Czy naprawdę musimy zaczynać każdy projekt od zera, wymazując z mapy istniejące zasoby? Zamiast bezrefleksyjnej wycinki i marnotrawstwa, możemy odzyskiwać, przesadzać i ponownie wykorzystywać materiały oraz rośliny. Cyrkularne podejście w architekturze krajobrazu to nie fanaberia – to zdrowy rozsądek, ekonomiczny zysk i ekologiczna konieczność.
Pamiętam to jak dziś. Kilka lat temu, jako kierownik robót w jednym z czołowych historycznych parków w Polsce, stanąłem przed zadaniem przebudowy ogrodu. Dokumentacja projektowa, którą trzymałem w rękach, była jednoznaczna: istniejąca roślinność, w tym potężne, kilkumetrowe rododendrony, miała zostać zlikwidowana. Cała reszta materii ożywionej i nieożywionej również.
W połowie prac, patrząc na postępującą z dnia na dzień metodyczną destrukcję, poczułem się nieswojo. W projekcie teren został potraktowany jak pusta karta – tak, jakby nic wcześniej nie istniało i liczyło się wyłącznie to, co ma się pojawić. Z perspektywy ekonomicznej, środowiskowej i moralnej decyzja o całkowitym unicestwieniu zasobów była nie do obrony. Inwestor i generalny wykonawca odrzucili możliwość przeniesienia roślin, tłumacząc, że wycinka jest tańsza, szybsza i prostsza, a skoro wytyczne konserwatorskie nie przewidują przesadzania, to rośliny „nie mają wartości”. Ta nasza krótkowzroczna logika, stawiająca logistyczną wygodę ponad realną wartość zaso...
Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!
Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?