Udział szarej strefy w gospodarce odpadami sięga od 30% do nawet 50% ujawnianych w Polsce odpadów. W ciągu ostatnich lat obserwowano tendencję wzrostową. „Odpadowa szara strefa” ma się w Polsce bardzo dobrze. Patologii można jednak skutecznie przeciwdziałać.

W czerwcu 2018 r. Ministerstwo Środowiska oszacowało wielkość szarej strefy w branży odpadowej na około 2 mld zł. Tylko straty z tytułu podatku od towarów i usług oraz podatków dochodowych wynoszą około 750 mln zł rocznie. Krajowa Izba Gospodarcza szacuje, że straty w gospodarce odpadami z powodu działalności nieuczciwych przedsiębiorców są jeszcze wyższe i sięgają rocznie około 2,5-2,7 mld zł. O tym, jak ogromna to kwota, niech świadczy fakt, że wartość całego rynku gospodarki odpadami w Polsce oceniana jest na około 3,5 mld zł.

Przyczyny i skalę działalności szarej strefy opisuje także obszerny raport „Przeciwdziałanie Szarej Strefie w Polsce 2018/19”, przygotowany przez UN Global Compact Network Poland. Swoje uwagi wnieśli do niego przedstawiciele branży odpadowej, którzy dostrzegają problem i chcą z nim walczyć.

Frakcja palna bez odbiorców

Pieniądze pochodzące z rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP), które zasilają gospodarkę odpadami w Polsce, to zaledwie kilkadziesiąt milionów złotych rocznie. Realnym źródłem finansowania systemu pozostaje zatem jedynie tzw. opłata śmieciowa, pobierana od mieszkańców przez gminy. Za stosunkowo niewielkie pieniądze samorządy muszą zapewnić nie tylko usługi wywozu i zagospodarowania odpadów, ale też edukację i częściową kontrolę nad przedsiębiorstwami. – Przeniesienie w poprzednim stanie prawnym całkowitej odpowiedzialności za gospodarkę odpadami na gminy przyczyniło się do ograniczenia, „rozmycia”, odpowiedzialności za problem odpadów, co nie uchroniło od innych błędów, gdyż gminy zostały pozostawione same sobie w walce z szarą strefą w branży – czytamy w raporcie UN Global Compact Network Poland.

Jak pokazały lata doświadczeń, ryczałtowe rozliczanie przedsiębiorców odbierających odpady komunalne od mieszkańców stwarza problemy w określaniu ceny odpowiadającej wartości realnie wykonywanej usługi i utrudnia kontrolę nad przedsiębiorcami. Te czynniki – zdaniem autorów raportu o szarej strefie – mogą stanowić zachętę do niewywiązywania się przez odbiorców odpadów z przyjętych obowiązków. Poza tym samorządom nie zawsze zależy na szacowaniu rzeczywistych ilości odpadów komunalnych.

Rozstrzygając przetargi, gminy kierują się najczęściej kryterium najniższej ceny, a odpady często trafiają „w ręce” przedsiębiorców, którzy nie dysponują odpowiednią technologią umożliwiającą ich właściwe i zgodne z przepisami przetworzenie. Do tego dochodzą, zgłaszane również przez przedstawicieli branży gospodarki odpadami, niedobory odpowiedniej infrastruktury, która mogłaby zapewnić zagospodarowanie wszystkich rodzajów odpadów.

Tymczasem w 2020 r. Polska musi osiągnąć 50-procentowy poziom recyklingu odpadów komunalnych (65% przed rokiem 2035). Według danych GUS, w 2017 r. poziom ten sięgał 27%. – Przez wiele lat nie dbano w Polsce o selektywną zbiórkę odpadów. Zamiast tego zbudowana została sieć instalacji mechaniczno-biologicznego przetwarzania (MBP), zakładająca, że możliwy jest recykling surowców z odpadów zmieszanych – diagnozuje Stephane Heddesheimer, prezes Zarządu SUEZ Polska. – Musimy zaakceptować, że z MBP nie ma możliwości odzyskania dobrej jakości surowców, bo te są zanieczyszczone przez frakcję bio. Stabilizat nie nadaje się do recyklingu, nie jest kompostem. Frakcja palna z MBP nie znajduje dzisiaj w Polsce odbiorców, jest zbyt mało odpowiednich instalacji do odzysku termicznego – stwierdza autor komentarza branżowego do raportu
UN Global Compact Network Poland.

