Transformacja energetyczna zostanie w Polsce wymuszona rosnącymi kosztami uprawnień do emisji. Udział paliw kopalnych musi się zmniejszyć. Jedną z alternatyw są odpady komunalne. Ich stosowanie rozwiązuje problemy dwóch branż – ciepłowniczej i odpadowej.

Branża ciepłownicza nie tylko potrzebuje modernizacji, ale wręcz jest do niej zmuszona. Przestarzałe technologicznie, kilkudziesięcioletnie kotły węglowe będą wymieniane. Determinujący wpływ na ten proces mają już obecnie wysokie koszty uprawnień do emisji CO2, które są najpoważniejszym zagrożeniem dla stabilnego funkcjonowania przedsiębiorstw. Polityka energetyczno-klimatyczna UE wraz z udziałem w systemie ETS instytucji finansowych nie pozostawia wątpliwości co do kierunków jego rozwoju. Ceny uprawnień będą rosły w perspektywie do 2030 roku.

Pytanie dotyczy jedynie tempa czy dynamiki zmian. Symulacje realizowane w ramach PEP 2040 czy opracowania Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami wskazują, że ceny uprawnień mogą w perspektywie dekady być na poziomie od 60 do 90 euro za tonę.

– Taka sytuacja nie tylko może zagrażać bezpieczeństwu funkcjonowania przedsiębiorstw energetycznych, w tym ciepłowniczych, ale również nie służy, a nawet może uniemożliwić zieloną transformację ciepłownictwa systemowego – uważa Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej „Ciepłownictwo Polskie”.

– Jednym ze skutków będzie także wzrost cen ciepła. Mamy jednak jako branża świadomość, iż rozwój inwestycji pozwalający na zmianę struktury nośników energetycznych i poprawę efektywności energetycznej złagodzi skutki przewidywanych podwyżek oraz musi i może odbywać się przy zachowaniu ochrony interesów odbiorców ciepła systemowego. Dotyczy to głównie gospodarstw domowych zaliczanych do obszaru ubóstwa energetycznego – dodaje.

Czas na odpady

Najbliższe 10 lat dla ciepłownictwa systemowego w Polsce to czas głębokiej transformacji. Jednym z poważniejszych wyzwań jest konieczność zmiany struktury paliw. Obecnie węgiel wciąż ma 74-procentowy udział, a OZE i gaz ziemny jedynie po ok. 8%. Przy dobrych krajowych regulacjach prawnych możliwe byłoby w perspektywie do 2030 roku zmniejszenie udziału węgła do 45% przy wzroście udziału OZE do 35%, a gazu do 20%.

– W procesie transformacji z pewnością analizowane będą zwiększenie udziału ciepła odpadowego oraz możliwość budowania instalacji termicznego przekształcania odpadów komunalnych – uważa Jacek Szymczak.

– Oczywiście, wciąż aktualne pozostaje wykorzystanie dotychczas najpopularniejszego paliwa odnawialnego, jakim jest biomasa. Tam, gdzie to będzie możliwe, powstaną instalacje geotermalne. Na szeroką skalę stosowane będą pompy ciepła (również te wielkoskalowe). Ponadto z pewnością nastąpi rozwój magazynów ciepła – i to nie tylko tych dobowych (kilka już w Polsce funkcjonuje), ale również sezonowych, umożliwiających wielomiesięczne kumulowanie ciepła. Rozwój magazynów pozwoli również na wykorzystanie technologii Power-to-Heat, gdzie nadwyżka energii elektrycznej produkowanej w wiatrakach może być kierowana do zasilania sezonowych magazynów ciepła. Pełniejsze stosowanie źródeł OZE skorelowane będzie z obniżaniem temperatur wody w sieciach ciepłowniczych.

Brak mapy i wsparcia dla waste-to-energy. Co dalej ze spalarniami odpadów?

– Brak dywersyfikacji paliwowej i wysokie uzależnienie od węgla powodują, że polskie ciepłownictwo jest bardzo wrażliwe na wzrost cen uprawnień do emisji – mówi Artur Michalski, zastępca prezesa Zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. – W ostatnich latach ceny ciepła w Polsce utrzymywały się na stabilnym poziomie 37-38 zł/GJ. Jednak wzrost cen uprawnień do emisji sprawił, że ciepło zaczęło drożeć, a ceny za CO2 mogą w najbliższych latach jeszcze bardziej wzrosnąć. W efekcie rentowność tego segmentu rynku widocznie spada. Zauważyć należy, że ciepło znacznie taniej produkują elektrociepłownie niż zwykłe ciepłownie – różnica wynosi około 20 procent. To właśnie jeden ze wspieranych przez Narodowy Fundusz kierunków modernizacji – deklaruje wiceprezes.

