Proponujemy zmianę metody naliczania opłat za gospodarowanie odpadami z obecnie obowiązującej stawki na stawkę od zużycia wody – powiedział we wtorek, 13 października wiceprezydent stolicy Michał Olszewski. “Jest to metoda, która w odbiorze społecznym, a także wśród ekspertów, uznawana jest za najbardziej czytelną” – dodał.

W czwartek Rada Warszawy zajmie się projektami uchwał dotyczących zmian związanych z gospodarowaniem odpadami. Wnioskodawcą wszystkich proponowanych zmian jest prezydent Warszawy. Pierwszy projekt uchwały dotyczy wyboru metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi, ustalenia stawki takiej opłaty, oraz ustalenia stawki opłaty za pojemnik i worek o określonej pojemności.

Kolejny projekt związany jest z ustaleniem sposobu obliczania opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi w przypadku nieruchomości, która w części stanowi nieruchomość, na której zamieszkują mieszkańcy, a w części nieruchomość, na której nie zamieszkują mieszkańcy, a powstają odpady komunalne.

Trzeci z projektów dotyczy zmiany określenia wzorów deklaracji o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi oraz warunków i trybu składania tych deklaracji.

We wtorek wiceprezydent stolicy Michał Olszewski wyjaśniał, że proponowane przez miasto zmiany metody naliczania opłat za gospodarowanie odpadami są odpowiedzią na liczne głosy krytykujące obecną metodę naliczania opłat od metrażu nieruchomości.

Od marca w Warszawie obowiązują nowe stawki opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi dla nieruchomości. Mieszkańców obowiązuje opłata ryczałtowa – 65 złotych w zabudowie wielorodzinnej i 94 złote w jednorodzinnej, mieszkaniowej.

Ile wody, tyle odpadów

“Obecnie proponowane rozwiązanie będzie oznaczało, że każdy z mieszkańców zapłaci za odpady dokładnie tyle, ile zużywa wody” – podkreślił Olszewski. Jak zaznaczył, mieszkańcy będą mieli realny wpływ na wysokość swojej opłaty.

Jak wyjaśnił Olszewski, proponowane zmiany zakładają, by miesięczna opłata za gospodarowanie odpadami komunalnymi była naliczana według średniego zużycia wody z sześciu kolejnych miesięcy z ostatniego roku, czyli z ostatnich 12 miesięcy. “Od zużycia odejmuje się wodę bezpowrotnie zużytą (według wskazania podlicznika)” – zastrzegł wiceprezydent.

Zaznaczył, że w przypadku, jeśli w nieruchomości nie ma wodomierza, albo nieruchomość nie jest podłączona do sieci wodociągowej lub nie ma danych za zużycie wody za okres sześciu kolejnych miesięcy, stawka naliczana jest według określonego wzoru: liczba mieszkańców x 4 m sześcienne wody x 12,73 zł.

Wyjaśnił, że proponowana przez miasto stawka 12,73 zł. za m sześć. zużytej wody, to stawka, która uwzględnia dochód rozporządzalny na jedną osobę podany w obwieszczeniu prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z marca tego roku.

Program osłonowy dla gospodarstw wieloosobowych

“Zdajemy sobie sprawę, że wprowadzenie metody naliczania od zużycia wody może być odczuwalne dla gospodarstw wieloosobowych, dlatego przygotowaliśmy program osłonowy dla gospodarstw wieloosobowych” – zapowiedział. Wyjaśnił, że program ten zakłada, iż dla posiadaczy Karty Dużej Rodziny, którzy spełniają kryterium dochodowe w wysokości 1848 zł netto na osobę, miasto będzie dopłacać 30 zł do każdej osoby powyżej gospodarstwa czteroosobowego.

“Warto zwrócić uwagę na to, że im większe jest gospodarstwo domowe, tym zużycie na jednego mieszkańca spada, więc relatywnie duża rodzina zapłaci mniej, niż ta mniejsza” – dodał.

Spółdzielnie i wspólnoty mogą się odwołać

Zgodnie z projektem, zmiana taryfy miałyby wejść w życie 1 grudnia 2020 r. Olszewski, dopytywany jaka będzie możliwość odwołania się w przypadku, jeśli ktoś nie będzie się zgadzał z naliczonym rachunkiem, przypomniał, że zgodnie z ustawą, dla miasta płatnikiem jest wspólnota, spółdzielnia lub właściciel domu jednorodzinnego. Te podmioty same deklarują ile zużyły wody i ile opłaty muszą wnieść.

“Deklarację ws. odpadów składa się raz w roku i podaje się w niej opłatę uśrednioną, na podstawie średniego zużycia wody z sześciu kolejnych miesięcy ostatniego roku” – zaznaczył.

Jak wyjaśnił, oznacza to, iż wspólnota bądź spółdzielnia podaje wartość z głównego licznika, natomiast od swoich mieszkańców pobiera opłaty proporcjonalne do tej opłaty, którą sama płaci. “Spółdzielnia bądź wspólnota musi sama policzyć, ile ma nam zapłacić za odpady” – dodał.

“Natomiast jeśli my złapiemy wspólnotę bądź spółdzielnię na tym, że dopuściła się oszustwa lub pomyłki i podała nam inną wartość z wodomierza, niż tę którą faktycznie miała, to wówczas wszczynamy postępowanie wyjaśniające z kodeksu karno-skarbowego i mamy możliwość nałożenia mandatu karno-skarbowego” – powiedział. Jak dodał, miasto może wówczas też ustalić właściwą wysokość opłaty.

Od tej decyzji wspólnota bądź spółdzielnia mogą się odwoływać.

Czytaj więcej

3 Komentarze

  1. Rada ze strony Pana Olszewskiego jest taka, chcesz płacić mniej za śmieci to przestań się myć.
    “Obecnie proponowane rozwiązanie będzie oznaczało, że każdy z mieszkańców zapłaci za odpady dokładnie tyle, ile zużywa wody” – podkreślił Olszewski. Jak zaznaczył, mieszkańcy będą mieli realny wpływ na wysokość swojej opłaty” – Tokarczuk miała rację średniowiecze pełną gębą, tam takze uważali że zbyt częste mycie się jest grzechem

  2. Przecież to oznacza ogromny wzrost opłaty za śmieci, nie tylko dla rodzin wieloosobowych, czy ktoś to policzył. Tych urzędników za chwile wywiozą na taczkach. A po za tym według dotychczasowych zasad nie możesz mieszać tych metod, albo od wody, albo od osoby.

Skomentuj