Równowaga w krajobrazie przyszłości
Od wielu już lat środowisko specjalistów związanych z zielenią nieustająco rozgrzewa dyskusja dotycząca gatunków rodzimych oraz obcego pochodzenia. I choć coraz wyraźniej widać zwrot, nie tylko w naszym kraju, ku tradycyjnym wartościom i powrocie do korzeni, nie oznacza to, że temat jest klarownie oczywisty.
Ponieważ nie każdy obcy gatunek jest inwazyjny, zacząć należy od podstaw. Wedle krajowego prawodawstwa za gatunek obcy w odniesieniu do roślin uznawany jest takson występujący poza swoim naturalnym zasięgiem w formie integralnych osobników lub zdolnych do przeżycia gamet, nasion, zarodników lub fragmentów, dzięki którym mogą się rozmnożyć. Niektóre obce gatunki zostały sprowadzone na teren Polski celowo, np. dąb czerwony (Quercus rubra) czy czeremcha amerykańska (Prunus serotina), w ramach poprawy gospodarki leśnej. Niestety, znacznie więcej gatunków, wprowadzonych stricte pod uprawy, szybko wymknęło się spod kontroli, jak nawłoć kanadyjska (Solidago canadensis) czy rdestowiec japoński (Reynoutria japonica). Nie mniej liczną grupę stanowią przypadkowi uciekinierzy w wyniku intensyfikacji handlu i transportu międzynarodowego. Co jest godne podkreślenia – nie każdy obcy takson jest problematyczny. Polskie rolnictwo w dużym stopniu opiera się na gatunkach często pochodzących nawet z innych kontynentów. Według szacunków spośród 3554 gatunków roślin naczyniowych zanotowanych na terenie Polski 1017 stanowią tak...