Alternatywą dla paliw kopalnych są odpady komunalne, których spalanie gwarantuje zdecydowanie mniejszą emisję, a tym samym niższe koszty funkcjonowania. Wpływ opłat emisyjnych na rentowność przedsiębiorstw będzie systematycznie wzrastał. W ramach planu celów klimatycznych do 2030 r. Komisja Europejska proponuje zwiększenie ambicji UE w zakresie redukcji emisji gazów cieplarnianych do co najmniej 55% poniżej poziomów z 1990 r. Jest to znaczny wzrost w porównaniu do poprzedniego celu, wynoszącego co najmniej 40%. Komisja, w ramach przeglądu systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS) pod kątem realizacji ww. celu, zaproponowała rozszerzenie ETS na nowe sektory gospodarki, w tym w również na termiczne przekształcanie odpadów.

Zredukować emisję

– Odzyskiwanie energii z odpadów pochodzenia komunalnego nie należy obejmować obowiązkiem EU ETS, ale powinno pozostać w ramach EU ESR (Wspólnego Wysiłku Redukcyjnego) – uważa Andre Lemlyn, prezes Zarządu SUEZ Polska. – W przeciwieństwie do sektorów objętych EU ETS, regulowanych na szczeblu europejskim, za krajowe strategie i środki zmierzające do ograniczenia emisji z sektorów objętych zakresem przepisów dotyczących wspólnego wysiłku redukcyjnego odpowiedzialne są państwa członkowskie.

Przepisy EU ESR ustanawiają wiążące dla państw członkowskich roczne cele w zakresie redukcji emisji gazów cieplarnianych na lata 2013-2020 i 2021-2030. Cele te dotyczą emisji z większości sektorów nieobjętych unijnym systemem handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS), takich jak transport, budownictwo, rolnictwo i gospodarka odpadami. Regulacje EU ESR wchodzą w skład zbioru strategii i środków w zakresie zmian klimatu i energii, który ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego oraz rozwój gospodarki niskoemisyjnej w Europie.

– W celu umożliwienia kolejnych inwestycji w odnawialne źródła energii, jakimi są instalacje wytwarzające energię z odpadów, konieczne jest zapewnienie stabilności i przewidywalności prawa, spójności polityki oraz zapewnienie mechanizmów wsparcia dla tych inwestycji – wskazuje Andre Lemlyn. – Ponad 40% energii z odpadów pochodzenia komunalnego jest uznawane za odnawialną energię, a zatem pomaga państwom członkowskim osiągnąć cele dyrektywy w sprawie odnawialnych źródeł energii. Pozostała część wytwarzanej energii, choć niezaliczana do energii odnawialnej, przyczynia się do uniknięcia emisji związanej z wydobyciem, transportem i spalaniem paliw kopalnych.

Ciepłownie mogą skorzystać na termicznym przekształcaniu odpadów

Polska specyfika

Specyfiką Polski, tak jak innych krajów bałtyckich i skandynawskich, jest oparcie wielu dużych, średnich i małych aglomeracji na centralnie zasilanym systemie elektrociepłowni i rozbudowanych, gęstych sieciach ciepłowniczych docierających do wielu gospodarstw domowych. System ogrzewania systemowego ma swoje istotne atuty ekonomiczne i środowiskowe, ale w związku z ambitnymi celami zrównoważonego rozwoju, Zielonego Ładu i ograniczania śladu węglowego niesie za sobą wyzwania inwestycyjne. To sprawia, że wykorzystanie odpadów w ciepłownictwie wydaje się doskonałym rozwiązaniem.

– Duże miasta mają lub powinny mieć spalarnie. Małe i średnie w swoich ciepłowniach powinny uwzględnić w planach modernizacyjnych termiczne przekształcanie odpadów – nie ma wątpliwości Andrzej Porawski, dyrektor Biura Związku Miast Polskich. – Tym samym rozwiązać można i należy dwa problemy jednocześnie. Wszystko powinno być rozwiązywane kompleksowo. Modernizacja ciepłowni, zagospodarowanie odpadów komunalnych należy wiązać z termomodernizacją, transportem niskoemisyjnym, energooszczędnym oświetleniem, walką o czyste powietrze i likwidacją kopciuchów. W przypadku tych ostatnich należy zwrócić uwagę, że nie są to tylko stare piece węglowe w budownictwie indywidualnym. Nie brak nadal lokalnych kotłowni zasilanych bardzo kiepskim paliwem, na przykład miałem węglowym. To jak najbardziej kopciuchy, tyle że w większej jednostkowo skali – podkreśla.

Czytaj więcej

Skomentuj