Rocznie w samym tylko Poznaniu Straż Miejska odnotowuje w ich sprawie ponad 5 tys. zgłoszeń. Zbliża się sezon urlopowy i tym samym wzrasta możliwość kolizji czy też napotkania rannego zwierzęcia na ulicy. Co wówczas zrobić?

W Polsce nie ma centralnego systemu powiadamiania o rannych, bądź też martwych zwierzętach na drogach. Budzi to wątpliwości wśród kierowców, którzy taką kolizję mieli lub też chcą pomóc rannemu psu czy nawet sarnie.

Co zrobić z martwym zwierzęciem na drodze?

Najprostszym rozwiązaniem wydaje się telefon pod numer 112, jednak ta praktyka nie jest zalecana przez służby, gdyż, jak wyjaśnia Przemysław Piwecki, rzecznik Straży Miejskiej w Poznaniu, numer ten zastrzeżony jest dla ratowania życia i zdrowia ludzi. – Odradzamy więc korzystania z niego w tego typu przypadkach. Należy skontaktować się ze Strażą Miejską, Gminną lub Zarządem Dróg Wojewódzkich – tłumaczy. Natalia Majchrzak z Centrum Leczenia Małych Zwierząt w Poznaniu dodaje jeszcze, że kiedy znajdujemy w nieznanej nam części kraju można też skontaktować się z najbliższą jednostką policji.

Po sprawdzeniu zgłoszenia straż przekazuje je do realizacji wyspecjalizowanym służbom. W Poznaniu jest to np. Wydział Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta, który zajmuje się rannymi zwierzętami. Martwe trafiają do Pogotowia Czystości. Poza miastem dobrze jest też powiadomić nadleśnictwo, na terenie którego się znajdujemy. – Przekazując informację należy precyzyjnie określić miejsce tak, ażeby właściwe służby nie błądziły. W przypadku rannych zwierząt powinniśmy do czasu przyjazdu miejsce oznaczyć, samochód pozostawić z włączonymi światłami awaryjnymi tak, ażeby innym uczestnikom ruchu nic się nie stało. Po przybyciu na miejsce patrolu to oni już dokonują zabezpieczenia miejsca – tłumaczy P.Piwecki.

Rozsądek w cenie

Specjaliści zalecają ostrożność w kontakcie z rannymi, bądź wyglądającymi na martwe zwierzętami. Najmniejszy problem stanowią koty, które można przykryć kocem lub kawałkiem materiału. U psów należy najpierw zabezpieczyć się przed ewentualnym pogryzieniem.

Największe zagrożenie stanowią jednak dzikie zwierzęta. – Nawet jeśli chcemy je jedynie przetransportować na pobocze, najpierw dokładnie się im przyjrzymy. Nigdy nie możemy przewidzieć, co będące w szoku zwierzę może nam zrobić. Pomysły, by wsadzić je do samochodu i przetransportować uważam za skrajnie niebezpieczne i nieodpowiedzialne – podkreśla N. Majchrzak.

Reprezentanci służb sprzątających cały czas podkreślają jednak, że najlepszym sposobem na uniknięcie kolizji ze zwierzętami i konsekwencji z tego wynikającymi pozostaje… po prostu przepisowa jazda.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj