Reklama

AD1A PZO 2026 [13.05-09.06.26]

Co dalej z używaną odzieżą? PSZOK-i "zasypane" ubraniami, PCK i Ubrania do Oddania ograniczają działalność

Co dalej z używaną odzieżą? PSZOK-i
MŁ/PAP
18.08.2025, o godz. 9:45
czas czytania: około 8 minut
0

PSZOK-i w Warszawie zebrały już 225 proc. więcej odzieży i tekstyliów niż w całym 2024 r. - poinformował PAP Urząd m.st. Warszawy. Tomasz Bocian z Ubrań do Oddania podkreślił, że od wejścia w życie nowych przepisów ws. segregacji nie tylko zwiększyła się ilość oddawanych ubrań, ale są one gorszej jakości.

Dalsza część tekstu znajduje się pod reklamą

Reklama

ad1b ECOMONDO [01.06-30.06.26]

W styczniu 2025 r. weszły w życie nowe przepisy dotyczące segregacji odpadów tekstylnych – ubrania nie mogą już być wrzucane do pojemnika na śmieci zmieszane, tylko powinny być odwożone do punktów selektywnego zbierania odpadów (PSZOK).

PCK i Ubrania do Oddania ograniczają działalność

Inną alternatywą do niedawna były kontenery na ubrania Polskiego Czerwonego Krzyża (PCK), jednak w lipcu br. organizacja poinformowała o ograniczeniu swoich działań związanych ze zbiórką ubrań – powodem było pogorszenia jakości odzieży zbieranej do kontenerów i znacznego wzrostu kosztów jej utylizacji. Firma Wtórpol, która odpowiadała za logistykę i sprzedaż zbieranych tekstyliów, wypowiedziała PCK umowę o współpracy.

Kolejna firma, która tymczasowo zawiesiła przyjmowanie ubrań z powodu nowych przepisów, to start-up Ubrania do Oddania. Założona przez Tomasza Bociana i Zofię Zochniak organizacja zajmuje się odpowiedzialną i transparentną sprzedażą ubrań w drugim obiegu. W maju podjęli decyzję o zawieszeniu przyjmowania paczek z ubraniami.

– Od czasu wprowadzenia nowych przepisów dwukrotnie wzrosła liczba przekazywanych nam paczek i jednocześnie znacząco pogorszyła się jakość ubrań. Wcześniej zniszczone ubrania stanowiły ok. 15 proc., a po wprowadzeniu nowych przepisów – 35 proc. Nasza sortownia osiągnęła maksymalne obłożenie operacyjne, a my musimy zmienić sposób, w jaki do tej pory działał nasz portal – wyjaśnił Bocian w rozmowie z PAP.

Dlaczego rynek odzieży używanej przeżywa kryzys?

Tomasz Bocian podkreślił, że poza dwoma głównymi problemami z rynkiem odzieży polskiej – czyli przepisami i wojną w Ukrainie, która zamknęła na eksport używanych tekstyliów bardzo duży rynek ukraiński – mamy do czynienia ze znacznie zmniejszonym zainteresowaniem rynku odzieży używanej przez konsumentów.

Jak wyjaśnił, wakacje często są gorszym okresem na rynku odzieżowym, zarówno w pierwszym, jak i drugim obiegu, natomiast w tym sezonie można odczuć znacznie większy spadek zainteresowania ze strony konsumentów, niż w poprzednich, analogicznych okresach. – Te wakacje są najgorsze od siedmiu lat, od czasu, kiedy my funkcjonujemy na tym rynku – ocenił Tomasz Bocian.

Dodał, że choć niestety nie ma badań opisujących przyczyny tak słabych wyników rynku odzieży używanej, to na podstawie obserwacji można wysnuć kilka wniosków. Przede wszystkim w jego ocenie tzw. klient second-handowy jest dalej głównie klientem budżetowym. Niska cena to, obok powodów ekologicznych, najczęstszy powód zakupów w drugim obiegu. Przy ogromnym wzroście popularności marek ultra fast-fashion – czyli ekspresowej produkcji odzieży – ceny nowych ubrań potrafią się zrównać z używanymi.

– Nie trzeba sięgać daleko, do chińskich marek typu Temu czy Shein – nawet na naszym polskim rynku odzieżowy gigant LPP opiera swoją strategię na rozwoju najtańszej marki Sinsay. I z biznesowego punktu widzenia rozumiem decyzje o agresywnej ekspansji tych sklepów, natomiast to znacząco uderza także w rynek drugoobiegowy, na którym, nie ma co ukrywać, nie dzieje się teraz dobrze – wyjaśnił.

Co dzieje się z ubraniami po ich oddaniu?

Pytany o kwestię monitoringu rynku używanych ubrań, Bocian potwierdził, że nie istnieją żadne skonsolidowane dane pokazujące, co dzieje się z ubraniami w momencie, gdy zabraknie dla nich miejsca w szafie. Nie ma żadnego monitoringu, który obejmowałby zarówno legalną, jak i nielegalną strefę w Polsce i Europie. Każdą z dróg trzeba wyśledzić osobno – o ile się da.

Wiadomo, że część ubrań jest sprzedawana przez portale, takie jak Allegro, OLX czy Vinted, dzięki czemu dostają natychmiast drugie życie i pozostają w obiegu. Warunkiem jest tutaj dobry stan odzieży, odpowiednio niska cena i dobra marka, o co przy zalewie rynku ubraniami ultra fast-fashion jest coraz trudniej. To jest droga dla odzieży w najlepszym stanie.

Część ubrań, zgodnie z obowiązującymi przepisami, jest odwożona do PSZOKów. Wydział Prasowy Urzędu m.st. Warszawy przekazał PAP, że od stycznia 2025 r. zauważono wzrost ilości odpadów oddawanych do warszawskich PSZOK-ów w porównaniu do ubiegłego roku – największy odnotowano w przypadku odpadów odzieży i tekstyliów. Jak podkreślił urząd, dotąd zebrano już około 225 proc. więcej odzieży i tekstyliów niż w całym 2024 r.

Zebrana od stycznia do końca czerwca br. odzież i tekstylia stanowiły ok. 7,63 proc. wszystkich zebranych odpadów komunalnych w tym okresie w warszawskich PSZOK-ach. Masa wszystkich zebranych odpadów w PSZOK w I półroczu br. wynosi 3492,12 Mg, z czego masa odpadów odzieży i tekstyliów wynosi 266,5112 Mg – przekazano.

Na pytanie, czy przed warszawskimi PSZOKami tworzą się kolejki (m.in. portal Trojmiasto.pl w kwietniu br. opisywał kolejkę na 1-1,5h przed jednym z dwóch punktów w Gdańsku), wydział prasowy odpowiedział, iż mimo zauważalnie większej liczby mieszkańców odwiedzających PSZOK-i w 2025 r., do urzędu nie wpłynęły żadne skargi dotyczące kilkugodzinnego oczekiwania na wjazd do punktów. „W warszawskich PSZOK-ach zdarzają się kolejki do wjazdu, ale są one w miarę możliwości szybko »rozładowywane« przez pracowników” – przekazano. Jak dodał urząd, w nowych umowach na prowadzenie PSZOK uwzględniono wymagania dot. zwiększenia liczby pracowników obsługujących punkty oraz wydłużono godziny otwarcia PSZOK-ów.

Recykling czy spalarnia?

Jednak nawet w PSZOKach ubrania znacznie rzadziej trafiają do recyklingu, a częściej do pieca – według ustaleń „Dziennika Gazety Prawnej” z marca br. zebrane ubrania w miażdżącej większości kończą w spalarniach. Te ustalenia potwierdza Tomasz Bocian, który zaznaczył, że gminy często nie mają kontroli nad tym, co dzieje się w PSZOKach z tekstyliami.

– Już pomijając fakt, że często bardzo trudno jest dostarczyć odpady do PSZOKu, bo trzeba przejechać kilkanaście, czasem kilkadziesiąt kilometrów, to gmina nie monitoruje tego, co PSZOK robi z tymi ubraniami. To jest pierwsza rzecz, którą trzeba zmienić – te ubrania powinny być posortowane i sprawdzone przed spaleniem, bo inaczej nie będzie żadnego drugiego obiegu – wyjaśnił.

Poza PSZOKami i kontenerami PCK, na wielu osiedlach znajdują się także inne kontenery na ubrania, kolorowe, z logo różnych fundacji – często ustawione nielegalnie, z niemożliwym do ustalenia właścicielem, obłożone nieodbieranymi tygodniami workami z odzieżą. Ubrania z takich zbiórek trafiają m.in. do tzw. szarej strefy, w której nie do końca wiadomo, co się z nimi dzieje – poza tym, że można je czasem znaleźć w wiejskim kominku albo zachodniopomorskim lesie. O takich sytuacjach słychać głównie wtedy, gdy pojedyncze wydarzenie przyciągnie uwagę mediów, tak jak w przypadku marcowej akcji w Nadleśnictwie Płytnica, gdy – jak opisało nadleśnictwo na Facebooku – do lasu wywieziono dużą ilość używanej odzieży zapakowanej w workach typu big bag, która najprawdopodobniej pochodziła z tzw. obrotu second-hand.

Organizacje charytatywne i eksport

Część ubrań trafia do legalnych fundacji czy organizacji pracujących z fundacjami, takiej jak wspomniane już Ubrania do Oddania lub do schronisk dla osób m.in. w kryzysie bezdomności. Choć, według siostry Małgorzaty Chmielewskiej, założycielki i prezes fundacji „Domy Wspólnoty Chleb Życia”, ubrania to zbyt duży eufemizm jak na to, co trafia do prowadzonych przez nią domów.

