Polska wciąż nie dostosowała prawa krajowego do unijnych przepisów dotyczących właściwego recyclingu pojazdów wycofanych z eksploatacji – informuje Komisja Europejska, która jest zaniepokojona istniejącymi niedociągnięciami oraz powolnym tempem zmian. Jeśli w ciągu dwóch miesięcy sytuacja się nie poprawi, sprawa może trafić do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Zgodnie z zaleceniem komisarza ds. środowiska Janeza Potočnika Komisja wystosowała tzw. uzasadnioną opinię. Polska ma dwa miesiące na wywiązanie się z obowiązków. Jeżeli tego nie zrobi, Komisja może skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Zgodnie z dyrektywą w sprawie pojazdów wycofanych z eksploatacji dostarczenie takiego pojazdu do zakładu przetwarzania nie powinno wiązać się z jakimikolwiek kosztami. Producenci samochodów lub profesjonalni importerzy powinni zorganizować i finansować systemy darmowego odbioru pojazdów stanowiących odpad z wyjątkiem sytuacji, gdy są one dostarczane bez podstawowych części, takich jak silnik, lub gdy rzeczywiste koszty odbioru nie mogą zostać odzyskane w trakcie unieszkodliwienia. Służy to nałożeniu odpowiedzialności na producentów i zagwarantowaniu, że użytkownicy końcowi i małe przedsiębiorstwa nie będą musiały brać udziału w kosztach systemu odbioru.

Zgodnie z polskim ustawodawstwem osoby fizyczne i podmioty działające na małą skalę (przywożące do Polski mniej niż 1000 pojazdów rocznie) mają jednak obowiązek wniesienia rocznej opłaty w wysokości 500 zł (121 EUR) na rzecz Funduszu Ochrony Środowiska. Komisja jest zdania, że kwota ta została ustalona w sposób arbitralny, niezwiązany z rzeczywistymi kosztami odbioru i jest szczególnie niekorzystna dla małych podmiotów. Osoby fizyczne, zajmujące się przywozem pojazdów, również są zobowiązane do ponoszenia części kosztów systemu odbioru, mimo że zgodnie z dyrektywą tylko producenci samochodów i profesjonalni importerzy powinni ponosić za to odpowiedzialność.

źródło: KE

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj