Spółdzielnie mieszkaniowe się budzą
Spółdzielczość mieszkaniowa to element codzienności wielu osób. Choć obecnie wydają się „uśpione”, to powracają pomysły na ich „przebudzenie”. Ot chociażby w relacjach z samorządami, dla których mogą stać się partnerami w szczególności przy okazji zmian w gospodarce odpadami, ale także przy tworzeniu lokalnych planów energetycznych.
Spółdzielnie budowały w skali całych osiedli nie tylko bloki mieszkalne, ale także pawilony usługowe, budynki administracji, domy kultury, garaże i place zabaw. Zagospodarowanie terenu: uliczki osiedlowe, zieleń i mała architektura, oświetlenie terenu – to wciąż zadania spółdzielni. Często jeszcze miasta lub gminy pobierają od tych terenów opłatę za użytkowanie wieczyste. Bo pierwotnie zasoby w budynkach wielorodzinnych to były mieszkania lokatorskie, dlatego wciąż mamy „działy czynszów” – i płacą je teraz właściciele mieszkań. Część mieszkań jest obecnie wyodrębnioną własnością, duża część to mieszkania spółdzielcze własnościowe. Pozostają też wciąż jeszcze mieszkania spółdzielcze lokatorskie. Patrząc przez pryzmat statystyk, warto pamiętać, że spółdzielnie zarządzają dużo większymi zasobami niż tylko mieszkania spółdzielcze własnościowe, widoczne w danych GUS-u. Dochodzą do tego wspomniane powyżej mieszkania o wydzielonej własności. Spółdzielnie pozostają także profesjonalnymi zarządcami dla wspólnot mieszkaniowych.