– Od czasu wprowadzenia nowych przepisów zwiększyła się nie tyle ilość odzieży zdolnej do użytku zostawiana pod naszymi domami, co szmat – opisała w rozmowie z PAP. – A to jest dla nas ogromny problem, bo ktoś to musi przebrać i posegregować, a potem zapłacić za wywóz kontenerem. A to są tysiące złotych – podkreśliła.

Jak zaznaczyła Chmielewska, dobrej jakości ubrania i przemyślane dary są bardzo potrzebne, ale zostawianie rozrzuconej luzem, fatalnej jakości odzieży to większy problem niż pożytek.

– Ludzie pozbywają się tak ubrań, no bo kto będzie jeździł z workiem, albo i bez worka, na drugi koniec miasta. I to jest bardzo duży problem, nie tylko nasz. Wiele organizacji charytatywnych jest traktowanych jak śmietniki na rzeczy, z którymi nie ma co zrobić – podkreśliła.

Nie wszystkie ubrania lądują jednak na ulicach i wysypiskach w Polsce – część jest przeznaczona na wywóz z kraju. Legalny eksport używanych tekstyliów z Unii Europejskiej przez 19 lat się potroił – z 550 tys. ton w 2000 r. do 1,7 mln ton w 2019, według raportu „Eksport używanych tekstyliów z UE w gospodarce o obiegu zamkniętym w Europie” opublikowanego przez Europejską Agencję Środowiska w 2023 r. Główni odbiorcy używanej odzieży znajdują się w Afryce i Azji. Według autorów raportu na wysypiska trafia 40 proc. tekstyliów eksportowanych z UE do Afryki; nie udało ustalić się tej liczby w przypadku rynku azjatyckiego. Do pięciu największych eksporterów zużytych tekstyliów w UE, którzy odpowiadają za 80 proc. eksportu, zalicza się Niemcy, Polskę, Niderlandy, Włochy i Litwę.

Braki w monitoringu i infrastrukturze

O tym, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie przygotowało „skutecznego i rzetelnego systemu monitorowania rynku odpadów” informowała Najwyższa Izba Kontroli w opublikowanej w marcu br. informacji zatytułowanej „Porażka w gospodarowaniu odpadami”. NIK negatywnie oceniła działania administracji publicznej na rzecz ograniczenia powstawania odpadów oraz ich recyklingu i oceniła, że racjonalna gospodarka odpadami była ograniczana. Jedna z gmin część swoich odpadów wysyłała do Niemiec.

Co powinno się w takim razie zmienić? Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowało po wejściu w życie nowych przepisów „katalog dobrych praktyk”, w którym zachęca gminy do działania: zbiorek workowych „door-to-door”, czyli wystawianie worków z ubraniami przed dom, kontenery w przestrzeniach miejskich, „re-butik gminny” (punkty wymiany używanej odzieży) czy współpracy z organizacjami non-profit i firmami, które przetwarzają tekstylia na nowe produkty – o ile nie zawiesiły swojej działalności po wejściu przepisów w życie. Nie wiadomo, ile gmin wprowadza te zalecenia w życie, by rozwiązać odzieżowy problem.

Tomasz Bocian podkreślił, że przede wszystkim mamy w Polsce bardzo mało instalacji do recyklingu i utylizacji tekstyliów.

– Jeśli chodzi o utylizację tekstyliów, czyli spalanie odzieży, głównie żeby pozyskać paliwo alternatywne, najczęściej odbywa się to w cementowniach, które korzystają z odzieży jako paliwa do produkcji cementu. Ale ze względu na to, że instalacji jest tak mało i do tego weszły nowe przepisy, koszt utylizacji tekstyliów podwoi się w ciągu roku. A jeśli chodzi o recykling, firm, które zajmują się recyklingiem ubrań w Polsce, można policzyć na palcach jednej ręki – zaznaczył.

Podobnego zdania był Piotr Szewczyk, prezes zarządu Rady RIPOK – Związku Pracodawców, który w marcu tłumaczył „DGP”, że w Polsce brakuje instalacji do przetwarzania tekstyliów. „Efekt jest taki, że niewielka część zebranych tekstyliów jest przerabiana na czyściwo, a miażdżąca większość trafia do spalarni. Wątpliwym pocieszeniem jest to, że podobny problem ma niemal cała Europa” – powiedział.

 

 


Rosną góry odpadów tekstylnych. UE i branża tekstylna wspierają działania na rzecz zrównoważonych ubrań. Fast fashion w odwrocie?

Kategorie:

Udostępnij ten artykuł:

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszą osobą, która to zrobi.
Reklama

ad2 KGO kompleksowa 2026 [02.06.-02.09.26]

Dodaj komentarz

Możliwość komentowania dostępna jest tylko po zalogowaniu. Załóż konto lub zaloguj się aby móc pisać komentarze lub oceniać komentarze innych.
Reklama

AD1b odpady budowlane [25.04-09.06.26]

Te artykuły mogą Cię zainteresować

Przejdź do Odpady
css.php
Copyright © 2026