W Polsce ma zapalić się zielone światło dla nowych inwestycji w zakłady termicznego przekształcania odpadów. Tymczasem, jak pokazuje przykład Portu Czystej Energii w Gdańsku, przygotowanie takiej inwestycji to wiele lat ciężkiej pracy.

O tym i o optymalizacji gminnych systemów gospodarki odpadami na przykładzie zarządzanej przez siebie spółki podczas konferencji „Termiczne przekształcanie odpadów”, organizowanej przez firmę Abrys, będzie mówił Sławomir Kiszkurno, prezes Zarządu Portu Czystej Energii. Spotkanie odbędzie się w trybie on-line 24 i 25 listopada.

Budowa spalarni odpadów w Gdańsku jest już mocno zaawansowana. W maju uzyskano ostateczne pozwolenie na budowę, w lipcu ruszyły prace budowlane związane w wymianą gruntu w miejscu inwestycji, a w połowie listopada zaczęto wylewać fundamenty pod bunkier.

– W połowie 2023 r. planujemy rozpocząć rozruchy instalacji i przyjmowanie odpadów, tak by normalnie funkcjonować po uzyskaniu decyzji na użytkowanie od początku 2024 r. – wylicza prezes Kiszkurno.

Potrzeba więc jeszcze kilku lat, by zakład zaczął działać, a przecież prace nad nim zaczęły się znacznie wcześniej. – Nad opinią mieszkańców pracujemy od blisko 10 lat. Odbyła się cała masa spotkań, dzięki którym mamy dziś prężnie funkcjonującą radę interesariuszy Portu Czystej Energii, składającą się z przedstawicieli organizacji pozarządowych, sołectw, rad dzielnic, świata nauki i społeczników. Dzięki prowadzonej przez nas dobrej komunikacji okoliczni mieszkańcy w tej instalacji upatrują bardziej szansy niż zagrożenia, a poparcie dla inwestycji oscyluje w granicach 70% – chwali się prezes Kiszkurno.

Co ważne, nowa instalacja jest budowana na frakcję po mechanicznym przetworzeniu, czyli na frakcję odpadów nienadającą się już do recyklingu. Dlatego też prezes Kiszkurno jest pewien, że inwestycja nie wpłynie negatywnie na osiągane poziomy recyklingu. – W instalacji nie będziemy spalać surowców, tylko frakcje nienadające się do recyklingu. Będą tam kierowane odpady resztkowe, których nie można składować ze względu na zbyt dużą kaloryczność, podsitówka i pozostałości z kompostowania. Będzie to więc domknięcie całego systemu gospodarki odpadami w mieście – podkreśla.

Sławomir Kiszkurno zwraca uwagę na jeszcze jeden walor budowy spalarni w Gdańsku. – Wprowadzenie nowego instrumentu w postaci spalarni i zamknięcie gospodarki odpadami w mieście spowoduje duże oszczędności w zakresie funkcjonowania systemu. To jest przynajmniej kilkanaście milionów złotych rocznie. Są to pieniądze, które można przeznaczyć np. na modernizację systemów związanych z recyklingiem czy na rozbudowę systemów selektywnej zbiórki w mieście – konkluduje.

Czytaj więcej

Skomentuj