Pożar rozwiązuje problem

Od lipca 2013 r., czyli od tzw. rewolucji śmieciowej, problemy narastały. Na rynku pojawiało się coraz więcej firm zajmujących się gospodarowaniem i przetwarzaniem odpadów, z których część pozostawała w zasadzie poza kontrolą, oferując atrakcyjnie niskie ceny za swoje usługi. Bańka pękła (a w zasadzie wybuchła) w połowie 2018 r. Problem szarej strefy w branży odpadowej stał się widoczny po serii pożarów składowisk i magazynów odpadów, do których dochodziło w całej Polsce. Dostrzegły to ogólnopolskie media, w ślad za nimi ustawodawca. – Wraz z zainteresowaniem mediów i opinii publicznej gospodarką odpadami w kraju oraz związanymi z nią w oczywisty sposób kwestiami ochrony środowiska oraz życia i zdrowia obywateli pojawiało się również pytanie o wielkość szarej strefy w tej części polskiej gospodarki – czytamy w raporcie UN Global Compact Network Poland.

Nadal brakuje rzetelnych, oficjalnych danych, ile z pożarów odpadów w gospodarce odpadami stanowiły podpalenia. Podczas 23. Konferencji „Eksploatacja i rekultywacja składowiska odpadów” dr inż. Wojciech Hryb z Politechniki Śląskiej w Gliwicach zauważył, że nieuczciwym przedsiębiorcom zależy na uzyskaniu zmiany kodu odpadów, a pożar jest wykorzystywany do zawyżenia rzeczywistej masy odpadów, które się spaliły. Krótko mówiąc, pożar pozwala na „legalne” (bo w dokumentach wszystko się zgadza) pozbycie się znacznych ilości odpadów, których magazynowanie i oddanie do przetworzenia lub składowania kosztuje.

Wykorzystać w energetyce

Rozwojowi patologii związanych z pożarami sprzyja także ogólna sytuacja w gospodarce odpadami, m.in. brak zbytu na niektóre surowce wtórne (np. na folię – zwłaszcza ze zmieszanych odpadów komunalnych), problem ze znalezieniem odbiorców na paliwo alternatywne bądź pozostałości po mechanicznym przetworzeniu odpadów komunalnych czy brak odpowiedniej kontroli nad przywożonymi do Polski odpadami z zagranicy. – Elektrociepłownie zakupują drogi węgiel zamiast po zainwestowaniu w odpowiednią infrastrukturę spalać paliwa z odpadów, tak jak od lat robi się np. w krajach skandynawskich, tymczasem ilości magazynowanych w Polsce paliw z odpadów rosną i nie wiadomo, co z nimi zrobić – pisał na łamach „Plus Komunalny” dr Wojciech Hryb.

ITPOK w Poznaniu

Z tą argumentacją zgadza się Stephane Heddesheimer, który zaznacza, że nawet po osiągnięciu przez Polskę 65% recyklingu odpadów komunalnych z 12 mln ton odpadów produkowanych w Polsce (to dane oficjalne, a nieoficjalne, ostrożne szacunki mówią co najmniej o 3 mln ton odpadów znajdujących się poza systemem) pozostanie ponad 4 mln ton odpadów resztkowych do zagospodarowania. – Pamiętajmy, że obowiązuje zakaz składowania odpadów komunalnych o kaloryczności powyżej 6 MJ/kg. Jeśli nie godzimy się na składowanie, jedynym rozwiązaniem jest przekształcanie termiczne – uważa prezes Suez Polska.

Tymczasem wydajność polskich spalarni odpadów to obecnie 1 mln ton rocznie (w Niemczech to 26 mln, we Francji 14 mln, w Wielkiej Brytanii 10 mln). Sumując ją z możliwościami przyjęcia paliw z odpadów przez cementownie, roczna zdolność zagospodarowania frakcji resztkowej nie przekracza 2 mln ton. Oznacza to, że w kolejnych nawet 15 latach rocznie będzie przybywać 2 mln ton odpadów, dla których brakuje miejsca w systemie gospodarki odpadami. – Brak równowagi pomiędzy ilością odpadów kalorycznych a możliwością ich termicznego odzysku jest jedną z głównych przyczyn polskiej szarej strefy w odpadach i ostatnich licznych pożarów w miejscach ich magazynowania – podsumowuje Heddesheimer.

Konieczny popyt na recykling

Oprócz budowy instalacji termicznego przekształcania odpadów podłączonych do sieci ciepłowniczych, co pozwoli wykorzystywać odpady jako źródło energii odnawialnej, SUEZ dostrzega też drugi – równie istotny filar systemu walki z szarą strefą. To ciągły rozwój selektywnej zbiórki, która byłaby skuteczna, gdyby istniało zainteresowanie potencjalnych odbiorców otrzymanymi surowcami wtórnymi. Niezbędne są zatem inwestycje w recykling: w pojemniki, PSZOK-i i przekształcenie instalacji MBP w nowoczesne sortownie dla odpadów z selektywnej zbiórki oraz rozwinięcie metanizacji odpadów kuchennych.

