Zmiany klimatyczne, które jeszcze dwie dekady temu wydawały się abstrakcyjną prognozą, dziś stają się codziennością polskich miast. Rok 2024 zapisał się w historii polskiej meteorologii jako jeden z najsuchszych od dekad. Już w kwietniu odnotowano deficyt opadów na poziomie 60–80% w wielu regionach kraju, a gleby w warstwie do 1 m głębokości osiągnęły wilgotność typową dla lipca. W maju i czerwcu sytuacja pogłębiła się, prowadząc do suszy hydrologicznej i rolniczej, a w miastach do gwałtownego pogorszenia kondycji drzew i krzewów. W Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu i Krakowie notowano masowe zasychanie młodych nasadzeń, a nawet kilkuletnich drzew, które nie były w stanie przetrwać w warunkach ekstremalnego stresu wodnego. Jednocześnie fale upałów, które pojawiły się już w czerwcu, spotęgowały zjawisko miejskiej wyspy ciepła, podnosząc temperaturę w centrach miast nawet o 8–10°C względem terenów podmiejskich. Rok 2026 zapowiada się jeszcze gorzej – pomimo zimy z dużymi opadami śniegu (opady te były jednak niższe od wieloletniej średniej) efekty występowania suszy pojawiły się już w kwietniu i maju. Sytuacja robi się dramatyczna, a to przecież dopiero początek zapowiadanych zmian.

Woda jako kluczowy zasób zieleni miejskiej

Coraz dłuższe okresy bezopadowe, fale upałów, rosnące deficyty wody i zjawisko miejskiej wyspy ciepła wymuszają całkowitą zmianę podejścia do projektowania oraz utrzymania zieleni. Problem z wodą polega na tym, że opady atmosfery...

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?