Prawie 2/3 mieszkańców miast wojewódzkich nie segreguje odpadów. Tak wynika z analiz za 2018 r. zebranych przez Towarzystwo na Rzecz Ziemi, które opublikował “Dziennik Gazeta Prawna”. Analizy zostały oparte na opracowaniach przekazanych przez władze 16 miast wojewódzkich.

Mimo składanych deklaracji o segregowaniu odpadów, do tych zmieszanych wciąż trafia ich zdecydowana większość – od 50 proc. w Białymstoku do aż 75 proc. w Warszawie. W instalacjach udaje się odzyskać kilkanaście procent surowców nadających się do recyklingu.

Kulejący recykling

Wnioski płynące z analiz są niepokojące również w kontekście poziomów recyklingu materiałowego i biologicznego wymaganych prze unijne przepisy. 50-procentowy próg, który Polska ma osiągnąć w 2020 r., być może uda się przekroczyć w roku 2027.

Mimo, że 9 z 16 miast wojewódzkich wprowadziło obowiązkową selektywną zbiórką z podziałem na pięć frakcji, w większości wskaźniki recyklingu oscylują wokół 15 proc. Najgorzej jest w Rzeszowie (10,4 proc.), a najlepiej w Gdańsku (27,5 proc.)

Te dane mogą nie do końca odwzorowywać rzeczywistość, ponieważ do poziomów recyklingu samorządy doliczają ilości trafiające do skupów złomu znajdujące się na ich terenach. Skupy przyjmują bowiem – oprócz odpadów komunalnych – również odpady przemysłowe.

Rozbieżności pojawiają się także pomiędzy danymi o ilościach odpadów wytworzonych i przetworzonych na danym terenie.

To nie mieszkańcy lepiej segregują

Jak uważają autorzy analizy, rosnące wskaźniki recyklingu nie są wynikiem lepszej selektywnej zbiórki przez mieszkańców, ale bardziej technologicznie zaawansowanych  instalacji, które są w stanie lepiej wysegregować surowce z odpadów zmieszanych. Mimo wszystko z 13 mln ton odpadów komunalnych do na nowoczesne linie trafia 3-4 mln ton.

Ilości odpadów powstających w gospodarstwach domowych w dużych miastach zdecydowanie różnią się od średniej krajowej podawanej przez GUS, wynoszącej 312 kg rocznie na mieszkańca. W dużych miastach waha się ona od 358 kg w Białymstoku do aż 522 kg we Wrocławiu. Średnia dla miast wojewódzkich to 435 kg na mieszkańca rocznie. Zdaniem ekspertów to właśnie ta liczba lepiej oddaje rzeczywiste ilości odpadów wytwarzanych na mieszkańca niż dane GUS.

Nadal ogromne ilości odpadów z dużych miast trafiają na składowiska. W Łodzi to 27,6 proc), w Rzeszowie 25,8 proc., w Kielcach 24,3 proc., w Zielonej Górze 23,8 proc. Do 2035 r. na składowiska może trafiać maksymalnie 10 proc. odpadów.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

4 Komentarze

  1. Za żadne skarby świata obecna i proponowana ustawa dot Gosp Odpadami nie zmieni istniejącego stanu , kary , nakazy , zakazy to Szanowne Ministerstwo Ochrony Srodowiska???? niech sobie pomarzy , że zmieni rzeczywistość . Póki podmioty trudniące się Gosp. Odpadami nie będą miały żadnego!!!!! wpływu i instrumentów na negatywne zachowania zwykłego Kowalskiego , to zapomnijmy!!!!! Polacy non stop zapatrzeni na Niemiecki system nie biorą pod uwagę tego , że w Niemczech zwykły kubełkowy czyli prac firmy odbierającej odpady, każdy pojemnik weryfikuje i w przypadku niezgodności z kat. i przeznaczeniem tegoż pojemnika na dany odpad , po prostu pozostawiają mieszkańcowi do tzw poprawki i odbiorą!!! w następnym cyklu, jeżeli ,,Hans” ponownie i dobrze przesegreguje .Niestety !! u nas się nic nie zmieni zwykłego Kowalskiego nie można zdyscyplinować poinstruować bo się może obrazić na władzę , ponieważ to wyborca !!!!!!!!!!

  2. Tylko Gdańsk zebrał w 2018 dane z punktów skupu, ale ich nie wliczył do poziomu recyklingu – ja to zrobiłem, skoro Ministerstwo na to zezwala. Inna sprawa, że bez zaliczenia odpadów zbieranych w skupach, żadne miasto nie osiągnie poziomu recyklingu w 2020 r. proponowanego w noweli ustaw, czyli 50% liczonego nowym, prawidłowym wzorem.

  3. “(…)samorządy doliczają ilości trafiające do skupów złomu znajdujące się na ich terenach (…) również odpady przemysłowe” – jest to nieprawda, ponieważ skupy przekazują tylko informacje o odpadach przyjętych od osób fizycznych. Wątpliwości może budzić ogólnie rzetelność składanych sprawozdań – nikt nie chce wykazać nieosiągnięcia poziomów, więc na papierze musi się zgadzać.

Skomentuj