– Ale to może nie wystarczyć, ponieważ przede wszystkim recykling wymaga recyklerów, czyli przemysłu, który ma ekonomiczny interes w wykorzystaniu materiałów pochodzących z recyklingu, a nie z surowców naturalnych – ocenia Stephane Heddesheimer. – Kluczowym wyzwaniem jest stworzenie popytu, w szczególności poprzez prawne zobowiązanie producentów do włączania tworzyw sztucznych pochodzących z recyklingu do produkcji nowych opakowań, nawet jeśli kosztowo bardziej opłacalna jest produkcja z surowców naturalnych. Szczególnie teraz, kiedy Chiny postanowiły zaprzestać importu europejskich odpadów plastikowych – zauważa.

Potrzebne pieniądze i nadzór

Podmioty i organizacje zrzeszające przedsiębiorstwa działające w gospodarce obrotu odpadami uważają, że niezbędne jest jak najszybsze wdrożenie znacznie wyższego niż dotychczas finansowania branży, opartego na mechanizmie rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Konsumenci płaciliby za selektywną zbiórkę i przetwarzanie odpadów opakowaniowych i tych odpadów, które mogłyby funkcjonować w systemie ROP. Mieszkańcy – w ramach opłaty śmieciowej – płaciliby za zbiórkę i  przetwarzanie odpadów zmieszanych, biomasy, odpadów wielkogabarytowych i niebezpiecznych.

GIOŚ zapowiada wzmożone kontrole i walkę z patologiami

By ROP funkcjonował, niezbędna jest optymalizacja kontroli nad ilością opakowań wprowadzonych na rynek przez przedsiębiorców, a także zbudowanie skutecznego systemu nadzoru nad recyklerami i gospodarującymi odpadami. Autorzy raportu „Przeciwdziałanie Szarej Strefie w Polsce 2018/19” wskazują bowiem, że brak należytej kontroli nad wydawaniem dokumentów potwierdzających recykling pozostaje jedną z ważniejszych przyczyn istnienia szarej strefy w branży odpadowej. – DPR wystawiane ponad możliwości przerobowe instalacji (prowadzone zgodnie z posiadanymi decyzjami starostów) nierzadko potwierdzają przerobienie odpadów, które faktycznie nigdy nie zostały zebrane i przygotowane do recyklingu – stwierdzają.

Edukacja, czyli obalanie mitów

Niezmiernie istotna jest także rzetelna edukacja. W myśl nowych przepisów ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach selektywna zbiórka będzie obowiązkiem każdego mieszkańca. Tymczasem autorzy raportu zwracają uwagę, że ludzie niechętnie segregują – również w wyniku mitów, które narosły przez lata. – Przykładem mogą być sytuacje odbierania poszczególnych frakcji przez jeden samochód. W powszechnej świadomości utarło się, że oznacza to po prostu zmarnowanie wysiłku, jakim jest segregacja odpadów, podczas gdy nowoczesne śmieciarki często wyposażone są w więcej niż jedną komorę – czytamy.

Kolejnym jest rzekome niebezpieczeństwo termicznego przetwarzania odpadów. Mało ludzi zdaje sobie sprawę, że spalarnie wytwarzające energię elektryczną i ciepło emitują znacznie mniej szkodliwych substancji niż ciepłownie i elektrownie zasilane paliwami kopalnymi.

Rejestr zaufanych

Fala pożarów oraz medialne zainteresowanie patologiami w branży i działalnością szarej strefy skłoniły ustawodawcę do zmiany przepisów. Gospodarujący odpadami muszą ponosić dodatkowe koszty, inwestować w instalacje, monitoring i zabezpieczenia roszczeń, a także spełniać restrykcyjne wymogi przeciwpożarowe. A wszystko pod czujnym okiem Inspekcji Ochrony Środowiska, która od 1 stycznia br. zyskała znacznie większe niż do tej pory uprawnienia.

Tymczasem w dyskursie publicznym branża gospodarki odpadami jest przedstawiana w bardzo negatywnym świetle. Rzetelnie i profesjonalnie działający przedsiębiorcy są niejednokrotnie utożsamiani ze zwykłymi przestępcami, określanymi jako „mafia śmieciowa”.

