Teren, który został skażony będzie musiał podlegać remediacji (działania zmierzające do usunięcia lub zmniejszenia ilości zanieczyszczeń powierzchni ziemi – PAP).
Ewakuacja była przygotowana
Strażacy z pożarem hali w Przylepie, w której składowane były niebezpieczne substancje walczyli przez 2 dni. Prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki powiedział, że choć doszło do skażenia terenu, to normy nie zostały przekroczone tak, by zagrażało to życiu i zdrowiu. Zapewnił, że w każdej chwili można było przeprowadzić ewakuację, ale nie było takiej potrzeby.
– Podjęliśmy decyzję o przygotowaniu wariantu ewakuacji mieszkańców, autobusy były w dyspozycji, placówki czekały. W tym momencie robiliśmy badania powietrza. Okazało się, że normy nie zagrażają zdrowiu i życiu – tak prezydent Zielonej Góry relacjonował działania w związku z sytuacją kryzysową związaną z pożarem hali w Przylepie. – To nie oznacza, że nie doszło do skażenia. Miało ono miejsce. Ale te normy, które nakazywałyby rozpoczęcie ewakuacji nie zostały przekroczone. Zakłady w Przylepie szczęśliwie nie są podłączone do miejskiej kanalizacji deszczowej i sanitarnej. Gdyby wody się do niej dostały, mogłoby dojść do sytuacji niebezpiecznej.
Kanalizacja deszczowa miała odprowadzenie do zewnętrznych zbiorników, tam jest woda skażona. Jeden z tych zbiorników – według jego relacji – był nielegalnie podłączony do cieku, ale został przez służby natychmiast odłączony. Ta skażona woda zostanie wywieziona na składowisko odpadów niebezpiecznych.

Komentarze (0)