Coraz częściej mówi się o potrzebie przywracania naturze miejsca w przestrzeni miejskiej. Naturalne rzeki, bujna roślinność i większa różnorodność biologiczna stają się alternatywą dla uporządkowanych, krótko przystrzyżonych trawników i betonowych nabrzeży. Ale czy mieszkańcy rzeczywiście bardziej cenią taką „dziką zieleń”? Badacze to sprawdzili.
MP3Posłuchaj tego artykułu
Wykup subskrypcję, aby odsłuchać artykuł w formacie audio.
Tereny zieleni nadrzecznej pełnią w miastach wiele funkcji jednocześnie. Z punktu widzenia ekologii odpowiadają m.in. za retencję wody, ograniczanie skutków fal upałów, poprawę mikroklimatu oraz podtrzymywanie różnorodności biologicznej. Są także ważnymi korytarzami ekologicznymi, umożliwiającymi przemieszczanie się organizmów w silnie przekształconym krajobrazie miejskim.
Równocześnie są to przestrzenie intensywnie użytkowane społecznie. Mieszkańcy wykorzystują je do spacerów, jazdy na rowerze czy odpoczynku. W wielu miastach rzeki i ich doliny zostały jednak w przeszłości silnie uregulowane – brzegi obudowano betonem, a naturalną roślinność zastąpiono uproszczonymi formami zieleni. Tego typu ingerencje często prowadzą do utraty zarówno funkcji przyrodniczych, jak i części potencjału rekreacyjnego tych obszarów.
Jakich terenów nadrzecznych chcą mieszkańcy polskich miast i jaka jest ich gotowość do zapłaty za zmianę sposobu ich zagospodarowania? Sprawdzenie tego było celem badania wykonanego w 2025 r. przez naukowców z Uniwersytetu Marcina Lutra w Halle i Wittenberdze oraz Warszawskiego Ośrodka Ekonomii Ekologicznej (Uniwersytet Warszawski).
Grupa badawcza
Badanie przeprowadzono wśród 796 dorosłych mieszkańców miast liczących powyżej 20 tys. mieszkańców, posiadających istotną infrastrukturę rzeczną. Próba obejmowała miasta położone nad głównymi rzekami Polski, takimi jak Wisła, Odra i Warta, i została dobrana w sposób zapewniający reprezen...
Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!
Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?