„Co tak ciągle siedzicie przed tymi komputerami i smartfonami? Wyjdźcie na dwór, pobawcie się na placu zabaw! Za moich czasów całe dnie spędzało się na podwórku – pod trzepakiem, na drzewach. – Tylko gdzie mamy wyjść? – mogłoby dziś odpowiedzieć dziecko. – Na rozgrzany beton? Na plac zabaw bez cienia? Dlaczego wycięliście drzewa i projektujecie przestrzeń tak, jakby nikt nie miał w niej spędzać czasu latem?” Tak mniej więcej mogłaby wyglądać rozmowa rodzica i dziecka w dzisiejszych czasach. Być może dzieci nie formułują swoich pretensji w aż tak bezpośredni sposób, ale trudno odmówić im racji. Wysokie temperatury, brak cienia i wszechobecne nagrzewające się powierzchnie sprawiają, że wiele przestrzeni rekreacyjnych zwyczajnie przestaje być funkcjonalnych. Inspiracją do tej refleksji był popularny amerykański mem wymierzony w pokolenie „boomerów” – szerzej: w dorosłych decydujących o tym, jak wygląda nasze otoczenie. Problem w tym, że skutki decyzji podejmowanych w duchu betonozy i patodeweloperki najmocniej odczuwamy właśnie w codziennym życiu. Dotyczy to szczególnie miejsc, które powinny sprzyjać odpoczynkowi i integracji: placów zabaw, skwerów, terenów rekreacyjnych czy wiejskich przestrzeni wspólnych. Zamiast zachęcać do spędzania czasu na świeżym powietrzu, coraz częściej odstraszają upałem i brakiem komfortu.

Pieniądze są, ale niestety przeciwko zieleni

Od wielu lat wszelkiego rodzaje fundusze, zarówno państwowe, jak i unijne, spływaj...

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?