Ministerstwo Środowiska, aby obniżyć koszty gospodarki odpadami, chce umożliwić przewożenie odpadów i zagospodarowanie odpadów między województwami. Dotychczas było to ograniczone i “zamknięte” w regionach. Samorządowcy przestrzegają, że może to prowadzić do patologii i nielegalnej działalności oraz że nie obniży to kosztów systemu.

Zapis o możliwości deponowania odpadów w regionalnych instalacjach przetwarzania odpadów komunalnych między województwami znalazł się w trzeciej odsłonie projektowanej nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.

Wcześniej odpady wytworzone w danym województwie mogły trafiać jedynie do RIPOK-ów przypisanych w WPGO (wojewódzkim planie gospodarki odpadami) dla danego regionu. Zmiana, w zamyśle tworzących prawo, ma doprowadzić do obniżenia kosztów związanych z gospodarką odpadami. Ma także rozwiązać problem wyczerpujących się mocy przerobowych instalacji.

Oszczędności czy dodatkowe koszty?

Eksperci do rozwiązania podchodzą sceptycznie. Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP uważa, że podniesie to koszty gospodarki odpadami. – Wyższe będą koszty transportu odpadów komunalnych – mówi cytowany przez “Rzeczpospolitą”.

Zdaniem samorządowców transport odpadów może być zachętą do nielegalnego pozbywania się ich po drodze. – Jak grzyby po deszczu zaczną pojawiać się dzikie wysypiska – prognozuje Świętalski w rozmowie z dziennikiem.

Resort twierdzi także, że rozwiązanie przyczyni się do ograniczenia monopolu RIPOK-ów, a co za tym idzie, zwiększenia konkurencyjności w tym sektorze rynku. Zapis daje bowiem zielone światło do działania niewielkim podmiotom przetwarzającym odpady.

Konkurencja na rynku może pomóc

Pomimo ostrej krytyki ze branży, intencje ministerstwa stara się zrozumieć Maciej Kiełbus z kancelarii Dr Krystian Ziemski, Partners.

W rozmowie z “Rzeczpospolitą” prawnik zauważa, że w wielu rejonach Polski RIPOK-i nie mają konkurencji, mimo że jednocześnie nie są w stanie przerobić wszystkich odpadów. Jego zdaniem problem z niewystarczającymi mocami przerobowymi to problem wirtualny, występujący jedynie na papierze i będący wynikiem błędnych szacunków w WPGO.

– Samo ministerstwo jest winne tej sytuacji – mówi Kiełbus. – Narzuciło w wojewódzkich planach odpadów bardzo małe ilości śmieci, jakie mogą przetwarzać. Według Macieja Kiełbusa np. instalacje, gdzie moc przerobową opisano na 30 tys. ton mogłyby przerabiać nawet dwa razy tyle. Ministerstwo musiałoby jednak na to przystać.

Prawnik odniósł się również do kwestii monopolu RIPOK-ów, podkreślając, że “spokojnie wystarczyłyby dwie instalacje w regionie ze sobą rywalizujące”.

Źródło: Rzeczpospolita

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

3 Komentarze

  1. W gospodarce odpadami nie chodzi o środowisko, chodzi o robienie kasy. Jedyne rozwiązanie to aby klient świadomie przy zakupach płacił za odpady. Opłata z danego regionu trafia do RIPOK-u i jest opłatą za zagospodarowanie(opłata uzależniona od ilości ton przyjętych). Ludzie płaciliby tylko za transport odpadów do instalacji. Następnie znieść opłaty marszałkowskie.
    No i mamy tanie odpady.

  2. Winnym bieżącej sytuacji w “odpadach” są tylko i wyłącznie tak zwani “urzędasy”- biurwy które wydają Niespujne decyzje na odbiór i składowanie (żaden podmiot gospodarczy nie jest w stanie bez przerwy przyjmować z powodu braku miejsca -więc są pożary) lub je nawet cofaja – wydaje im się że przedsiębiorca schowa odpady do kieszeni lub nakryje je “czapka niewidka”! Kto takich “nieudaczników zatrudnił na tego typu stanowiskach?!?! A, w noweli ustawy są następne “Durnoty”!

Skomentuj