Unia Metropolii Polskich, Izba Gospodarcza Transportu Publicznego oraz Polski Związek Pracodawców Transportu Publicznego skierowali do Mateusza Morawieckiego list w sprawie problemów komunikacji publicznej w miastach.

Po raz pierwszy w historii organizacje zajmujące się komunikacją miejską w Polsce zwróciły się do rządu we wspólnym liście, prosząc o zmianę dopuszczalnej liczby pasażerów w pojazdach komunikacji miejskiej. Apelują też o udzielenie wsparcia finansowego dla branży transportu publicznego, która bardzo mocno ucierpiała podczas pandemii COVID-19.

Komunikacja miejska. Coraz więcej problemów

Prezesi Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej, Polskiego Związku Pracodawców Transportu Publicznego i Unii Metropolii Polskich, którzy podpisali list liczą na konkretną odpowiedź rządu i rozwiązanie problemu do poniedziałku, 11 maja. W przypadku gdy rząd zignoruje zgłoszony problem, nastąpią radykalne działania, np. od oflagowanie autobusów, trolejbusów, tramwajów i metra już 13 maja. Pytają też, na jakie wsparcie finansowe mogą liczyć samorządowe i komunalne spółki transportowe.

Tomasz Chróstny (UOKiK): w ponad połowie gmin była tylko jedna oferta na odbiór odpadów

Epidemia COVID-19 mocno uderzyła w transport publiczny, powodując spadek dochodu ze sprzedaży biletów o co najmniej 80 proc., co  wpłynie na milionowe straty.

– Decydenci kompletnie nie dostrzegli heroizmu operatorów transportu miejskiego, którzy w czasie pandemii nie tylko zapewniali transport m.in. pracownikom medycznym czy służbom, ale również stosując dodatkowe środki bezpieczeństwa nie dopuścili do rozszerzenia się epidemii wśród swoich pracowników. Za to nikt ze strony rządu im nawet nie podziękował. A wręcz przeciwnie, cały czas jest im dokręcana śruba. Dlatego mówimy dość i przystępujemy do pierwszego wspólnego działania, aby rząd zrozumiał w końcu, że branża komunikacji miejskiej to dziesiątki tysięcy zatrudnionych osób. Bez nich transport nie pojedzie dalej  – mówi Aleksander Kierecki, redaktor branżowego portalu TransInfo.pl.

W liście zwrócono również uwagę, że od kilkunastu dni organizacje branżowe i miasta bezskutecznie próbują nawiązać dialog z Ministerstwem Zdrowia ws. zmiany limitu „co drugie miejsce siedzące”, który zmniejszył możliwości przewozowe komunikacji miejskiej do 15 proc. dotychczasowych. O ile w sytuacji głębokiej epidemii miało to jakiś sens, to już teraz, w tzw. powrocie do normalnośc”, możliwości i rezerwy operatorów wyczerpują się. Pasażerów jest coraz więcej, a limity wciąż są te same.

Trzy rozwiązania

Branżowe organizacje przygotowały trzy rozwiązania, które bezpiecznie zwiększają pojemność taboru, ale na żaden z tych postulatów rząd nie odpowiedział.

– W naszej opinii, wraz ze znoszeniem związanych z epidemią koronawirusa ograniczeń w życiu społecznym i gospodarczym, konieczne jest także łagodzenie restrykcji dotyczących komunikacji miejskiej. Trzeba podkreślić, że już teraz pasażerów zdecydowanie przybywa i nie zawsze mogą oni skorzystać z podróży. Dlatego apelujemy o wprowadzenie racjonalnych zmian w przepisach, by w praktyce ich realizacja była możliwa – mówi prezes Zarządu Unii Metropolii Polskich, Tadeusz Truskolaski.

Jan Kuźmiński, Prezes Zarządu PZPTP apeluje, że trzeba jak najszybciej zmienić nieżyciowe przepisy, bo nikt w Polsce nie dysponuje taką ilością taboru, aby przy rosnącej liczbie pasażerów spełnić wyśrubowane ograniczenia. Dlatego chcemy, aby rząd wybrał jedno z proponowanych rozwiązań.

– Dla nas każdy sposób, który pozwoli na zwiększenie liczby przewożonych pasażerów, przy jednoczesnym zachowaniu wszelkich wymaganych reżimów sanitarnych jest dobry. Tym bardziej, że obecnie mamy obowiązek zasłaniania ust i nosa w przestrzeni publicznej, co dodatkowo powinno ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa – mówi Jan Kuźmiński.

– Nasze rozgoryczenie szczególnie budzi też fakt nieobjęcia tarczą gospodarczą komunalnych spółek oraz zakładów budżetowych, które świadczą powszechne usługi publiczne ważne dla egzystencji społeczności lokalnych – mówi Dorota Kacprzyk, prezes Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej.

I dodaje, że przedsiębiorstwom tym – tak samo jak innym w tej sytuacji – pilnie potrzebna jest finansowa pomoc. Niestety zdaniem Doroty Kacprzyk – prośby branży pozostają bez echa.

– Mamy nadzieję, że pominięcie spółek komunalnych w opracowywanych przez rząd programach pomocowych to wyłącznie przeoczenie, a nie celowe działania. Przykładem jest „Tarcza finansowa Polskiego Funduszu Rozwoju dla małych i średnich firm”, do skorzystania z której nie kwalifikują się przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej, pomimo spełniania z jednej strony definicji MŚP, gdyż ponad 25% ich udziałów należy do organów publicznych, czyli lokalnych samorządów. I tym jednym zapisem Ministerstwo Rozwoju skreśla je z listy. To wszystko budzi nasz głęboki niepokój i to nie tylko o los kilkudziesięciu tysięcy pracowników zatrudnionych w komunikacji miejskiej w Polsce, ale o groźbę powstawania kolejnych obszarów wykluczenia komunikacyjnego, które w ostatnim okresie stało się zauważalnym problemem społeczno-gospodarczym  – zaznacza Dorota Kacprzyk.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj