Resort środowiska przyjrzy się zapisowi o prawie własności do nieruchomości w kontekście zbiórki i przetwarzania elektroodpadów- zapowiada minister Henryk Kowalczyk. Czy publiczna deklaracja ministra środowiska znajdzie odzwierciedlenie w rzeczywistości? O to pytają dziś przedsiębiorcy zajmujący się zbiórką i przetwarzaniem ZSEE.

W piątek w Sejmie RP miało miejsce pierwsze czytanie nowelizacji ustawy o odpadach i Inspekcji Ochrony Środowisko. Mimo słuszności kierunku proponowanych zmian w gospodarce odpadami, w dokumencie znajdują się poważne uchybienia – twierdzą przedsiębiorcy zrzeszeni w Ogólnopolskiej Izbie Gospodarczej Ochrony Środowiska.

Zapis zagraża rynkowi ZSEE

OIGOŚ apeluje do parlamentarzystów o wzięcie pod uwagę postulatów branży elektroodpadowej. Mowa o zapisach dotyczących prawa własności do nieruchomości, na których prowadzona jest zbiórka i przetwarzanie elektroodpadów (ZSEE). Zignorowanie ich grozi likwidacją polskiego systemu zbiórki i przetwarzania elektroodpadów.

MTP 300 x 250

W rządowym projekcie nowelizacji Ustawy o odpadach wciąż znajdują się zapisy mogące doprowadzić do likwidacji branży elektroodpadowej w Polsce – ocenia OIGOŚ. Jednym z nich jest nowelizacja art. 41b ustawy o odpadach mówiąca o tym, że zbieraniem i przetwarzaniem elektroodpadów mogą zajmować się jedynie przedsiębiorcy posiadający prawo własności do nieruchomości, w których taka działalność jest prowadzona.

Tymczasem większość sklepów z AGD i elektroniką, które ustawowo zobligowane są do odbierania ZSEE, a także zakładów zbiórki i przetwarzania elektoodpadów, prowadzi działalność w nieruchomościach wynajmowanych. Zdaniem Izby niewyłączenie ich spod rygorów art. 41b doprowadzi je do likwidacji.

„Widzimy problem własności”

Przedstawiciele branży zwracają uwagę na problem odkąd resort środowiska przedstawił projekt ustawy o zmianie ustawy i Inspekcji Ochrony Środowiska. W związku z licznymi petycjami praktyków bezpośrednio zaangażowanych w gospodarkę odpadami, do sprawy odniósł się ministek Henryk Kowalczyk.

– Jeżeli chodzi o własność, to oczywiście prawa nabyte szanujemy, ten zapis dotyczy tylko nowych – mówił Kowalczyk podczas debaty parlamentarnej w ostatnim tygodniu.  – Widzimy problem własności, (…) dlatego też przyjrzymy się temu zapisowi – dodał minister podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska.

Czy publiczna deklaracja ministra środowiska znajdzie odzwierciedlenie w rzeczywistości? O to pytają przedsiębiorcy zajmujący się zbiórką i przetwarzaniem elektroodpadów. Ich zdaniem tak skonstruowane prawo może mieć poważne konsekwencje dla rynku ZSEE.

Podkreślają, że odejście od zapisu o prawie własności od nieruchomości jest konieczne, w związku z dyrektywą z dnia 4 lipca 2012 r. w sprawie zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego (WEEE), w myśl której Polska zobowiązała się do zwiększenia zbiórki i przetwarzania elektroodpadów wprowadzanych na rynek z 50 proc. do 65 proc. w ciągu trzech lat. Oznacza to konieczność rozbudowy systemu zbiórki i przetwarzania ZSEE, a nie jego ograniczania, do czego zapis art. 41b w obecnym kształcie z pewnością się przyczyni – twierdzą eksperci.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

Skomentuj