Czy miasta mogą stać się ostoją bioróżnorodności? Tom Wild – ekolog krajobrazu z Uniwersytetu w Sheffield, specjalista od NbS – przekonuje, że tak. W rozmowie z dr. Noelem Kingsburym opowiada o tym, dlaczego zaniedbane tereny poprzemysłowe bywają bogatsze przyrodniczo niż pola uprawne, jaką rolę odgrywają mokradła i rzeki w adaptacji do zmian klimatu oraz dlaczego drzewa w prywatnych ogrodach mogą być ważniejsze dla miast, niż nam się wydaje. Czym dokładnie się zajmujesz? Jestem ekologiem krajobrazu i wykładowcą na Wydziale Architektury Krajobrazu Uniwersytetu w Sheffield. Od ponad 20 lat, głównie w Wielkiej Brytanii, zajmuję się zieloną i błękitną infrastrukturą – drzewami, parkami, rzekami, mokradłami i innymi elementami przyrody, które czynią miasta zdrowszymi i bardziej odpornymi na kryzysy klimatyczne. Początkowo współpracowałem z miejską siecią badawczą w Szkocji, następnie w miastach poprzemysłowych Belgii i Niemiec, a z czasem rozszerzyłem badania na Amerykę Łacińską i inne regiony globalnego Południa, gdzie problemy środowiskowe są często jeszcze bardziej nasilone. Ostatnio kierowałem europejskim projektem „Connexus” w ramach programu Horizon 2020, którego celem była ocena, w jaki sposób rozwiązania oparte na naturze (NbS – Nature-based Solutions) mogą pomóc miastom w radzeniu sobie z powodziami, fa...

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?