Święta Bożego Narodzenia to element tradycji kształtowanej przez pokolenia. Ewolucja tych tradycji w ostatnich latach jest bardzo dynamiczna. To skutek przejmowania przez nas koncepcji marketingowych wypracowywanych przez sztaby specjalistów w krajach o znacznie dłuższej od naszej tradycji gospodarki wolnorynkowej. Tradycyjnie już jak co roku w sklepach, a ostatnio coraz bardziej w Internecie zaczyna się przedświąteczny szał zakupowy.

Handlowo święta Bożego Narodzenia zaczynają się tuż po 1 listopada. Ogarnia nas to co roku, bo przecież miłe jest obdarowywanie bliskich i znajomych prezentami. Dodatkowym stymulatorem zakupów jest wszechobecna reklama. Jak głosi stara tradycyjna teoria, prezenty dzielą się na trzy zasadnicze kategorie:

  1. Chciane i pożądane, które używamy i z których cieszymy się zaraz po rozpakowaniu,
  2. Ładne i eleganckie, ale nam nieprzydatne, które przy najbliższej okazji przekażemy dalej,
  3. Ani chciane, ani pożądane, ani ładne, ani eleganckie, które wstyd dać komuś i jedynym wyjściem jest umieszczenie ich w jakimś schowku, a następnie znajdą swoje miejsce w koszu na śmieci.

Tradycyjnie już, każdy z tych prezentów – niezależnie od tego, do której z tych trzech kategorii się zalicza – sprawia, że ilość produkowanych w tym okresie odpadów dramatycznie rośnie. Każdy produkt wprowadzany na rynek opakowany jest w opakowanie fabryczne. Opakowanie to, poza funkcją ochrony towaru w czasie transportu, pełni także funkcję nośnika informacji o nim. Czasami ta druga funkcja zdecydowanie dominuje, zmieniając opakowanie w reklamowy baner.

Świąteczna produkcja odpadów

Prezenty pakujemy w ozdobne opakowanie w postaci kolorowego, błyszczącego papieru związanego dodatkowo kokardką z pięknie mieniącego się, wielokolorowego tworzywa sztucznego. Tradycyjnie już, jak na świąteczne prezenty przystało, każdy z nich pakujemy w kolorową papierową błyszczącą torebkę z uszkami z polipropylenowego, misternie utkanego kolorowego sznureczka.

Jeżeli zakupy robimy w Internecie, dodatkowo otrzymujemy opakowanie pocztowe, często w postaci kartonu znacznie przekraczającego niezbędną, wynikającą z potrzeb wielkość. Pustą przestrzeń przesyłki mamy wypełnioną w gratisie różnego rodzaju wypełniaczami, od styropianowych chipsów, poprzez różnego rodzaju pneumatyczne torebeczki, aż po zmięte gazety. Tradycyjnie już na święta Bożego Narodzenia robimy też gigantyczne przygotowania kulinarne. Pieczemy mięsa, kotlety, tradycyjnego karpia i wiele innych tradycyjnych potraw; pieczemy też placki, babki, torty, przygotowujemy desery i inne słodkości. Także inne dania, w tym te wigilijne, przygotowujemy w ilościach, które zapewniłyby przeżycie kilku niehandlowych niedziel jedna po drugiej, gdyby tak się niespodziewanie zdarzyło. Po świętach zapełniona lodówka zmusza do przeglądu zawartości, sukcesywnej weryfikacji i pozbywania się naszych nieskonsumowanych zapasów.

Co roku przygotowania te – poza kosztami, zajętym czasem i zmęczeniem – generują niesamowite, większe niż w każdej innej porze roku, ilości odpadów. Zmienia się nie tylko ich ilość, ale także skład. Niebotycznie wzrasta ilość odpadów opakowaniowych. Kartony, kartoniki, pudełeczka, folie, folijki, błyszczące i niebłyszczące papiery, wytłoczki i inne opakowania królują wtedy w domowych koszach na śmieci. Trafiają one następnie do worków i kubłów na śmieci, zapełniając i przepełniając je błyskawicznie. Tymczasem służby komunalne, jak co roku w osłabionym urlopami składzie, nie nadążają w tym okresie z rozładowywaniem tej tradycyjnej już kumulacji. Często nasze śmietniki w tym bożonarodzeniowym czasie przypominają miniNeapole w czasach pamiętnego kryzysu odpadowego. Obraz ten uzupełnia znaczna ilość niespożytej żywności, która utraciła swoje walory spożywcze i trafiła do kubła na odpady.

Tradycyjnie już po Sylwestrze ilość szkła opakowaniowego grubościennego kolorowego (po szampanach), ale i cienkościennego przezroczystego (po pozostałych napojach, w tym wyskokowych) wzrasta, osiągając roczne ekstrema. Obraz ten dopełnia duża ilość opakowań po racach i wszelkiego rodzaju fajerwerkach. Część z tych fajerwerków jest nieużywanych, stwarzając zagrożenie pożarowe w instalacji, do której trafią.

Minie kilka dni, kiedy nadejdzie czas refleksji i podsumowania świątecznych przeżyć. Wszystkie te prezenty będą w mniejszym czy większym stopniu cieszyć obdarowanych, a ich opakowania trafią w większości do pojemników na śmieci. Co się z nimi dzieje dalej, mało kto się nad tym zastanawia.

Co z odpadami po świętach?

Odpady powstające w naszych gospodarstwach domowych po zebraniu ich z posesji trafiają do instalacji przetwarzania odpadów w celu ich zagospodarowania. Większość z nich trafia do regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK). Tam odpady zbierane selektywnie, takie jak papier (pojemnik niebieski) i szkło (pojemnik zielony) poddawane są doczyszczaniu. Odpady tworzyw sztucznych i metali, zbierane w żółtym worku, trafiają do sortowni, gdzie poddawane są rozsortowaniu na kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt rodzajów surowców wtórnych zdatnych do recyklingu. Odpady zmieszane trafiają bezpośrednio do spalarni lub też poddawane są sortowaniu. Każda z tych czynności wymaga, oczywiście, nakładu pracy i zużycia energii pochodzącej w większości ze źródeł nieodnawialnych. W trakcie sortowania i doczyszczania powstają też odpady, których nie można poddać recyklingowi i które muszą trafić na składowisko lub do spalenia w instalacji termicznej.

Dokonując naszych wyborów zakupowych, dbajmy o tradycję, jednak jednocześnie miejmy na uwadze realia gospodarowania odpadami oraz wymagania i ograniczenia recyklingu. Prawidłowo selektywnie zebrane szkło opakowaniowe niemal w 100% trafi do instalacji recyklingu przygotowującej wsad do huty szkła, gdzie posłuży jako materiał do produkcji nowych butelek i słoików. Selektywnie zebrany papier, po doczyszczeniu w sortowni, w niemal 90% trafi do papierni, gdzie zostanie przetworzony ponownie na papier. Nieco inaczej wygląda sprawa odpadów trafiających do żółtego worka. Jest to mieszanina wielu tworzyw sztucznych, niekoniecznie przydatnych do recyklingu. Zawarte w nim metale to w większości puszki, zarówno stalowe, jak i aluminiowe. Po rozsortowaniu poprzez separatory metali żelaznych i nieżelaznych oraz doczyszczeniu trafią one do hut. Problem zaczyna się przy sortowaniu tworzyw sztucznych. Jest ich praktycznie nieskończona ilość rodzajów, a wciąż powstają nowe. Obecnie, w naszych realiach technicznych i ekonomicznych, tylko niektóre z nich mogą być poddawane przetwarzaniu.

Dodatkowo sytuację tę komplikuje wzrost ilości opakowań wielomateriałowych. Tworzywa w nich użyte do ich wytworzenia w większości wypadków nie są możliwe do poddania recyklingowi materiałowemu i przetworzeniu ponownie na produkty handlowe. Średnio odpady zbierane selektywnie w żółtym worku, nawet przy znacznym zaangażowaniu i prawidłowej segregacji, tylko w 30-60% kwalifikują się w obecnych realiach rynkowych do recyklingu. Nie jest to wina jakości sortowania, ale wynika ze składu materiału wejściowego. Reszta pozostała po sortowaniu trafia do spalenia w instalacjach termicznych. Wynik taki jest skutkiem braku realnej odpowiedzialności producentów za swoje produkty i ponoszenia przez nich pełnych kosztów zbierania, sortowania i recyklingu wprowadzanych przez nich na rynek wyrobów. Dotyczy to zwłaszcza produktów opakowaniowych. Z tego powodu producenci – nie odpowiadając za poziomy recyklingu, za które w naszym stanie prawnym odpowiada gmina – nie czują się w żaden sposób zmotywowani do ekoprojektowania swoich produktów.

Czy tradycyjnie już tak musi się stać, że obdarowując się świątecznymi prezentami, wyprodukujemy hałdy odpadów obciążających środowisko? Postarajmy się, w naszym zakresie konsumenckich możliwości, dopasować naszą tradycję do priorytetów i wymagań ochrony środowiska. Zróbmy wszystko, aby zachowując tradycję i nasze zwyczaje, nie generować odpadów poza niezbędne minimum i nie obciążać niepotrzebnie środowiska. Zmniejszmy ilość odpadów do minimum, a jeśli już muszą one powstać, wybierajmy takie, które nadają się do recyklingu lub będą mogły być ponownie użyte. Jak to zrobić?

Prezenty pakujemy w…

Przede wszystkim zacznijmy, zgodnie z unijną hierarchią postepowania z odpadami, od eliminowania zakupu zbędnych prezentów – tych z trzeciej a także z drugiej kategorii opisanych powyżej. Można to osiągnąć, sondując preferencje obdarowywanej osoby i jej potrzeby, a także robiąc zakupy sukcesywnie, z pewnym wyprzedzeniem, unikając tym samym przedświątecznej gorączki zakupowej. Pozwoli to uniknąć zakupów pod presją czasu, kiedy nietrudno o błędne decyzje.

Drugą sprawą jest opakowanie prezentów – oczywiście w zakresie, na który mamy wpływ. Opakowanie fabryczne musimy traktować jak dopust Boży, choć i tutaj możemy dokonywać ekowyborów. Wybierajmy opakowania, które są nieduże i wykonane z jednego rodzaju materiału, najlepiej kartonu lub papieru. Opakowania, w jakie pakujemy prezenty pod choinkę, pozostawiają nam więcej swobody i możliwości wykazania się inwencją. Możemy stosować jednolity papier, który może być wykorzystywany wielokrotnie. Dobrym pomysłem są worki wykonane z tkaniny, oczywiście wielokrotnego użytku. Rozwiązanie to dodatkowo nawiązuje do tradycyjnego worka Świętego Mikołaja. Zachowamy tradycję, będąc ekoobywatelami. Postawy obywatelskie to także nasze drobne zachowania w życiu codziennym, w tym odpowiedzialność za nasze środowisko naturalne, które pozostawimy przyszłym pokoleniom.

Choinka żywa czy sztuczna?

Elementem ekoświąt, na który warto zwrócić uwagę, jest choinka. Są zwolennicy choinki naturalnej i tej zrobionej z tworzywa sztucznego. Jeżeli plastikowa choinka posłuży wiele lat, to można ją określić mianem rozwiązania ekologicznego. Choinki naturalne uprawiane na plantacjach są chyba jednak bardziej eko. Jest to możliwe jednak pod kilkoma warunkami. Choinka taka po zakończeniu swej roli świątecznej ozdoby powinna zostać przywrócona środowisku naturalnemu. Można to zrobić na kilka sposobów. Kupując choinkę w donicy wraz z ziemią, możemy ją zasadzić w ogrodzie i cieszyć się jej widokiem cały rok. Kupując choinkę ciętą, musimy po rozebraniu oczyścić ją z wszelkich dodatków, a następnie spowodować, aby trafiła jako materiał biologiczny do kompostowania. Najlepiej zrobić to w przydomowym kompostowniku, a jeśli takiego nie posiadamy, przekazać do naszego gminnego PSZOK-u lub pociętą na mniejsze elementy umieścić w przydomowym brązowym pojemniku.

Stosując się do powyższych zasad i reguł oraz korzystając z innych ekoporad, których niezliczoną ilość można znaleźć w Internecie, możemy spędzić święta Bożego Narodzenia w tradycyjnym klimacie, mając jednocześnie satysfakcję, że świętując, nie spowodowaliśmy ponadnormatywnego obciążenia środowiska.

Wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku.

Tekst pierwotnie pojawił się w grudniowym wydaniu miesięcznika “Energia i Recykling”.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj