Baterie Li-Ion tykającą bombą w odpadach
Pożary w zakładach przetwarzania odpadów wywołane przez baterie litowo-jonowe stają się codziennością w całej Europie – i coraz częściej również w Polsce. Od samozapłonów w sortowniach, przez eksplozje w śmieciarkach, aż po ewakuacje pracowników – lista incydentów stale się wydłuża. Tymczasem systemowe rozwiązania wciąż nie nadążają za skalą zagrożenia. Polska Izba Gospodarki Odpadami apeluje do władz o pilne działania legislacyjne.
W kwietniu 2024 r. w holenderskim Waalwijk ogień strawił znaczną część zakładu recyklingowego Renewi – powodem był samozapłon baterii litowo-jonowej ukrytej w strumieniu odpadów. Kilka miesięcy wcześniej, w styczniu 2024 r., podobny pożar miał miejsce w zakładzie w niemieckim Leverkusen – spłonęło ponad 6000 m2 hali przetwarzania odpadów. Straty przekroczyły 12 mln euro. We Francji, w podparyskim zakładzie w Bondoufle, bateria z odkurzacza doprowadziła do eksplozji i zniszczenia linii sortowniczej. W Szwecji seria pożarów odpadów w sortowniach w Västerås i Malmö, również spowodowana przez niewłaściwie zutylizowane akumulatory, doprowadziła do tymczasowego wstrzymania pracy zakładów i ewakuacji pracowników.
Zagrożenie nie omija także Polski. W ostatnich miesiącach doszło m.in. do zapłonu w hali sortowni odpadów w Siedlcach, pożaru kontenera na elektroodpady w Krakowie oraz eksplozji w śmieciarce w Warszawie – we wszystkich przypadkach winowajcą okazały się uszkodzone baterie Li-Ion. W Łodzi wiosną 2025 roku zapaliła s...