Pełna czy częściowa odpowiedzialność producentów? Jak zorganizować system gospodarki odpadami, do którego dopłacaliby także producenci i wprowadzający opakowania na rynek, by stanowił skuteczne narzędzie dla gmin ponoszących coraz wyższe koszty zagospodarowania odpadów? Korporacje samorządowe proponują dwa rozwiązania.

Przedstawiciele samorządów, którzy 7 lutego brali udział w obradach Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego stwierdzają, że przedstawiona przez Ministerstwo Klimatu koncepcja rozszerzonej odpowiedzialności producenta nie tylko pozostaje bardzo ogólna, ale jej wprowadzenie zaburzy możliwości realizacji obecnego układu kompetencji i obowiązków interesariuszy gospodarki odpadami.

Nie tylko opakowania

Według strony samorządowej, jedną z najistotniejszych słabości przedstawionego schematu ROP jest tymczasowe ograniczenie proponowanego systemu do opakowań i wprowadzających produkty w opakowaniach, uiszczających opłaty.

– Wprawdzie pojawia się wzmianka o rozwoju systemu w bliżej nieokreślonej przyszłości do wiązki innych produktów, jednak wyliczenie jest nieadekwatne nie tylko do prawodawstwa unijnego, lecz także do potrzeb gmin, które obecnie w całości finansują m.in. gospodarkę odpadami wielkogabarytowymi oraz nieznaną co do odsetka masy ogólnej odpadów komunalnych szeroką wiązkę produktów jednorazowych, wykonanych z wielu materiałów (w tym tworzyw sztucznych) – piszą w swoim stanowisku.

W związku z obecnymi problemami samorządu gminnego, z których jednym z najważniejszych są nadmierne koszty gospodarki odpadami komunalnymi w stosunku do możliwości ich sfinansowania, z uwagi nie tylko na niewystarczające limity ustawowe opłat, ale przede wszystkim na brak akceptacji społecznej tych kosztów, zaproponowana koncepcja wydaje się znacząco niewystarczająca.

Strona samorządowa oczekuje od producentów refinansowania kosztów zbiórki i zagospodarowania odpadów surowcowych (jeśli wymogi recyklingu pozostawałyby obowiązkiem gmin) lub fizycznego przejęcia tego obowiązku przez producentów. To z kolei wiązałoby się z koniecznością zniesienia wobec gmin wymagań dotyczących recyklingu m.in. papieru, tworzyw sztucznych czy też odpadów wielkogabarytowych.

– Pominięcie w całościowej koncepcji wprowadzenia ROP podstawowego dylematu natury strategicznej, tzn. rozłożenia pomiędzy podmioty uczestniczące w systemie ROP odpowiedzialności za efekty w postaci recyklingu oraz zasad finansowania zadań z punktu widzenia samorządu szczebla gminnego jest nie do przyjęcia – piszą samorządowcy i wnoszą o rozważenie przez Ministerstwo Klimatu dwóch potencjalnych rozwiązań natury kompetencyjnej i finansowej w kwestii ROP.

Wdrożenie obu wariantów wymagałoby podzielenia zamówień na odbieranie i zagospodarowanie odpadów komunalnych na dwie części. Pierwszą część stanowiłyby odpady wielkogabarytowe, papier i tektura, szkło oraz tworzywa sztuczne i metale, natomiast drugą – bioodpady i odpady resztkowe.

Alternatywne rozwiązania

Wariant 1 zakłada pełną odpowiedzialność producentów. Organizacje ROP (niekoniecznie tylko opakowań) finansowane przez wprowadzających produkty miałyby za zadanie zorganizować system zbierania, odbierania i zagospodarowania dla całości części pierwszej odpadów komunalnych oraz odpowiadać za osiąganie efektów w postaci recyklingu i przygotowania do ponownego użycia.

Obowiązki gmin w zakresie recyklingu i przygotowania do ponownego użycia należałoby tym samym znacznie ograniczyć, adekwatnie do fizycznych możliwości uzyskania efektów z odpadów resztkowych i bioodpadów. Środki finansowe nie musiałyby wówczas krążyć w systemie finansów publicznych, a zamówienia nie podlegałyby prawu zamówień publicznych, co jednocześnie powinno zmniejszyć koszty ogólne systemu.

Wariant 2 opiera się o częściową odpowiedzialność producentów. Gminy nadal organizowałyby całościowy system i odpowiadały za uzyskiwane efekty w recyklingu, jednak zamówienia publiczne zostałyby obowiązkowo podzielone na dwie części, by zidentyfikować obie składowe kosztów, z których tylko koszty gospodarowania odpadami z pierwszej części byłyby refundowane w ramach mechanizmu finansowego zapewnianego przez organizacje ROP. Również w tym wariancie centralne i regionalne instytucje państwa nie musiałyby uczestniczyć w planowanych przepływach finansowych.

