Duże miejskie aglomeracje, ale także na przykład Włocławek, Płock, Radom, Tarnów, Częstochowa, Elbląg, Legnica, Łomża-Ostrołęka, Słupsk, Sosnowiec i Wałbrzych. Te miasta – według analizy udostępnionej przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii – są szczególnie predysponowane jako docelowe miejsca dla lokalizacji części urzędów centralnych.

Obecnie w stolicy zlokalizowane są 93 urzędy centralne podległe Prezesowi Rady Ministrów i poszczególnym resortom. Plany na przeniesienie części z nich (lub ich wydziałów) poza Warszawę, co jakiś czas pojawiają się w dyskusji publicznej. Stolicę zamieszkuje 8,5 proc. wszystkich mieszkańców Polski, a to właśnie tam zlokalizowane jest około 87 proc. wszystkich jednostek ujętych w analizie udostępnionej przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, która miała m.in. sprawdzić, potencjał poszczególnych miast, do których mogłyby przenieść się urzędy lub ich nowo tworzone wydziały.

Gdzie przenieść urzędy?

Autorzy analizy rekomendują stworzenie programu pilotażowego, którego przedmiotem będzie przeniesienie jednego z urzędów. – Bardziej szczegółowej analizy wymaga także konkretne dopasowanie urzędów do miast docelowych. Dlatego należy zbadać unikalne funkcje miast, ich strategie rozwojowe, zasoby kadrowe i inne czynniki, które mogą mieć wpływ na lepsze dopasowanie ośrodka do urzędu centralnego – piszą.

Miasta, w których mogłyby potencjalnie mieć siedziby urzędów centralnych dzielą się na trzy grupy:

– miasta o podstawowym znaczeniu dla struktury osadniczej: Warszawa, Kraków, Gdańsk-Gdynia, Wrocław, Poznań, Katowice – Aglomeracja Górnośląska, Łódź, Szczecin, Bydgoszcz z Toruniem i Lublin;

– pozostałe ośrodki wojewódzkie pełniące szereg funkcji krajowych: Białystok, Gorzów Wielkopolski, Kielce, Olsztyn, Opole, Rzeszów, Zielona Góra;

– ośrodki o znaczeniu regionalnym połączone węzłami z główną siecią osadniczą: Częstochowa, Radom, Bielsko-Biała, Rybnik, Płock, Elbląg, Wałbrzych, Włocławek, Tarnów, Kalisz z Ostrowem Wlkp., Koszalin, Legnica, Grudziądz, Słupsk.

Do tej listy dodane zostały Siedlce oraz zespół Łomży i Ostrołęki.

Jak wytypowano?

Kryteria doboru miast składały się z dziewięciu czynników: dwa z nich dotyczyły optymalnego wyboru miast docelowych dla delokalizacji z punktu widzenia efektywności funkcjonowania urzędu, pozostałe z perspektywy równoważenia rozwoju kraju (wyeliminowano miasta, w których nie funkcjonują uczelnie wyższe).

Te kryteria to:

  • zmiana rejestrowanej liczby ludności w latach 2005-2017 – kryterium zostaje spełnione, gdy względna utrata liczby mieszkańców jest wyższa, niż przeciętna dla badanych miast;
  • prognoza liczby ludności w 2050 r. – i tu jest ono spełnione, gdy prognozowany spadek liczby ludności jest większy, niż przeciętne dla porównywanych miast;
  • stopa bezrobocia w 2018 r. musiało wynieść powyżej przeciętnego bezrobocia dla całej Polski (5,8 proc.);
  • zmiana dochodów własnych gminy w latach 2005-2017; kryterium zostaje spełnione, gdy miasto nie podwoiło wskaźnika;
  • zmiana liczby udzielonych noclegów w latach 2005-2017 – miasto spełnia je, gdy liczba udzielonych noclegów nie uległa podwojeniu;
  • PKB brutto mieszkańca (według regionów w 2016 r.), spełnione, gdy PKB regionu jest niższe od przeciętnego dla Polski;
  • ilość urzędów centralnych wedle przyjętej w opracowaniu definicji – kryterium jest spełnione, gdy w mieście nie funkcjonuje żaden urząd centralny;
  • absolwenci szkół wyższych na 10 tys. mieszkańców w regionie – miasto spełnia je, gdy liczba absolwentów jest wyższa niż przeciętna dla Polski (101 absolwentów na 10 000 mieszkańców).

Wynik analiz wskazują, że przeniesienie urzędów najbardziej przysłużyłoby się miastom takim jak Włocławek (spełnia 7 z 9 założonych kryteriów), Płock, Radom i Tarnów (6 z 9) oraz  Częstochowa, Elbląg, Legnica, Łomża-Ostrołęka, Słupsk, Sosnowiec i Wałbrzych (po 5 z 9).

Praca szuka człowieka

Absolwenci szkół wyższych, czyli także potencjalni pracownicy administracji publicznej stanowią – zdaniem autorów analizy – istotny przyczynek do przeniesienia części urzędów poza Warszawę. Jedną z najważniejszych barier rozwoju przedsiębiorców w stolicy są obecnie problemy z rekrutacją osób do pracy. Problem dotyka także urzędów (tym bardziej, że przeciętne wynagrodzenie w stolicy jest znacznie wyższe, niż w innych częściach kraju).

– Przeniesienie urzędu ze stolicy może oznaczać znacznie niższe koszty wynagrodzeń oraz lepszą alokację talentów (…). W mniejszych miastach, praca w urzędzie może wiązać się z wyższym prestiżem i stałością zatrudnienia. Do tego należy dodać niższe niż w Warszawie ceny nieruchomości oraz usług zewnętrznych w innych miastach, które prowadzą do obniżenia kosztów funkcjonowania – czytamy w analizie.

Co prawda przeniesienie urzędów centralnych w okresie przejściowym związane byłoby z większymi kosztami i czasowym spadkiem efektywności, ale pozytywnym skutkiem przeniesienia urzędów stałoby się zmniejszenie kosztów ich działania.

Korzyścią dla miast, do których przeniesione zostałyby jednostki, miałoby stać się zwiększenie zatrudnienia w mniejszych miastach właśnie poprzez stworzenie miejsc pracy w przeniesionych urzędach.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj