Zmiany w prawie, większa skuteczność instytucji kontrolnych przyczyniają się do walki z szarą strefą. By walka z szarą strefą w gospodarce odpadami mogła być skuteczna, oprócz zmian prawnych potrzebne są też pieniądze. Te mogliby przekazać producenci. Jednak wdrożenie rozszerzonej odpowiedzialności odwleka się w czasie, którego Polska nie ma zbyt wiele.

W większość krajów tzw. starej Unii model finansowania zakładający dopłaty producentów opakowań do gospodarki odpadami – a konkretnie zbiórki i przetwarzania odpadów zbieranych selektywnie – od lat stanowi bardzo poważny element finansowania systemu. Jak mówił Krzysztof Kawczyński, przewodniczący Komitetu Ochrony Środowiska Krajowej Izby Gospodarczej, w tych krajach dopłata jest szacowana na około 15 euro w przeliczeniu na jednego mieszkańca. W Polsce to tylko nieco ponad złotówka.

Rezultat jest taki, że producenci dopłacają do gospodarowania odpadami raptem 50 mln zł rocznie. Zdaniem KIG, powinno być to około 2 mld zł i pokrywać około 40% funkcjonowania systemu.

Przepisy mające uregulować zasady wdrożenia ROP muszą zostać uchwalone do lipca 2020 r. Zawarte w nich rozwiązania i zasady miałyby zostać wdrożone do 2023 roku. Czasu jest więc niewiele, a rząd zdaje się odkładać w czasie przygotowanie przepisów w tym zakresie. – Tu jest potrzebna rewolucja, a nie ewolucja – stwierdził Kawczyński.

Jak idą prace nad ROP?

Na 2 września Ministerstwo Środowiska zaplanowało spotkanie konsultacyjne, podczas którego zaprezentowana zostanie koncepcja transpozycji dyrektywy odpadowej dotyczącej właśnie rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Mimo czerwcowych zapewnień wiceministra Sławomira Mazurka, które padły podczas debaty „Kto zapłaci za plastikowe odpady”, że po wakacjach takie przepisy – lub choćby założenia do nich – się pojawią, resort wciąż wydaje się być na początku drogi.

Mogą o tym świadczyć słowa ministra środowiska Henryka Kowalczyka. – Zabieramy się do pracy, chcielibyśmy, żeby udało się to w roku 2020 r. – mówił Kowalczyk podczas debaty „Gospodarka odpadami – skuteczny nadzór i kontrola”, która odbyła się 29 sierpnia. – Projekt, bez konkretnych stawek, powinniśmy poznać do końca tego roku – powiedział, dodając, że opakowania trudniejsze w recyklingu zostaną obarczone wyższą opłatą niż te bardziej jednorodne.

Dlaczego tak długo?

Przedstawiciele rządu znacznie chętniej niż o ROP mówią o konkretach systemu depozytowego (mylnie nazywanego kaucyjnym). W jednym w wywiadów minister Henryk Kowalczyk podał nawet kwotę jaką mieliby otrzymywać osoby, które oddadzą butelkę do automatu.

Z ROP sprawa wydaje się trudna o tyle, że na stole (teoretycznie) leży 2 mld zł od producentów, które finalnie miałby trafić do samorządów. Jednak tymi pieniędzmi ktoś musi zarządzać. Część przedstawicieli branży uważa, że powinien to być np. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, inni, że w system powinny włączyć się choćby organizacje odzysku. – Od 10 lat rozmawiamy o konieczności reformy systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta w Polsce. Mam nadzieję, że dożyję czasów, gdy ten system zreformujemy – stwierdził Krzysztof Kawczyński z KIG.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

1 Komentarz

  1. To znamienne, że uwaga uczestników debaty i mediów skupiła się wyłącznie na odpadach opakowaniowych; tymczasem przepisy art. 8a dyrektywy o odpadach Parlamentu i Rady UE dotyczą wszystkich branż, objętych ROP. Czy MŚ znowu szykuje pakiet w myśl zasady ” dla każdego coś innego” ?

Skomentuj