Co z frakcją kaloryczną?

Samorządowcy wymieniają także inne zagadnienia, które należy poddać ocenie i zmianom prawnym w związku z przyszłym systemem ROP. To m.in. wprowadzenie od 2020 r. zmiany w art. 3b Ustawy o u.c.p.g. metody obliczania wymaganych od gmin wskaźników recyklingu. Zdaniem samorządowców jest ona obecnie „nieuzasadnioną nadregulacją” w prawie krajowym w stosunku do prawa wspólnotowego, a nowe wymogi są przy obecnym stanie rozwoju gospodarki odpadami komunalnymi niewykonalne zarówno dla gmin, jak i innych podmiotów.

Samorządy postulują więc, by wprowadzenie ROP w Polsce stało się też okazją do przywrócenia metod obliczania recyklingu i przygotowania do ponownego użycia, które były stosowane do 2019 r. i zgodnie z prawem wspólnotowym mogą być stosowane przez kraje członkowskie do końca 2024 r. Uważają też, że należy podjąć prace legislacyjne na rzecz uwzględnienia w sprawozdaniach gmin recyklingu uzyskiwanego u źródła w ramach promowanego przez polskie prawo kompostowania przydomowego.

Gminy oczekują też zagwarantowania odrębnego strumienia środków na zadania edukacyjne z zakresu selektywnej zbiórki u źródła, która miałaby stanowić 10 proc. ogólnej sumy opłat wnoszonych w przyszłym systemie ROP. Uważają także, że ustawodawca powinien przywrócić brak dobrowolności przystępowania do systemów komunalnych dla właścicieli nieruchomości niezamieszkałych.

Postulują również niższe opłaty dla wprowadzających na rynek opakowania wielokrotnego użytku, przy jednoczesnym sankcjonowaniu opakowań wielomateriałowych, trudnych w recyklingu.

Ich zdaniem system ROP powinien też partycypować w kosztach zagospodarowania tzw. frakcji kalorycznej, która podlega zakazowi składowania, ale w kraju nie ma wystarczającej ilości infrastruktury zdolnej termicznie unieszkodliwić paliwo alternatywne. Samorządy szacują, że ok. 4 mln ton rocznie odpadów kalorycznych nie znajduje w Polsce legalnej formy zagospodarowania.

Oczekują więc od państwa stworzenia ułatwienia dla wykorzystania paliwa alternatywnego w lokalnych systemach ciepłowniczych, poprzez modernizacje przestarzałych obecnie ciepłowni i elektrociepłowni.

System kaucyjny nie dla gmin?

W swoim stanowisku samorządowcy uważają, że koncepcja organizacyjna opisuje właściwie tylko przepływy środków z opłat (nazwanych skrótowo P1 i P2) pomiędzy licznymi instytucjami, pomijając temat przebudowania lub przynajmniej dostosowania obowiązków wprowadzających produkty w opakowaniach, organizacji odzysku, gmin i związków międzygminnych.

– Z punktu widzenia nałożonego na gminy obowiązku osiągania wskaźników recyklingu i przygotowania do ponownego użycia odpadów komunalnych, których modyfikacja w nowych regulacjach nie jest zapowiadana, szczególnie dotkliwa może być utrata strumienia odpadów komunalnych, które mają zostać wyprowadzone z systemu komunalnego do nowego systemu opłat depozytowych i skupomatów w handlu detalicznym – zauważają w swoim stanowisku samorządowcy.

Dodają przy tym, że przepływ tych materiałów przez PSZOK-i i inne punkty zbierania to najsłabsze ogniwo przedłożonej koncepcji łańcucha dostaw, ponieważ nie każda gmina w kraju dysponuje obecnie PSZOK-iem, a te istniejące z reguły nie mają możliwości nie tylko obsługi finansowej depozytów, ale przede wszystkim nie dysponują odpowiednimi magazynami odpadów.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

3 Komentarze

  1. Chcą aby wzór liczenia recyclingu nadal pozostał stary czyli taki który pozwala “kręcić lody” i z kreatywnością realizować recycling. Smiech! Na szczęcie są gminy które myślą inaczej i biorą sprawy w swoje ręcę i chcą u źródła naprawiać system gospodarki odpadami.

  2. A wystarczy co 2 lub 4 tygodnie zlecić pomiar objętości składowisk i magazynów niezależnej firmie, aby ukrócić przyjmowanie odpadów “na lewo”.

Skomentuj