Autorzy raportu wskazują, że ważne jest, by za gospodarkę odpadami odpowiedzialne były podmioty, których działanie skoncentrowane jest na rzetelnym wykonywaniu swoich obowiązków i które będą przestrzegały przepisów o gospodarce odpadami oraz umów zawieranych z jednostkami samorządu terytorialnego. Stąd pomysł – stanowiący jedną z rekomendacji – stworzenia rejestru podmiotów zaufanych w branży odpadowej. – Widzimy dużą szansę w uszczelnieniu rynku gospodarowania odpadami, ponieważ motywuje to wszystkich jego uczestników do wzmożonej pracy badawczej, logistycznej oraz technologicznej. Wierzymy, że najważniejsze jest zapewnienie transparentności całego systemu gospodarowania odpadami – podkreśla Stephane Heddesheimer, prezes Zarządu SUEZ Polska.

Technologie cyfrowe umożliwiają stworzenie systemu zbierania danych, który gwarantuje dostęp do rzetelnej informacji, tworzenia trwałej i chronologicznej bazy danych, która uniemożliwia wprowadzanie zmian lub dokonywanie usunięć. Zawierałaby ona m.in. rejestr transakcji, płatności i zapisów księgowych. – Z taką wiedzą o rynku odpadów można planować inwestycje, kontrolować strumienie potencjalnych surowców – zaznacza prezes SUEZ-u.

W odpowiednie narzędzia informatyczne powinny zostać wyposażone również gminy, które mogłyby lepiej i sprawniej wymieniać się informacjami z jednostkami centralnymi, w tym z Ministerstwem Środowiska oraz Głównym Inspektoratem Ochrony Środowiska.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

5 Komentarze

  1. System jest taki że małe rodzinne firmy “skupujące” to znaczy płacące za surowce które nie są żadnym odpadem i segregujące je tak czysto że po zmieleniu bezpośrednio mogą trafić na wtryskarki bez mycia i granulacji są obkladane takimi samymi przepisami co firmy pobierające opłaty za gosp odpadami i mają w decyzjach nie jak mały skup kilkadziesiat ton tylko kilkadziesiąt tysięcy ton jeśli małe firmy znikną bo tak będzie bo nie zdołają udźwignąć przepisów i innych obostrzeń to poziom recyklingu zamiast rosnąć będzie spadać bo ripoki są tak obłożone już ilościami śmieci że muszą je magazynować i dopiero w zimie przerabiać i nie uda im się wydobyć dobrego surowca system gospodarki potrzebuje dużej ilości ludzi i firm żeby nie został zmonopolizowany

  2. Wystarczy raz w miesiącu zlecić wykonanie obliczenia objętości magazynów i składowisk za pomocą drona. Mamy kontrolę przyrostu i wszelkich zmian, jakie zaistniały. Zarządzający danym obiektem ma świadomość, że jak przyjmie coś “poza konkursem” to go prześwietlą. Kierownictwo ma kontrolę nad Zarządzającym i dokumentację z pomiarów.

  3. Wystarczy raz w miesiącu zlecić wykonanie obliczenia objętości magazynów i składowisk za pomocą drona. Mamy kontrolę przyrostu i wszelkich zmian, jakie zaistniały. Zarządzający danym obiektem ma świadomość, że jak przyjmie coś “poza konkursem” to go prześwietlą. Kierownictwo ma kontrolę nad Zarządzającym i dokumentację z pomiarów.

    • Tylko, ze naprawdę problem nie leży w tym jak kogo skontrolować, tylko jak spowodować, by frakcja palna stała się towarem, a nie uciążliwym odpadem. Lobby węglowe od wielu lat blokuje współspalanie odpadów w elektrowniach.
      Inny problem to utylizacja odpadów niebezpiecznych. W Niemczech jest 180 spalarni odpadów niebezpiecznych w Polsce 2 (tak, to nie pomyłka)
      I wracając do głównego temat, gdy jest pokus łatwych i dużych zysków, zawsze znajdzie się ktoś kto będzie to chciał wykorzystać. W latach 30-tych XX wieku prohibicja w USA doprowadziła do powstania mafii, tak gdy nie ma co zrobić z odpadami zawsze znajdzie się ktoś kto znajdzie cudowny sposób (za odpowiedzenia opłaty) by problem rozwiązać…
      Leczenie patologii powinno się zacząć od samych GMIN, które powinny mieć zakaz odrzucania ofert tylko ze względu na cene… Np. Gmina Żywiec od początku roku nie podpisała umowy i wymusza na “swojej” spółce pracę za zaniżone wartości (można to sprawdzić na BIP i wyciągnąć odpowiednie wnioski).

Skomentuj