Nature-based Solutions (NbS), czyli rozwiązania oparte na przyrodzie, szturmem zdobywają dokumenty strategiczne, projekty badawcze i konferencyjne sale. W literaturze naukowej termin pojawia się w dziesiątkach tysięcy publikacji, a Komisja Europejska uczyniła z niego jeden z priorytetów swoich strategii środowiskowych. Czy to rzeczywiście nowy paradygmat, czy raczej rebranding?
NbS nie wywracają do góry nogami wcześniejszych idei, ale przesuwają akcent: najważniejszy staje się proces, a nie jedynie techniczne rozwiązanie. Kluczowe jest powiązanie ekologii z udziałem społeczności lokalnych i ekonomią – czyli to, jak wspólnoty mogą korzystać z sił natury, aby rozwiązywać problemy dnia codziennego, przede wszystkim w kontekście adaptacji do zmian klimatu. Nie bez znaczenia jest fakt, że za NbS stoją potężne strumienie finansowania – od programów unijnych po fundusze Banku Światowego – co nadaje temu pojęciu praktyczną wagę i czyni je atrakcyjnym narzędziem działania.
Dwa różne światy, ta sama idea
W debacie o NbS dominuje narracja miejska. To właśnie w miastach wdrażane są ogrody deszczowe, zielone dachy czy zielone torowiska. Wynika to z prostego faktu: mieszka tam ponad 60% Polaków, a wyspecjalizowane jednostki – zarządy zieleni, wydziały planowania przestrzennego czy ochrony środowiska – potrafią takie projekty przygotować i zrealiz...
Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!
Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?