W środę, 22 kwietnia 2026 roku, przy ulicy Północnej w Gdyni wybuchł potężny pożar hali magazynowej firmy Fox Recykling. Zgłoszenie o zdarzeniu wpłynęło do służb około godz. 16.30. Po przybyciu pierwszych jednostek na miejsce stwierdzono, że pożar jest już w fazie rozwiniętej. Ze względu na skalę zagrożenia kierujący działaniami zadysponował dodatkowe siły i środki.
System kaucyjny miał być impulsem do poprawy poziomów recyklingu, a tymczasem – jak pokazuje praktyka – rodzi nowe wyzwania dla instalacji komunalnych, samorządów i rynku. Coraz częściej zamiast korzyści pojawiają się pytania o realne koszty jego funkcjonowania.
Czy instalacje mechanicznego i biologicznego przetwarzania odpadów powinny stać się recyklerami? Może to być konieczne w dobie kryzysu na rynku recyklingu. Przykłady takiej transformacji przedstawili eksperci podczas konferencji „Mechaniczne i Biologiczne Przetwarzanie Odpadów. Odzysk Surowców i Energii. Efektywność Zakładów” organizowanej przez wydawnictwo Abrys.
To była sobota, wieczór, 25 października ubiegłego roku. Hala Zakładu Utylizacji Odpadów w Elblągu stanęła w płomieniach i akcja gaśnicza nie pomogła. Obiekt z wszelkimi urządzeniami za ok. 40 mln zł spłonął doszczętnie. Instalacja obsługująca 200 tys. mieszkańców w zasadzie przestała istnieć.
W obliczu kolejnego kryzysu geopolitycznego – tym razem na Bliskim Wschodzie – pytanie o surowcowe bezpieczeństwo Europy wraca z nową siłą. Stawiamy je w kontekście rosnących cen surowców, zaburzonych łańcuchów dostaw i coraz większej zależności od importu. Jak zbudować odporność na te czynniki? Częścią odpowiedzi może być silny sektor recyklingu tworzyw sztucznych.











