
Nowe wytyczne, ujęte w ramach Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP) mają zmienić podejście do surowców i zachęcić producentów do przemyślanego projektowania.
Dotyczą one w istotnym zakresie producentów napojów – butelki i puszki stanowią aż 80 proc. niezagospodarowanych odpadów – porzuconych opakowań zalegających na terenie miast i wsi oraz na dzikich wysypiskach w lasach czy na nieużytkach.
System kaucyjny wszedł w życie dwa miesiące temu, jednak wciąż budzi skrajne emocje społeczeństwa, będąc kością niezgody samorządowców i przedsiębiorców reprezentujących różne sektory biznesu. W opinii publicznej dominuje pytanie, kto ostatecznie zapłaci najwięcej za odpady, które skłania do przemyśleń na temat sprawiedliwości całego systemu.
Zarzutem podnoszonym przez ekspertów i organizacje ekologiczne jest rażąca luka w przepisach. Z systemu wyłączone jest szkło jednorazowe, w tym tzw. małpki, których każdego dnia sprzedaje się w Polsce średnio 2 miliony sztuk. Ta sytuacja rodzi uzasadnione pytania o równość podmiotów wobec prawa. Dlaczego jedne opakowania, takie jak puszki czy plastik, są objęte kaucją i pełną odpowiedzialnością finansową, podczas gdy inne – często bardziej obciążające środowisko i gminy – korzystają z taryfy ulgowej? Analizy rynkowe, takie jak publikacja „System bez wykluczeń”, wskazują wprost: bez objęcia szkła kaucją lub ustalenia dla niego rygorystycznych poziomów zbiórki w ramach ROP, trudno mówić o efektywnej gospodarce cyrkularnej i sprawiedliwości materiałowej.
W obliczu rosnącej dezinformacji i obaw o to, czy wybrani producenci i opakowania uciekną z systemu, postanowiliśmy sprawdzić jak jest u źródła. W rozmowie z Anitą Sowińską, wiceministrą klimatu i środowiska oraz Anną Kamińską, główną specjalistką MKiŚ odpowiadającą m.in. za system kaucyjny, pytamy wprost: czy ta luka zostanie zamknięta? Jak ROP ma zmotywować producentów do ekoprojektowania, zamiast tylko generować koszty? I wreszcie – czy Ministerstwo ma plan, by miliony szklanych butelek przestały zalegać w naszej przestrzeni publicznej? Zapraszamy do lektury wywiadu, który rzuca więcej światła na przyszłość opakowań i odpadów w Polsce.
Producenci poczują finansową motywację
Czym właściwie jest rozszerzona odpowiedzialność producenta?
Anita Sowińska: Ogólnie można powiedzieć, że rozszerzona odpowiedzialność producenta (ROP) opiera się na zasadzie „zanieczyszczający płaci”. To zasada sprawiedliwa, ponieważ według niej ten, który generuje odpady — stałe, gazowe, czy ściekowe, również odpowiada za swój produkt, aż do końca cyklu jego życia. ROP związany jest w związku z tym z wdrożeniem mechanizmów finansowych i odpowiedzią na kryzys odpadowy, który trwa już mniej więcej od 20 lat. Dwie dekady temu nie potrzebowaliśmy aż tylu jednorazowych opakowań. Obecnie w tym systemie, który mamy, stopniowo nastąpił znaczący wzrost ilości opakowań i w konsekwencji także odpadów opakowaniowych, których koszty gospodarowania zostały „w niewidoczny” sposób przeniesione na mieszkańców.
Jak to się stało?
A.S. W tej chwili te koszty nie są pokrywane – a jeżeli już, to w małym stopniu – przez producentów. Według raportu OECD, jeżeli zostaniemy na obecnym poziomie legislacji, do 2040 r. ilość plastiku wzrośnie o 70%. Czyli zostaniemy zalani odpadami, górą śmieci.
Dlatego ROP jest odpowiedzią na ten kryzys. Niektórzy mówią, że spóźnioną i mają w tym trochę racji, bo problem został nierozwiązany przez poprzedni rząd. W przestrzeni publicznej czasami pojawia się pytanie: A po co nam to? Przecież zawsze było dobrze. Proszę Państwa, nie było dobrze i z tego powodu Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowało projekt ustawy o rozszerzonej odpowiedzialności producenckiej dla opakowań. Podkreślam – dla opakowań, ponieważ ROP to szersze pojęcie, które dotyczy również m.in. ścieków, produktów, czy tekstyliów.
Zatem dziś rozmawiamy o ROP dla opakowań i o powiązaniu kosztów wprowadzanych na rynek opakowań z kosztami gospodarowania tymi odpadami. Obecnie w Polsce koszty gospodarowania odpadami są przede wszystkim pokrywane przez samorządy, czyli de facto przez osoby, które płacą za wywóz odpadów. To mieszkańcy ponoszą koszty gospodarowania odpadami, nie mając wpływu na to, jak te wyroby, opakowania, są projektowane.
W ROP-ie chodzi o to, żeby przede wszystkim finansowo zmotywować producentów do projektowania swoich opakowań w sposób, by były bardziej przyjazne dla środowiska. Jestem przekonana, że w niektórych przypadkach można w ogóle z nich zrezygnować czy zamienić na opakowania wielokrotnego użytku. Co istotne, opakowania – jeśli są konieczne – powinny nadawać się do recyklingu faktycznie, a nie tylko w teorii. Podam przykład kremu kosmetycznego, który niestety często jest zapakowany nie tylko w słoiczek, który nie nadaje się do recyklingu, a zakrętka jest metalizowana. Poza tym słoiczek jest zapakowany w wielomateriałowe pudełko, duże i przeprojektowane, tak by produkt w oczach klientów wyglądał na większy, niż jest w rzeczywistości. No i do tego jeszcze to wszystko jest owinięte folią.
To trzeba zmienić i oczywiście nadzieją jest ROP, który wpłynie na pewne mechanizmy, a tym samym na rozwój ekoprojektowania.
Firmy przestawią się na inny model?
A.S. Pracowałam 20 lat w biznesie i wiem, że jeżeli jest możliwość optymalizacji kosztów, to firma ten proces przeprowadzi. Rozważy, co jest dla niej korzystniejsze i ważniejsze: efekt marketingowy (ale wtedy musi się liczyć z większymi kosztami) czy efekt finansowy i wtedy zdecyduje się przeprojektować opakowanie.
W przestrzeni publicznej pojawiają się głosy, m.in. o tym, że ROP jest podatkiem, czy parapodatkiem.
A.S. Jak sama Pani zauważyła, ROP nie jest żadnym podatkiem, tak samo jak nie jest podatkiem opłata za wywóz śmieci, którą w tej chwili pokrywają mieszkańcy. System ROP ma pokryć koszty gospodarowania odpadami, a nie wprowadzić jeszcze więcej pieniędzy do obiegu. Oczywiście koszty gospodarowania odpadami mogą w przyszłości wzrastać, ale nie ze względu na ROP, a z uwagi na koszty energii, koszty pracy i tak dalej, co w sytuacji rynkowej jest znanym nam mechanizmem. W naszym modelu ROP chodzi o to, by to producenci pokrywali koszty gospodarowania odpadami, do których wytworzenia się przyczynili.
Dlaczego to jest takie ważne? Zależy nam na sprawiedliwości społecznej, by starsza osoba, która kupuje niewiele produktów i żyje skromnie, nie musiała tyle samo płacić za wywóz odpadów, jak inna osoba, która dysponuje większym budżetem domowym.
Jakie są korzyści z ROP?
A.S. Przede wszystkim sprawiedliwy podział kosztów, a po drugie – stabilniejsze i potencjalnie niższe opłaty za śmieci. Na wdrożenie projektu ustawy zaplanowaliśmy kilka lat, co jest bezpieczną opcją w sytuacji przeprowadzania tak dużej reformy. W pierwszym okresie ta systemowa zmiana powinna wpłynąć na ustabilizowanie cen za wywóz odpadów, natomiast na dalszym etapie na obniżenie tych kosztów.
Do tego dochodzą korzyści środowiskowe związane z wprowadzeniem rozszerzonej odpowiedzialności producenta, czyli wyższe poziomy recyklingu i więcej opakowań łatwych do recyklingu.
Szkło jednorazowe nie będzie już zaśmiecać środowiska
Jak ma to działać?
A.S. Odpady opakowaniowe – po produktach wprowadzonych na rynek przez producenta, zakupionych i zużytych przez klienta, trafią do gminnej zbiórki odpadów. Później będą przetwarzane w zakładzie przetwarzania odpadów, następnie przekazane do recyklingu. Pozyskany w ten sposób surowiec może trafić do produkcji innych produktów.
Natomiast to, co jest całym sercem ROP-u, to fakt, że za obiegiem materiałowym podąża obieg finansowy. Oznacza to, że wprowadzający uiszczą opłaty zgodnie z deklaracjami i z raportami, które złożą w systemie BDO (Bazie Danych o Produktach i Opakowaniach oraz o Gospodarce Odpadami) do urzędów marszałkowskich. W pierwszym etapie wdrożenia Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska po podpisaniu umowy z gminą, przekaże jej – nazwijmy to -rekompensatę, czyli tak naprawdę zwrot kosztów za gotowość do systemu. Ta część jest niewielka, bo wynosi 6 zł rocznie za jednego mieszkańca. W kolejnym kroku wdrożenia, NFOŚiGW zrekompensuje gminie większość kosztów gospodarowania odpadami opakowaniowymi, tj. za każdą tonę materiału oddanego do recyklingu. W późniejszym okresie działania systemu planujemy też likwidację w Polsce tzw. DPR-ów, czyli dokumentów potwierdzających recykling, które są ewenementem w Europie i po prostu nie działają dobrze.
W takim razie czego możemy się spodziewać już w przyszłym roku?
A.S. Ustawę chcemy przeprocesować jeszcze w tym roku. W tej chwili Ministerstwo Klimatu i Środowiska bardzo intensywnie przygotowuje odpowiedzi na uwagi złożone w procesie konsultacji i opiniowania. Czyli najpierw Rada Ministrów, potem Parlament i następnie, mam nadzieję, podpis prezydenta, bo ta ustawa jest potrzebna społecznie.
Co ze szkłem jednorazowym? Czy możemy się spodziewać włączenia do systemu kaucyjnego m.in. „małpek”?
A.S. Jestem tego zwolenniczką i będziemy nad tym pracować, by małpki nie zaśmiecały środowiska.
Jak wszystko się zaczęło?
Od kiedy w debacie publicznej zaczął się pojawiać pomysł wprowadzenia w Polsce systemu kaucyjnego?
Anna Kamińska: Początki rozmów o uruchomieniu systemu kaucyjnego w Polsce przypadły na 2019 r. To była taka pierwsza przymiarka do ustawy. W 2023 r. weszła w życie ustawa, która w 2024 r., była nowelizowana. Na etapie Rady Ministrów pierwotną datę startu systemu z 1 stycznia 2025 r. przesunięto o 9 miesięcy, tj. na 1 października br. Tak więc wszystkie podstawy systemu kaucyjnego znamy już od 2023 r., od momentu podpisu prezydenta. Pozostałe przepisy dot. zakresu odpowiedzialności jednostek handlowych zmieniły się tak naprawdę w minimalnym zakresie. Co więcej, zakres odpowiedzialności i zadania dla uczestników systemu kaucyjnego zostały właściwie uszczegółowione, a nie zmienione nowelizacją.
Mimo to nie milkną głosy sprzeciwu i rzekomego nieprzygotowania…
A.K. Nawet jeżeli przedsiębiorca nie śledził rozwiązań w zakresie systemu kaucyjnego, to od 2023 r. miał czas, żeby zweryfikować, z jakimi obowiązkami wiąże się system kaucyjny i co dany przedsiębiorca powinien zrobić, żeby być gotowym na jego uruchomienie. Polska potrzebuje rozwiązania, które zwiększy poziom selektywnej zbiórki odpadów i konsekwencji recyklingu. A odpowiedzią na tę potrzebę jest właśnie system kaucyjny.
Małe sklepy mogą liczyć na wsparcie?
Czy resort przewiduje zachęty dla mniejszych sklepów (o powierzchni poniżej 200 m2), które nie są częściami wielkich sieci handlowych?
A.K. Zacznę od pilotaży, bo ich uruchomienie w dowolnej jednostce, dużej czy małej, dało uczestnikom bardzo dużo informacji na temat tego, czego można się będzie spodziewać w momencie uruchomienia systemu. Duże sklepy, które prowadziły wspólnie z operatorami pilotaże, wypracowały ciekawe rekomendacje i usprawnienia. Teraz można to ekstrapolować na pozostałe jednostki w ramach systemu. Dzięki pilotażom nie tylko uległy polepszeniu sposoby zbierania opakowań, ale sklepy mogły też zweryfikować, jak duże będzie zainteresowanie klientów i jakie będą najczęstsze problemy związane ze zwrotami. Podmioty mają w tym momencie rzeczywistą wiedzę, z czym będą się mierzyły duże i małe jednostki handlowe w ramach systemu.
Ze strony małych jednostek handlowych jest ogromne zainteresowanie systemem i otrzymujemy wiele pytań o jego funkcjonowanie. Zgodnie z ustawą jednostki poniżej 200 m2, które prowadzą sprzedaż opakowań szklanych wielokrotnego użytku, są zobowiązane prowadzić punkt zbiórki dla tego rodzaju opakowań, a pozostałe sklepy mogą przyłączyć się do systemu dobrowolnie. Ministerstwo Klimatu i Środowiska wspólnie z Rzecznikiem Małych i Średnich Przedsiębiorców przygotowało kompleksową informację dla prowadzących małe sklepy. Zostało nagrane webinarium, gdzie poruszono zagadnienia szczególnie istotne dla prowadzących małe sklepy. Dostępne jest przez naszą stronę internetową systemkaucyjny.gov.pl i przez stronę Rzecznika. Przygotowana została broszura informacyjna, gdzie zawarto obszerne odpowiedzi na pytania zebrane od przedsiębiorców. Dodatkowo przygotowaliśmy postery informujące np. o sprzedaży opakowań w ramach systemu czy o prowadzeniu punktu zbiórki, które, mam nadzieję, przedsiębiorcy też będą chcieli wykorzystać. Materiały są do pobrania z naszej strony internetowej. Zachęcamy do wykorzystania ich przy informowaniu klienta bezpośrednio oraz w różnego rodzaju social mediach.
Czy resort jest zadowolony z efektów dotychczasowej kampanii informacyjnej o systemie kaucyjnym?
A.K. Zaczęliśmy informowanie o systemie kaucyjnym właśnie w mediach społecznościowych. To był taki moment, gdy było jeszcze za wcześnie na dużą kampanię informacyjną. Istniało ryzyko, że pokazanie w tym momencie spotów spowodowałoby, że ludzie się z nimi opatrzą i przestaną zwracać na nie uwagę. Zaczęliśmy więc od zbudowania zupełnie nowej strony internetowej i zasilenia jej materiałami. Część, która cały czas wzbudza zainteresowanie to sekcja „pytania i odpowiedzi”. Dostajemy bardzo dużo zapytań, więc na ich podstawie budujemy bazę odpowiedzi.
Tak samo postąpiliśmy z małymi sklepami. W oddzielnej zakładce zgromadzone są materiały i tematy szczególnie dla nich interesujące. We wrześniu ruszyła kampania telewizyjna, przygotowująca do uruchomienia systemu, a od października ruszyła kolejna odsłona z udziałem aktorów.
Od niedawna w mediach dostępny jest film informacyjny z udziałem znanych, polskich aktorów.
A.K. Tak. Ta akcja informacyjna jest nastawiona na media społecznościowe i dotarcie do szerokiego grona odbiorców. Następna jej część to właśnie kampania telewizyjna.
Artykuł promocyjny Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA