej koncie. I kary z tego powodu nie są wykluczone – konkluduje.

Kłopot z biodegradowalnymi

JST grozi, niestety, jeszcze jedna sankcja, wynikająca z niedotrzymania zasad określonych w rozporządzeniu Ministra Środowiska z 15 grudnia 2017 r. w sprawie poziomów ograniczenia składowania masy odpadów komunalnych ulegających biodegradacji.

Otóż jeśli zmieszane śmieci trafiają na składowisko, to wylicza się, ile było w nich odpadów biodegradowalnych. Robi się to na podstawie wzoru, do którego z niekorzystnymi współczynnikami podstawia się poszczególne rodzaje odpadów komunalnych.

Przykładowo opakowania wielomateriałowe uznaje się za biodegradowalne w 40%, a papierowe – w 100%. A na dodatek stosuje się dane co do składu śmieci sprzed lat, kiedy organicznych odpadów było więcej niż dziś. Jeśli tak liczona ilość odpadów biodegradowalnych przekazanych do składania przekroczy 35%. (rozporządzenie określa poziomy do lipca 2020 r.), to przewidziane są sankcje karne.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Czytaj więcej

1 Komentarz

  1. Jeden wieli, permanentny kryzys w odpadach, nie mamy poziomów, instalacji, dobrego prawa, chęci, mamy za to problemy, braki i kary….
    Normalnie kraj-nic-nie-mogę!
    A rząd w tym kraju jakiś jest? Jacyś “mondrzy” urzędnicy, MinistrerŚrodowiska/Klimatu? Czy oni potrafią rządzić, planować, rozwiązywać problemy czy tylko gasić pożary i przeciągać przykrótką kołderkę?
    Gdzie jest mądre, stabilne prawo, gdzie jest Rozszerzona Odpowiedzialność Producentów ja się pytam! Gdzie są zachęty do selektywnej zbiórki, do recyklingu? Gdzie są instalacje? Nie ma ? A dlaczego nikt nie zapyta ?
    Poziomów recyklingu nie osiągnie się statystykami tylko brudną, niewdzięczną, codzienną śmieciarską robotą.

Skomentuj