1 / 12

Jednym z dominujących tematów drugiego dnia konferencji „Selektywna zbiórka, segregacja i recykling odpadów”, podobne jak dzień wcześniej, była gospodarka obiegu zamkniętego. Paneliści spotkali się również na „bokserskim ringu”. Powodem tego niecodziennego pojedynku była rozszerzona odpowiedzialność producentów opakowań.

Poranną sesję rozpoczął Jarosław Roliński z NFOŚiGW, który mówił o formach wsparcia, na jakie w funduszu mogą liczyć beneficjenci starający się wdrażać założenia idei GOZ.

– Pierwotnym celem gospodarki jest zaspokajanie potrzeb. Chodzi o to, żeby zasoby nie zostały wyczerpane w sposób, który uniemożliwi zaspokajanie tych potrzeb. GOZ to nowa dynamika, paradygmat dla procesów gospodarczych – mówił, zostawiając słuchaczy z pytaniem, czy wdrażanie GOZ należy wspierać z wykorzystaniem środków publicznych.

Wsparcie oferowane przez NFOŚiGW w ramach dotowania GOZ może dotyczyć jedynie działań z zakresu ochrony środowiska. – Idea GOZ nie zawsze wprost znajduje odzwierciedlenie w różnych obszarach oferty NFOŚiGW, a GOZ nie jest zawsze związana z ochroną środowiska – podkreślał Roliński.

GOZ w praktyce czy tylko w teorii?

Jak podkreślał prof. dr hab. Zenon Foltynowicz z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, GOZ w Polsce jest na początku drogi, ale samorządy mają się od kogo uczyć. Swoje pomysły wdrażają choćby partnerskie miasta Poznania i Kalisza.

W Heerhugowaard (w Holandii) powstaje swego rodzaju miasto-laboratorium mające tworzyć idealne miasto GOZ (powstaje tam 2,2 tys. domów), które stawia na cztery filary: energia, ekologia, ekonomia i pozytywne emocje mieszkańców. Niemiecki Erfurt wprowadza program zrównoważonego zarządzania zasobami i zmniejszenia zużycia zasobów naturalnych, wprowadzenie zorientowanej na konsumentów rachunkowości opłat za odpady.

W Assen (w Holandii) już dzieci uczą się o GOZ. Miasto rozpoczyna też projekt budowlany którego celem jest wybudowanie 100 budynków mieszkalnych ze 100 proc. pochodzących z recyklingu. Włoska Bolonia do 2030 r. planuje 40-procentową redukcję emisji spalin, a czeskie Berno wdraża samowystarczalne miasto, w którym promowane będzie równoważne korzystanie z zasobów, realizuje też tzw. zielone zamówienia publiczne. Jak stwierdził prelegent, w naszym kraju takie rozwiązania są mocno torpedowane.

Duże polskie miasta wciąż są na etapie strategii dla GOZ. W samym Poznaniu powstają oddolne inicjatywy, jedną z nich jest Po-Dzielnia.

W kontekście GOZ kontrowersyjne wydaje się uruchamianie spalarni (w Poznaniu budowanej w formule PPP). Zwolennicy termicznego przekształcania odpadów uważają, że tego rodzaju instalacje wpisują się w circular economy, a nawet że bez spalarni circular economy nie istnieje. Prof. Foltynowicz pozostaje sceptyczny: – Spalarnia kończy obieg, ale też generuje olbrzymie ilości dwutlenku węgla – stwierdził podczas swojego środowego wystąpienia.

Bardzo ważna edukacja

Ministerstwo Środowiska przygotowało program pilotażowy wdrażający GOZ, do którego zaprosiło pięć polskich gmin. – Te pięć samorządów wybrano nie bez trudu. A tymczasem trzy czwarte Polaków o tej idei nawet nie słyszało – podsumował swoje wystąpienie prof. Foltynowicz.

Stąd tak duża potrzeba edukacji ekologicznej. Mówiła o niej Małgorzata Masłowska-Bandosz z firmy Abrys – organizatora konferencji – która przypomniała tegorocznych laureatów XX Konkursu Puchar Recyklingu. Wymieniła również działania podejmowane przez uczestników konkursu.

Jak podkreślała w edukacji ekologicznej liczy się dziś systematyczność i nieszablonowość działań, ich kaskadowość (dzieci edukują dorosłych), a nawet takie “drobiazgi” jak trwałość i użyteczność gadżetów wręczanych w ramach akcji. Niegdyś w edukacji dominowały spotkania i rozdawanie ulotek. Ulotki nie zniknęły, ale nawet one są dziś bardziej ekologiczne. – Jeszcze kilka lat temu nie mieliśmy zapytań o druk ulotek czy publikacji na papierze pochodzącym z recyklingu. Teraz uczestnicy coraz częściej to robią – mówiła Masłowska-Bandosz. – Przy organizacji pikników ekologicznych zwracamy uwagę, czy plakaty są drukowane, czy trafiają do odbiorców w wersji ekologicznej.

Ring wolny, czyli “bitwa” o odpowiedzialność producenta

Brak egzekucji przepisów i rzetelnej kontroli, brak bazy danych o odpadach, przez co gospodarujący odpadami posiadają nie zawsze rzetelne dane, ale także brak pieniędzy w systemie. To kilka z grzechów głównych funkcjonującego dziś systemu. Podczas panelu dyskusyjnego, który tym razem miał formę „ringu”, uczestnicy drugiego dnia konferencji mogli wysłuchać niekiedy bardzo różnych, a czasami zbieżnych diagnoz i pomysłów na poprawę sytuacji.

Krzysztof Kawczyński z przypomniał stanowisko, które Krajowa Izba Gospodarcza wyraża o dłuższego czasu: w funkcjonującym systemie do gospodarujących odpadami nie trafia wystarczający strumień pieniędzy mogący pokryć koszty jej funkcjonowania, dlatego konieczna jest rewolucja nakazująca, by pieniądze do systemu wprowadzali także producenci opakowań i wprowadzający je na rynek. – Jeszcze rok temu byłem zwolennikiem ewolucji. Dziś uważam, że pieniądze muszą popłynąć do branży gospodarki odpadami nie za 5 czy 10 lat, a za 2 lata – stwierdził Kawczyński. – Fatalnym błędem było, że najpierw nie uporządkowaliśmy systemu jak opłaty produktowe za składowanie czy egzekucja prawa, więc dziś zbieramy pokłosie. Ewolucja dziś jest niewystarczająca – dodał.

Jak to określił Jakub Tyczkowski z Rekopolu, ROP jest jedynym modelem, w którym przedsiębiorca zaczyna się zastanawiać, czy opakowanie jest recyklingowalne. – Jest też systemem bardzo uczciwym z puntu widzenia konsumenta, w którym konsument płaci w zależności od tego ile kupuje – podkreślił.

Mimo wszystko Tyczkowski sceptycznie podchodzi do wprowadzania rewolucyjnych zmian. – Mamy w sobie przekonanie, że zastępując jeden model innym, rozwiążemy wszystkie problemy. Mamy dziś źle skonstruowane, źle wdrożone przepisy, ale nie łudźmy się, że jeśli wprowadzimy byle jak zaprojektowany model ROP, to będzie on działał – podsumowywał.

Uczestnicy spotkania zgodzili się co do jednego: bez odgórnych regulacji prawnych, które narzucą na wszystkich producentów opakowań i wprowadzających je na rynek, nie ma szans by ROP realnie wspierał dziś gospodarkę odpadami.

Czytaj więcej

Skomentuj